Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Nie musimy wcale robić rewolucji na krajowym podwórku

7 marca 2019

Dorota Karczewska, Izabela Szewczyk-Krzyżanowska: Dyrektywa nie oznacza wywrócenia polskich przepisów do góry nogami. Nastąpi jedynie ich doprecyzowanie

Czy wejście w życie unijnej dyrektywy zakazującej podwójnej jakości produktów oznacza rewolucję w polskim ustawodawstwie?

fot. Materiały prasowe

Dorota Karczewska wiceprezes UOKiK

Dorota Karczewska (D.K.): Nie nazwałabym tego rewolucją, a raczej doprecyzowaniem przepisów. Już dziś stosowania nieuczciwych praktyk rynkowych zakazuje ustawa w tej sprawie z 23 sierpnia 2007 r. Artykuł 4 wyraźnie wskazuje, co należy uznać za nieuczciwą praktykę rynkową stosowaną przez przedsiębiorców. Zgodnie z przepisem ma ona miejsce wtedy, gdy jest sprzeczna z dobrymi obyczajami i w istotny sposób zniekształca lub może zniekształcić zachowanie rynkowe przeciętnego konsumenta przed zawarciem umowy dotyczącej produktu. Za taką uważa się też praktykę, która wprowadza w błąd, jest agresywna i sprzeczna z kodeksem dobrych praktyk. Zatem już dziś stosowanie podwójnych standardów jest niedozwolone. Owszem przepisy nie zakazują ich wprost. Są bowiem bardziej ogólne. Przez to, że dyrektywa unijna zidentyfikuje pewne zjawisko, nazwie czyn, który jest niedozwolony, zostanie on też zaimplementowany do polskiego ustawodawstwa.

Czy przez to, że czyn zostanie nazwany, będzie łatwiej ścigać takie praktyki?

D.K.: Tak, ułatwi to drogę zarówno konsumentom, jak i organizacjom konsumenckim do kwestionowania różnej jakości produktów.

Firmy, które już dziś nie stosują podwójnych standardów, nie muszą się niczego obawiać. Natomiast ci, którzy z premedytacją wytwarzają gorsze towary na jedne rynki, a lepsze na inne, muszą się liczyć z tym, że takie działanie jest naganne i będzie ścigane, tak jak ma to miejsce teraz. Cel dyrektywy jest słuszny, dlatego myślę, że uczciwie działające firmy podpisują się pod nią. Szczególnie że będzie działała także na ich korzyść.

Kto będzie miał uprawnienia do zwalczania podwójnych standardów?

D.K.: W tym zakresie również nic się nie zmienia. Artykuł 12 ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym wyraźnie wskazuje, że zaniechania takiej praktyki może żądać konsument, którego interes został zagrożony, rzecznik praw obywatelskich, rzecznik finansowy, krajowa lub regionalna organizacja, której celem statutowym jest ochrona interesów konsumentów oraz powiatowy (miejski) rzecznik konsumentów.

W sytuacji jednak, gdy działanie przedsiębiorcy narusza interes publiczny, może je ścigać prezes UOKiK.

A co w sytuacji, gdy działanie przedsiębiorcy narusza interes konsumentów z innych krajów?

fot. Materiały prasowe

Izabela Szewczyk -Krzyżanowska dyrektor departamentu ochrony zbiorowych interesów konsumentów w UOKiK

Izabela Szewczyk-Krzyżanowska (I.S.K.): W takiej sytuacji znajdą zastosowanie przepisy unijne dotyczące prawa właściwego. Natomiast co do organu, który takową sprawą się zajmie – przepisy rozporządzenia w sprawie współpracy między organami krajowymi odpowiedzialnymi za egzekwowanie przepisów prawa w zakresie ochrony konsumentów (tzw. rozporządzenie CPC). Na podstawie tych przepisów zwykle przyjmuje się, że organem właściwym do ścigania nieuczciwej praktyki rynkowej jest organ znajdujący się w kraju, w którym siedzibę ma przedsiębiorca naruszający prawo. Będzie jednak działał na rzecz konsumentów, których prawa zostały naruszone. Może być jednak tak, że sprawa będzie miała wymiar globalny, tzn. zostaną naruszone prawa konsumentów z kilku państw członkowskich. Wówczas rozporządzenie przewiduje tryb, w którym będzie wyznaczany organ najbardziej właściwy dla zajęcia się sprawą. W szczególnych przypadkach działania może też koordynować Komisja Europejska.

Przedsiębiorcy zwracają uwagę, że w dyrektywie brakuje jasnych kryteriów, kiedy będą mogli różnicować produkt?

D.K.: Dyrektywa zabrania stosowania podwójnej jakości, ale zakłada klauzulę rozsądku. Dopuszcza bowiem różnicowanie produktów tej samej marki. Z dyrektywy wynika, że każdy przypadek ma być oceniany ad casum. Nie oznacza to jednak, że przedsiębiorcy muszą obawiać się niepewności prawa. Wiele wyjaśnień prawdopodobnie znajdzie się w wytycznych, które regularnie wydaje KE. Interpretacje co do prawa unijnego wydaje też Trybunał Sprawiedliwości UE w orzeczeniach prejudycjalnych.

Czy przedsiębiorcy powinni liczyć się ze wzrostem kosztów działalności po wejściu dyrektywy?

I.S.K.: Dla firm nie wynikają żadne dodatkowe obowiązki, a co za tym idzie, nie będzie też wydatków w związku z wejściem w życie przepisów prawa unijnego. Już dziś przecież dbają o bezpieczeństwo i jakość handlową swoich towarów, bo w przeciwnym razie grożą im sankcje. ©

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.