Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Czy kobiety potrzebują ochrony Unii

27 czerwca 2018

@RY1@i02/2012/089/i02.2012.089.070000600.804.jpg@RY2@

Fot. materiały prasowe

dr Małgorzata M. Żołna, ekspert Akademii de Virion, kierownik pracowni kryminalistyki Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Gdańskiego, wykładowca w Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury

Konwencja o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet czeka od prawie roku na akceptację i podpis ze strony Polski. Dlaczego tak długo, mimo że konwencję podpisało już 19 państw? Nasi najbliżsi sąsiedzi z południa i zachodu, czyli Słowacy i Niemcy, też postanowili udzielić temu dokumentowi Rady Europy zielonego światła. Dlaczego więc Polska się waha?

Okazuje się, że Polska podobnie jak Rosja, zgłosiła zastrzeżenia do artykułu 21, gwarantującego udzielenie pomocy przez państwo w składaniu indywidualnych lub zbiorowych skarg przez ofiary przemocy. Zdaniem władz polskich państwo nie powinno być zobowiązane do pomagania obywatelkom i obywatelom w tej sprawie. A przecież kobiety, które cierpią z powodu przemocy domowej, najczęściej szukają pomocy w instytucjach, które ustawodawca uznał za odpowiedzialne za bezpieczeństwo obywateli. Może się w związku z tym wydawać, że mamy tu do czynienia z pewną niekonsekwencją. Przecież istnieją w polskim porządku prawnym przepisy - chociażby prawnokarne - kryminalizujące przestępstwa godzące w takie dobra chronione prawem, jak zdrowie i życie, rodzina, cześć i nietykalność cielesna. Jest ustawa o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Jest również procedura zakładania niebieskich kart, która okazała się jednak nie do końca skuteczna.

Konwencja o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet jest to bardzo istotny dokument, a raczej instrument do walki w przeciwdziałaniu wszelkim formom przemocy wobec kobiet na poziomie europejskim. Konwencja jest pierwszym prawnie wiążącym dokumentem, tworzącym kompleksowe ramy prawne, w celu zapobiegania przemocy, ochrony ofiar i położenia kresu bezkarności sprawców. Pozwala również na utworzenie wspólnych regulacji w zakresie ich ścigania.

Spójrzmy na problem przemocy od strony kryminalistyki - jeżeli chodzi o domowego tyrana, to schwytać go, czyli udowodnić mu popełnienie jego czynu lub czynów, jest podobnie trudno jak ująć domowego złodzieja. Składa się na to wiele czynników. Sprawa byłej już żony znanego prawnika dobitnie pokazuje, że z przemocą możemy mieć do czynienia w tzw. dobrym domu, a sprawcą może być osoba szanowana, doskonale wykształcona (także prawniczo), która wie, jak uderzyć, żeby zabolało, nie tylko fizycznie. Dlatego ważne w tym kontekście jest zwrócenie uwagi na konkretne mechanizmy ochronne, które wprowadza konwencja. Chociażby wynikające z art. 15 konwencji zobowiązanie państwa do organizowania specjalnych szkoleń dotyczących profilaktyki, wykrywania aktów przemocy domowej oraz sposobów zapobiegania wtórnej wiktymizacji. Bardzo często to właśnie obawa przed ujawnieniem drastycznych intymnych przeżyć wiele wykształconych i znanych kobiet powstrzymuje przed zgłoszeniem przemocy, a tym samym powoduje niestety bezkarność sprawcy.

Sprawa gromadzenia wszelkich informacji o sytuacji dziejącej się w czterech ścianach domu jest trudna, choć nie beznadziejna. Byłoby dobrze, gdyby kobieta dysponowała zeznaniami świadków potwierdzających sytuację w rodzinie, jednak najczęściej przemoc domowa dokonuje się w izolacji, a nawet za milczącym przyzwoleniem środowiska. Trzeba przy tym zauważyć, że mimo iż zdobycze współczesnej techniki pozwalają na daleko idące wsparcie dowodowe osób, wobec których jest stosowana przemoc - to do skuteczności potrzebna jest świadomość i wiara ofiary, że jej sytuacja może ulec zmianie. Konwencja żąda od państw, by skutecznie chroniły ofiary przed kolejnymi aktami przemocy (art. 18). Przykładowo nowoczesna technologia pozwala sfilmować, nagrać rozmowę w bardzo dobrej jakości obrazu i dźwięku za pomocą malutkiej kamery, dyktafonu wbudowanego chociażby w telefon komórkowy. Z pomocą maltretowanym kobietom mogą przyjść również pracownicy biur detektywistycznych, którzy wybiorą i zainstalują odpowiedni sprzęt, który zarejestruje obrazy przemocy. Jeżeli kobieta wstydzi się opowiedzieć o swoich problemach detektywom mężczyznom, może skorzystać ze wsparcia detektywów kobiet.

W zasadzie jednak nie tyle chodzi tu o barierę, jaką stanowi brak środków technicznych służących udokumentowaniu przemocy w stosunku do kobiet. Najtrudniej jest pokonać pokrzywdzonej strach przed wyjawieniem swojej tajemnicy w obawie o życie, zdrowie swoje lub dzieci. Obawa ta czasem nie ustaje pomimo orzeczenia separacji lub rozwodu. Kobiety nie mówią o swoich domowych problemach, bo "co ludzie powiedzą", "przecież i tak mi nie uwierzą". W tym miejscu należy podkreślić konwencyjne zobowiązanie państwa do tworzenia programów, w tym programów leczniczych mających na celu wpojenie sprawcom przemocy zachowań pozbawionych agresji (art. 16 konwencji).

Z praktyki kryminalistycznej można wskazać, że niewłaściwa polityka kryminalna w sprawie zjawiska przemocy domowej i brak odpowiednich narzędzi prawnych może także być podłożem do fałszywych instrumentalnie tworzonych oskarżeń o stosowanie przemocy.

Nierzadko zdarzają się sytuacje, gdy kobieta zawiadamia policję o tym, że mąż znęca się nad nią psychicznie, używa w stosunku do niej przemocy fizycznej i równocześnie składa ona pozew o rozwód z wyłącznej winy męża. Wcześniej jednak przygotowuje i gromadzi sobie dowody mające uwiarygodnić to, że mężczyzna wobec niej i dzieci stosuje przemoc psychiczną, fizyczną (lub obie jednocześnie). Zakłada sobie niebieską kartę, prosi o interwencję policję, zgłasza się do różnych instytucji pozarządowych, informując o swojej trudnej sytuacji, a w skrajnych przypadkach sama się okalecza. W tym czasie mężczyzna, np. otrzymując pozew, dowiaduje się, że jest przedstawiany jako domowy tyran.

Warto przypomnieć, jak głośnym echem odbiła się sprawa Dominique Strauss-Kahn , którego oskarżono o napaść seksualną na pokojówkę. Nie przyznał się do popełnienia czynu. Ostatecznie zarzuty wobec byłego już szefa Międzynarodowego Funduszu Walutowego w tej sprawie zostały wycofane wobec uznania przez prokuratorów zeznań pokojówki za niewiarygodne w zakresie zmuszenia do stosunku seksualnego. Gorące dyskusje wokół tego tematu pokazały, że nie wolno lekceważyć zjawiska przemocy wobec kobiet także i z tego powodu, że oskarżenia o stosowanie przemocy mogą być bronią obosieczną używaną wobec osób o kluczowym nierzadko strategicznym statusie dla całych państw czy organizacji.

Oczywiście sprawa przemocy wobec kobiet wymaga dyskusji. Trzeba jednak podkreślić, że życie pokazało, iż obowiązujący w Polsce system ochrony jest po prostu niewystarczający, a potrzeba zmian wynika z realnych, a nie politycznych pobudek. Należy obudzić świadomość wśród pokrzywdzonych, że mogą liczyć na wsparcie odpowiednich instytucji i nie będzie to pomoc iluzoryczna, a konkretne działanie poparte europejskimi standardami postępowania w tego typu przypadkach. Podpisanie konwencji w sprawie przemocy wobec kobiet umożliwi sprawowanie kontroli nad zgłoszonymi przypadkami tak, aby wyeliminować ewentualne próby zgłaszania przez kobiety przestępstw niepopełnionych. Jest to kolejny ważki temat, który wymaga osobnego omówienia i nie należy pozostawić go bez komentarza.

Wbrew stanowisku Ministerstwa Sprawiedliwości na sprawy przemocy wobec kobiet należy patrzeć przede wszystkim od strony kryminalnej (nawet kryminalistycznej), a nie politycznej. Konwencja jest to typowy akt europejskiej polityki kryminalnej, a nie akt o charakterze kreującym światopoglądy! Oczywiście konwencja, co wynika m.in. z art. 1 i 7, zobowiązuje państwo do opracowania strategii politycznej na rzecz podnoszenia świadomości społecznej i stworzenia gwarancji przestrzegania praw człowieka, jednak głównym celem tych polityk i działań jest ochrona kobiet przed przemocą i wyeliminowanie wszelkich form dyskryminacji. Nawet zatem z punktu widzenia teleologicznego z tego aktu i z jego tytułu wynika, jakie dobro ma być przezeń chronione i jakiemu celowi służy.

W opozycji do zastrzeżeń Ministerstwa Sprawiedliwości trzeba podkreślić, że celem konwencji nie jest kształtowanie postaw dotyczących roli kobiety, budowania definicji rodziny jako związku kobiety i mężczyzny, a opracowanie szerokich ram, polityk i środków po to, aby udzielić ochrony i pomocy ofiarom przemocy.

Konwencja ma być skutecznym instrumentem do walki z przemocą, a nie filozoficznym spojrzeniem na związek dwojga ludzi. Dzięki wdrożeniu jej przepisów powinno się zastosować wszelkie konieczne środki ustawodawcze w celu zachowania należytej staranności podczas zapobiegania, badania, karania, zadośćuczynienia aktom przemocy, jak również zorganizować programy terapeutyczne dla ofiar.

@RY1@i02/2012/089/i02.2012.089.070000600.805.jpg@RY2@

fot. wojciech górski

Michał Królikowski , wiceminister sprawiedliwości

Od pewnego czasu trwa pełna emocji dyskusja na temat podpisania oraz ratyfikacji konwencji w sprawie zapobiegania i zwalczania przemocy wobec kobiet i przemocy domowej (tzw. CAHVIO), przyjętej 11 maja 2011 r. przez Radę Europy. Niepokojące, utrudniające dyskusję zjawisko stanowi zerojedynkowy dialog i bezkrytyczność wobec konwencji, prezentowane przez znaczną część środowisk feministycznych. Przeszkadza to uważnemu i uczciwemu wsłuchaniu się w argumenty, zamieniając fachową rozmowę o przepisach w atmosferze troski o konstytucję i dobrze skonstruowane prawo, w pełną nieprecyzyjności i niekonsekwencji dyskusję ideologiczną. Oczywiście każdy ma własny światopogląd, jednakże w przypadku konwencji to nie on stanowi główną przeszkodę przed jej przyjęciem. Niestety często stanowi to argument strony przeciwnej, przez co można odnieść wrażenie, że nie rozumie ona albo nie chce zrozumieć, gdzie leży realny problem. Jako prawnik oraz wiceminister sprawiedliwości umiem oddzielić swoje poglądy dotyczące życia, wiary czy społeczeństwa od rzeczowej oceny przepisów i możliwości ich wprowadzenia. A właśnie tym drugim powinniśmy się zająć. Potrzebujemy właściwego przyjrzenia się poszczególnym artykułom konwencji w kontekście rozwiązań konstytucyjnych i polskiego systemu prawnego. Dbałość o dobrze skonstruowane przepisy, dające realne korzyści społeczeństwu oraz o ich zgodność z konstytucją, to podstawowe zadanie spoczywające na ministrze sprawiedliwości. Stąd płynie nasz dystans.

Podstawowe cele CAHVIO nie budzą wątpliwości. Problem agresji i przemocy wobec kobiet wymaga od państwa właściwej regulacji i podjęcia działań w celu jego zniwelowania. Jako bezsporne należy określić, że konwencja zawiera wiele słusznych i dobrych rozwiązań. Warto jednak wspomnieć, że wiele z proponowanych instytucji istnieje już w polskim prawie od dłuższego czasu. Można tu wymienić dla przykładu kryminalizację takich zjawisk, jak molestowanie seksualne czy okaleczanie żeńskich narządów płciowych (odpowiednie przepisy k.k.), czy możliwość unieważnienia małżeństwa zawartego pod przymusem (przepisy z KRO). Niestety problem pojawia się w ideologicznym założeniu konwencji, że przemoc jest zjawiskiem strukturalnym. Oznacza to, że stanowi ona wynik układu schematów zachowań, utrwalonych relacji społecznych oraz kultury danej społeczności, wyrażających się w stereotypach, uprzedzeniach oraz typowych rolach kobiet i mężczyzn wiążących ich wolność do decydowania o sobie. W świetle konwencji taka kultura zezwala na poniżanie, przedmiotowe traktowanie oraz agresję wobec kobiet. W związku z warstwą ideologiczną CAHVIO nakłada na państwa wiele zobowiązań mających na celu światopoglądową rewolucję oraz zmianę modelu społeczeństwa warunkującego zdaniem autorów konwencji przemoc. Problem pojawia się przy aksjologicznej zgodności konwencji z Konstytucją RP.

Należy pamiętać, że ustawa zasadnicza obowiązuje wszystkich, również ustawodawcę. Jej treść jest efektem długo wypracowywanego kompromisu społecznego, do którego wszyscy się stosujemy. Konstytucja wyraża również model aksjologiczny społeczeństwa, obowiązujący w państwie i jasno określa swoje preferencje. Żadna umowa międzynarodowa, ustawa oraz inne akty normatywne nie mogą wprowadzać rozwiązań, czy też promować postaw niezgodnych z konstytucją. Realny niepokój budzi art. 3 (c) oraz art. 12 ust. 1 i art. 14 konwencji. Pierwszy ustanawia tzw. definicję płci, rozumiejąc ją jako społecznie skonstruowane role, zachowania, działania i cechy, które dane społeczeństwo uznaje za właściwe dla kobiet i mężczyzn. Art. 12 ust. 1 oraz zbieżny z nim art. 14 (dotyczący między innymi edukacji szkolnej) zobowiązują państwo do promocji zmian w społecznych i kulturowych wzorcach zachowań kobiet i mężczyzn w celu wykorzenienia uprzedzeń, zwyczajów, tradycji i wszelkich innych praktyk opartych na stereotypowych rolach kobiet i mężczyzn. Właśnie z tymi przepisami konwencji wiąże się realna groźba niezgodności z polską konstytucją. Ustawa zasadnicza nie definiuje pojęcia rodziny, jednak wskazuje aksjologiczne założenia, jakimi kierował się ustrojodawca, obejmując ochroną tę podstawową i naturalną komórkę społeczną. Warto przyjrzeć się poszczególnym artykułom, na przykład art. 18 deklaruje przyznanie ochrony i opieki małżeństwu, rodzinie, macierzyństwu i rodzicielstwu, art. 33 ust. 1 zakłada zasadę równości praw kobiety i mężczyzny w życiu rodzinnym, art. 47 gwarantuje ochronę prawną życia rodzinnego, art. 48 ust. 2 dotyczy ochrony praw rodzicielskich czy też art. 48 ust. 1 zdanie pierwsze oraz art. 53 ust. 3 stanowią o prawie rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami, w tym do zapewnienia dzieciom wychowania i nauczania moralnego i religijnego. W zrozumieniu zobowiązań, jakie nakłada na wszystkich obywateli konstytucja, może pomóc wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 12 kwietnia 2011 roku (SK 62/08), gdzie zaznaczono, że "ochrona rodziny musi uwzględniać przyjętą w konstytucji wizję rodziny jako trwałego związku mężczyzny i kobiety nakierowanego na macierzyństwo i odpowiedzialne rodzicielstwo. Trybunał zaznacza również, że państwo pozostaje w obowiązku podejmowania takich działań, które umacniają więzi między osobami tworzącymi rodzinę. (...) Rozwiązania (prawne i z zakresu polityki społecznej) nie mogą prowadzić, choćby nawet pośrednio, do osłabienia trwałości więzów rodzinnych". Zwolennicy konwencji przedstawiają argumenty, że każde państwo będzie mogło interpretować przepisy konwencji w oparciu o swoją tradycję i kulturę. Niestety nie jest to prawda. Konwencja zabrania takiego sposobu interpretacji przepisów, co dodatkowo jest zaznaczone w załączonym do niej memorandum. Co więcej, na polu interpretacyjnym rodzi się kolejny problem. Przepisy będą intepretowane przez niezależny, międzynarodowy organ monitorujący GREVIO, którego decyzje będą dla państwa wiążące. Istnieje poważne ryzyko, że rozumienie wspomnianych przepisów konwencji przez wspomniany organ będzie niezgodne z konstytucją. Istotny wydaje się również problem niepewnej przyszłości konwencji. By zaczęła obowiązywać, konieczna jest ratyfikacja przez dziesięć państw. Póki co uczyniła to jedynie Turcja, gdzie problem z sytuacją kobiet ma poważny, specyficzny charakter. Warto zaznaczyć, że prócz Polski konwencji nie podpisały Wielka Brytania, Szwajcaria, Włochy, Węgry, Dania, Belgia oraz Holandia.

Odpowiedzmy sobie na pytanie, czy przyjęcie konwencji jest zasadne, skoro, jak wcześniej wspomniałem, większość instytucji, które miałaby ona wprowadzać, już istnieje w polskim systemie prawnym. Moim zdaniem nie. Jedyną istotną różnicą były do tej pory rozwiązania dotyczące trybu ścigania przestępstwa zgwałcenia, których zmianę Ministerstwo Sprawiedliwości już przygotowało i ogłosiło. Nie ukrywam, że proponowany model nieco różni się od konwencyjnego, gdyż treść CAHVIO zobowiązuje strony umowy do zmuszania kobiet zgwałconych do zeznań wbrew ich woli. Stanowi to wtórną wiktymizację ofiar, co jest również niezgodne z treścią konwencji. Zauważamy więc wewnętrzną sprzeczność tego aktu.

Konwencja CAHVIO nie jest udanym aktem prawa międzynarodowego. Obok rozwiązań skutecznych wprowadza warstwę ideologiczną, charakterystyczną dla skrajnych środowisk feministycznych. Stąd też ich wrzawa, którą podniosły, gdy postanowiliśmy przedstawić swoje wątpliwości. Uważam, że nie należy psuć prawa i wprowadzać do systemu rozwiązań niedoskonałych na rzecz promowania określonej ideologii. Nie możemy ryzykować naruszenia konstytucji, która jest naszym wspólnym dobrem i kompromisem, zarówno środowisk konserwatywnych, jak i liberalnych. Warto zaznaczyć, że również kobiety zrzeszone w związkach i stowarzyszeniach zaapelowały do rządu, by nie ratyfikować CAHVIO. Pokazuje to, że problem jest realny i wcale nie czarno-biały, jakby to chciały widzieć środowiska feministyczne. To, czym naprawdę powinniśmy się zająć, to praca na rzecz ochrony kobiet, taka na przykład jaką wykonaliśmy ostatnio przy zmianach dotyczących przestępstwa zgwałcenia. Dlatego uważam, że zamiast promowania określonych ideologii wszyscy powinniśmy się skoncentrować na tym, jak skutecznie i przy pomocy dobrego prawa zapobiegać przemocy wobec kobiet.

@RY1@i02/2012/089/i02.2012.089.070000600.806.jpg@RY2@

Fot. materiały prasowe

Prof. Dr hab. Agnieszka Góra-Błaszczykowska, kierownik Katedry Postępowania Cywilnego Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego, sędzia Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego

W dyskusji na temat konwencji musimy mieć na uwadze treść jej poszczególnych zapisów, a nie tylko komentarze i analizy aksjologiczne na jej temat. Pierwszeństwo ma bowiem zawsze wykładnia językowa przepisów danego aktu prawnego, dopiero gdy za jej pomocą nie da się odkodować treści normy prawnej, trzeba sięgać do innych rodzajów wykładni. Odnosząc się do cywilistycznych aspektów i zapisów konwencji, należy wskazać na art. 52 konwencji, który umożliwia wydanie pilnego nakazu eksmisji z zakazem zbliżania się. Stanowi on, że strony stosują konieczne środki ustawodawcze lub inne po to, aby właściwe organy otrzymały m.in. upoważnienie do nakazania sprawcy przemocy domowej opuszczania miejsca zamieszkania ofiary lub osoby zagrożonej.

Ustawodawca polski poczynił już pewne zmiany prawa chroniace m.in. ofiary przemocy. Można wskazać tu zmianę art. 1046 kodeksu postępowania cywilnego w zakresie eksmisji z lokalu mieszkalnego sprawców przemocy w rodzinie oraz związaną z nią zmianę ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Przepisem art. 11 a wymienionej ustawy wprowadzono obowiązek orzekania przez sąd w terminie jednego miesiąca o eksmisji ze wspólnego mieszkania osób stosujących przemoc w rodzinie, jeżeli członek rodziny wspólnie zajmujący mieszkanie swoim zachowaniem - polegającym na stosowaniu przemocy w rodzinie - czyni szczególnie uciążliwym wspólne zamieszkiwanie. Założeniem autorów nowelizacji było odizolowanie sprawców przemocy w rodzinie od ofiar, co dotąd nie zawsze się udawało. Obecnie możliwe będzie eksmitowanie sprawców przestępstw do noclegowni lub schronisk. Poprzednio obowiązujące w tej mierze przepisy nie chroniły należycie ofiar przemocy, skoro w rzeczywistości sprawcy nie można było eksmitować z braku możliwości zapewnienia mu np. odpowiedniego lokalu. W tym kontekście należy wskazać też na art. 29 i 30 konwencji.

Zgodnie z art. 29 ust. 1 strony stosują konieczne środki ustawodawcze lub inne środki w celu dostarczenia ofiarom odpowiednich cywilnych środków zaradczych przeciwko sprawcy przestępstwa. W myśl przepisu art. 30 ust. 1 strony stosują konieczne środki ustawodawcze lub inne środki w celu zapewnienia ofiarom możliwości domagania się odszkodowania od sprawców wszelkich przestępstw ustanowionych zgodnie z niniejszą konwencją. Szczególnie wart uwagi jest art. 30 ust. 2 konwencji, w myśl którego stosowne odszkodowanie od państwa przyznawane jest tym osobom, które doznały poważnych urazów ciała lub uszczerbku na zdrowiu, a szkoda nie zostanie pokryta z innych źródeł, tj. przez sprawcę, z ubezpieczenia lub świadczeń zdrowotnych bądź socjalnych finansowanych przez państwo. Niezwykle ważne jest zastrzeżenie z ust. 3, iż środki zastosowane zgodnie z ust. 2 powinny zapewnić przyznanie odszkodowania w rozsądnym terminie. Bez wątpienia zapisy te trzeba rozważać jako próbę komplementarnego rozwiązania problemów nie tylko karnych, ale i cywilnych, związanych z odpowiedzialnością za przemoc wobec kobiet. Realizacja praw może mieć jednak miejsce tylko wtedy, gdy podmioty do tego zobowiązane wykonają swoje obowiązki informacyjne. Jak istotne są te informacje, świadczy na przykład artykuł 21 konwencji dotyczący pomocy w zakresie powództw indywidualnych/zbiorowych. Zgodnie z jego treścią strony czuwają nad tym, by ofiary posiadały informacje na temat i dostęp do odpowiednich regionalnych i międzynarodowych mechanizmów z zakresu powództw indywidualnych/zbiorowych. Strony promują działania polegające na udzielaniu pomocy ofiarom z zakresu wnoszenia tego typu powództw z zachowaniem poufności i fachowości.

W polskim prawie funkcjonuje już ustawa z 17 grudnia 2009 r. o dochodzeniu roszczeń w postępowaniu grupowym (Dz.U. z 2010 r. nr 7, poz. 44). Nie może być ona jednak stosowana do roszczeń o ochronę dóbr osobistych (patrz art. 1 ust. 2 ustawy), mimo iż jednym z celów ustawy było zagwarantowanie ofiarom masowych czynów niedozwolonych dochodzenia ochrony prawnej roszczeń wynikających z tych deliktów na drodze jednego postępowania cywilnego (patrz wywiad z prof. A. Jakubeckim, Gazeta Prawna z 21 lipca 2010 r.). Ponadto znajduje ona zastosowanie tylko do spraw, w których roszczeń dochodzi co najmniej 10 osób. Być może ewentualna ratyfikacja konwencji wywołałaby zmiany w tej ustawie, umożliwiające jej wykorzystanie do dochodzenia roszczeń w postępowaniu cywilnym wobec sprawców przemocy wobec kobiet. Nie wypowiadam się, czy konwencja ma zostać ratyfikowana. Moim zdaniem za wcześnie na tak rozstrzygające oceny prawne. Wypowiadam się tylko jako pracownik naukowo-dydaktyczny. Dla mnie dyskusja jest koniecznym elementem postępu i poprawy w każdej dziedzinie, zwłaszcza w prawie. Nowelizacje przepisów prawa nieuwzględniające wszystkich głosów i analiz, wątpliwości i zastrzeżeń, okazują się najczęściej nietrafne. Podjęcie decyzji co do wprowadzenia w życie jakichkolwiek przepisów musi być poprzedzone merytoryczną dyskusją. Z treści preambuły do konwencji wynika jasno, że ma ona niezwykle istotne znaczenie dla osób będących jej adresatami, głównie kobiet oraz dziewcząt dotkniętych przemocą. Świadczy zresztą o tym sam tytuł konwencji - w sprawie zapobiegania i zwalczania przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. Nagłośnienie przynajmniej pełnego brzmienia tytułu konwencji - mam wrażenie - mogłoby zmienić przebieg dyskusji.

Proszę zwrócić uwagę, jak bardzo zmieniłaby się percepcja problemu związanego z ratyfikacją konwencji, gdybyśmy w dyskusji zadali na przykład pytanie, czy jesteś przeciwko zwiększeniu praw do obrony kobiet i dziewcząt dotkniętych przemocą domową? Na tak postawione pytanie chyba nikt nie odpowiedziałby twierdząco. Skoro dyskusja została podjęta, to dyskutanci powinni odnosić się do rzeczywistej treści przepisów konwencji i celu jej wprowadzenia. Nie może być poważnej i twórczej dyskusji o nieznanym akcie prawnym. Dyskutując o konwencji, powinniśmy rozmawiać też o problemach osób dotkniętych przemocą w rodzinie z instytucjami zajmującymi się pomocą dla tych osób, organizacjami pozarządowymi - także prowadzonymi przez różne kościoły i związki wyznaniowe. Takich podmiotów jest wiele i one bardzo dobrze znają problemy, które państwo i prawnicy powinni próbować rozwiązać także poprzez ewentualne zmiany prawa czy wprowadzanie nowych przepisów. Niezbędne są konsultacje społeczne, ale o charakterze wyłącznie merytorycznym, po gruntownej analizie zapisów konwencji.

Przepisy prawa z zasady wprowadzane są w życie dla ochrony określonych w nich podmiotów czy wartości. Cel ich wprowadzania jest najczęściej szczytny i służebny. Mając tę świadomość, zupełnie inaczej postrzegamy ich zapisy, jak również - ogólnie rzecz ujmując - rolę państwa, które powinno dążyć do szeroko rozumianej ochrony swych obywateli. Nie da się wykonywać tej służebnej wobec obywateli funkcji bez zapewnienia im dostępu do informacji o obowiązującym lub mającym wejść w życie prawie.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.