Kto jest oszustem łamiącym prawo decyduje widzimisię urzędnika z Brukseli
Unijna lista potencjalnych oszustów gospodarczych jest sprzeczna z prawem
Takie są ustalenia europejskiego rzecznika praw obywatelskich. Chodzi o system wczesnego ostrzegania (EWS), czyli wykaz, na którym decyzją urzędnika może się znaleźć każda firma lub osoba, która - jego zdaniem - zagraża interesom finansowym UE.
Z bazy może korzystać nie tylko Komisja Europejska, lecz także wszystkie unijne instytucje i agencje. Największe kontrowersje wzbudzają pierwszy i drugi poziom w pięciostopniowej skali zagrożenia, jaką ustalono w EWS. Do jedynki i dwójki zaliczają się najmniej niebezpieczne firmy i osoby. Nie zmienia to faktu, że są one definiowane jako oszuści.
- Urzędnik nie musi dysponować wyrokiem sądu, by nadać osobie lub firmie pierwszy lub drugi stopień zagrożenia - mówi DGP prawnik europejskiego ombudsmana Fergal O’Regan. To właśnie O’Regan bada zgodność z prawem EWS. - Nie wiadomo, jakimi kryteriami kierują się urzędnicy przy orzekaniu o zagrożeniu ze strony konkretnej firmy. Tymczasem obecność na liście zamyka dostęp do grantów i unijnych przetargów - dodaje.
Co ciekawe, o figurowaniu na liście oszustów wie każdy urzędnik w UE oprócz osoby lub firmy z EWS. - Komisja zwyczajnie nie informuje podejrzanych o umieszczeniu ich na liście. Powiadomienie dostają tylko te firmy, które załapują się na najwyższy, piąty stopień zagrożenia. Reszta dowiaduje się przez przypadek - mówi O’Regan.
Potencjalny oszust nie tylko nie zostaje wysłuchany, ale i nie ma też dostępu do własnej teczki. By sprawdzić swój status na liście oszustów, należy wysłać wniosek z pytaniem do Komisji.
- Baza EWS przypomina labirynt. Łatwo do niej trafić, lecz nie sposób się wydostać - komentują prawnicy. Jak wynika z orzeczenia rzecznika, mechanizmy odwoławcze i procedury usunięcia z listy zwyczajnie nie istnieją. "Komisja musi przedstawić dowody, że EWS nie przeczy postanowieniom Karty praw podstawowych" - oświadczył europejski rzecznik praw obywatelskich Nikiforos Diamanduros na swojej stronie internetowej. - Nie chodzi nam o zakłócenie pracy systemu, tylko o jego naprawienie. Komisja nie może bronić swoich finansów kosztem podstawowych praw obywatelskich - mówi O’Regan. KE ma dwa miesiące, by ustosunkować się do zarzutów unijnego rzecznika praw.
EWS w założeniach ma służyć eliminowaniu kontaktów unijnych instytucji z nieuczciwymi kontrahentami. Powołany przez KE w 1997 r. nie uwzględnia środków finansowych UE dysponowanych we współpracy z państwami członkowskimi (zarządzanie na zasadzie podziału dotyczy głównie wspólnej polityki rolnej i funduszy strukturalnych) ani środków przekazywanych organizacjom międzynarodowym.
Nino Dżikija
OPINIA PRAWNA
specjalistka prawa europejskiego, była prawniczka europarlamentu
Europejski system wczesnego ostrzegania zawiera śladowe informacje przydatne dla osób, które przypadkowo zostały umieszczone na liście oszustów. Najważniejszą usterką EWS jest brak formalnych mechanizmów usuwania ze spisu. Nie ma technicznych możliwości domagania się usunięcia z unijnej bazy danych. Między innymi dlatego europejski rzecznik praw obywatelskich domaga się utworzenia wewnątrzunijnego mechanizmu rewizji, niezależnego od EWS.
Opuszczenie listy możliwe jest tylko w przypadku pierwszego i drugiego stopnia zagrożenia. Ale nie dlatego, że osoba lub firma tego chcą. Działa automat. Po sześciu miesiącach zakwalifikowani jako jedynka i dwójka znikają z listy.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu