Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Czy sąd ma czekać na rozstrzygnięcia TSUE

Czy sąd ma czekać na rozstrzygnięcia TSUE
nieznane / fot. Gts/Shutterstock
20 stycznia 2019

Polskie organy są obowiązane w możliwie jak największym stopniu uwzględniać prawo unijne oraz wiążące Unię prawo międzynarodowe. Konsekwencje ich pomijania byłyby istotne i dla Polski, i dla stron sporów

Spór dotyczący wyższości świąt Bożego Narodzenia nad świętami Wielkiej Nocy trwa w świątecznej doktrynie od niepamiętnych czasów. Przy okazji reform wymiaru sprawiedliwości powrócił zaś temat wyższości prawa krajowego nad prawem wspólnotowym. Wróciły pytania, w jaki sposób sądy winny wykładać przepisy prawa krajowego, a przede wszystkim, czy polskie sądy, w szczególności Sąd Najwyższy, powinny czekać na rozstrzygnięcia Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawach, których przedmiot ich orzekania jest analogiczny do przedmiotu spraw rozstrzyganych przez sąd wspólnotowy. Na koniec wreszcie wraca pytanie, jakie są konsekwencje rozstrzygnięcia samodzielnego, oderwanego od orzecznictwa TSUE?

Dzieje się tak np. w sprawie interpretacji sposobu obniżania całkowitego kosztu kredytu konsumenckiego w przypadku jego przedterminowej spłaty. Z uwagi na dużą zawiłość oraz pojawiające się wątpliwości interpretacyjne art. 48 i 49 ustawy o kredycie konsumenckim, stanowiących implementację prawa wspólnotowego (tj. art. 16 ust. 1 dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2008/48/WE z 23 kwietnia 2008 r. w sprawie umów o kredyt konsumencki oraz uchylająca dyrektywę Rady 87/102/EWG), przepisy te były już przedmiotem analizy zarówno rzecznika finansowego, jak i prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Jak się okazuje, kwestia ta jest o wiele bardziej złożona i wymaga dalszych analiz również pod kątem zgodności z prawem europejskim. Obecnie zagadnienie to jest przedmiotem rozważań Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości UE. Powstaje zatem pytanie, jak ma się zachować Sąd Najwyższy w przypadku, gdyby rozstrzygał analogiczną sprawę, a orzeczenie TSUE jeszcze nie zostanie wydane?

Cel dyrektywy

Polska w strukturach Unii Europejskiej funkcjonuje już od ponad dekady. Od tego czasu zarówno nasz ustawodawca, jak i organy stosujące prawo muszą respektować nie tylko rodzime akty prawne, lecz także wspólnotowe przepisy wyrażone m.in. w traktatach oraz zasady ukształtowane przez orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości UE, takie jak np. zasada pierwszeństwa prawa europejskiego nad prawem krajowym (orzeczenie w sprawie Simmenthal przeciwko Komisji, sygn. akt C-243/78). Jedną z ważniejszych zasad obowiązujących w europejskim systemie prawnym jest prowspólnotowa wykładnia zwana inaczej wykładnią na korzyść prawa unijnego. Jak sama nazwa wskazuje, oznacza to, że podczas dokonywania wykładni prawa krajowego polskie organy są obowiązane w możliwie jak największym stopniu uwzględniać regulacje unijne oraz wiążące UE prawo międzynarodowe. Wspomniana zasada została wprost wyrażona w orzeczeniu TSUE w sprawie van Colson i Kamann przeciwko Nadrenii-Północnej Westfalii (sygn. akt C-14/83). Trybunał stwierdził w nim, że stosując prawo krajowe, a w szczególności przepisy implementujące dyrektywę, sądy powinny interpretować je w świetle postanowień i celu danej dyrektywy.

Nałożenie na państwa członkowskie takiego obowiązku nie wynika wprost z postanowień traktatów, a jedynie z bogatego orzecznictwa Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, a także Trybunału Sprawiedliwości UE. ETS w sprawie Mareleaning przeciwko La Comercial International de Alimentacion (sygn. akt C-106/89) podkreślił ważność prowspólnotowej wykładni poprzez stwierdzenie, że obowiązek jej dokonywania dotyczy wszystkich przepisów prawa krajowego, a nie tylko tych, które miały na celu wdrożenie dyrektyw. W ślad za trybunałem taki pogląd wyrażają także polska doktryna i orzecznictwo zarówno sądów powszechnych, jak i administracyjnych. Rozważając kwestię granicy prowspólnotowej wykładni, NSA uznał, że „w sytuacji, gdy porównanie treści transponowanego przepisu dyrektywy i unormowania krajowego wskazuje, że nadanie regulacji krajowej znaczenia wynikającego z bezwarunkowej i precyzyjnej normy unijnej prowadziłoby do sprzeczności z brzmieniem gramatycznym przepisu krajowego, sąd – w przypadku gdy podatnik domaga się zastosowania tej normy w sposób określony w dyrektywie – powinien odmówić zastosowania normy prawa krajowego i umożliwić obywatelowi skorzystanie z unormowania wspólnotowego” (wyrok NSA w Warszawie z 27 lutego 2014 r., sygn. akt I FSK 160/13). Celem takich wytycznych jest dążenie do zapewnienia jednolitości oraz efektywności prawa, a także zbliżenia do siebie poszczególnych ustawodawstw krajowych. Wykładnia ta ma również chronić jednostki przed ewentualnymi błędami ustawodawstwa krajowego.

Należy zaznaczyć, że taka wykładnia przepisów prawa to obowiązek, a nie uprawnienie organów krajowych. Sięga na tyle daleko, że zgodnie z najnowszą linią orzeczniczą TSUE sądy krajowe mogą pominąć przepis krajowy, jeśli byłby on sprzeczny z prowspólnotową wykładnią i zastosować inny przepis, który zapewni pełną skuteczność prawa wspólnotowego w krajowym porządku prawnym.

Orzecznictwo Naczelnego Sądu Administracyjnego również pozostaje w duchu pierwszeństwa prawa unijnego, wskazując jednocześnie na obowiązki sędziego, jakie wynikają z tej zasady: „Obowiązkiem sędziego krajowego jest interpretacja przepisów prawa krajowego tak dalece, jak jest to możliwe, w świetle treści i celu dyrektywy. Wzorcem interpretacyjnym – do którego odnieść należy wynik wykładni przepisów krajowych – jest stosowna norma prawa unijnego. Aby dokonać pełnej oceny zgodności prawa krajowego z prawem unijnym, należy oczywiście odwołać się nie tylko do litery przepisu, ale również poznać jego kontekst, miejsce w systemie, funkcje i cele, którym służy. Przy czym sędzia krajowy nie może zapominać, że interpretacja danego przepisu krajowego powinna być dokonywana z punktu widzenia jego celu i ogólnego systemu regulacji, którego jest częścią” (wyrok NSA w Warszawie z 12 września 2012 r., sygn. akt I FSK 1781/2011).

Prawo strony

A co z konsekwencjami? Niezastosowanie się do wskazanej powyżej zasady może skutkować obowiązkiem odszkodowawczym ze strony państwa członkowskiego lub odpowiedzialnością za naruszenie zobowiązań wspólnotowych. W tym miejscu należy również zwrócić uwagę na konsekwencje, jakie dla strony, tj. podmiotu biorącego udział w postępowaniu sądowym, może mieć wydanie przez Sąd Najwyższy kończącego postępowanie orzeczenia, które okaże się potem niezgodne z wytycznymi TSUE. Biorąc pod uwagę, że wyrok SN jest ostateczny i nie przysługuje od niego skarga o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego orzeczenia, natomiast wniesienie skargi nadzwyczajnej w trybie art. 89 ustawy o Sądzie Najwyższym jest ograniczone zarówno podmiotowo, jak i przedmiotowo, w zasadzie należy uznać, że nie istnieje tryb wznowienia postępowania. Strona, która została skrzywdzona na skutek rozbieżności w orzecznictwie sądów krajowego i wspólnotowego, w szczególności niezawieszenia postępowania przez sąd krajowy do czasu uzyskania odpowiedzi TSUE w trybie pytania prejudycjalnego w analogicznej sprawie, nie ma zatem możliwości dochodzenia jakichkolwiek wynikających stąd praw. Sprzeczne z prowspólnotową wykładnią orzeczenie pozostające w obrocie prawnym może więc skutkować naruszeniem praw podmiotowych strony.

Jednym z ważniejszych orzeczeń dotyczących pierwszeństwa prawa wspólnotowego przed krajowym jest wyrok wydany w trybie pytania prejudycjalnego z 9 marca 1978 r. w sprawie Simmenthal (sygn. akt C-243/78). Trybunał stwierdził, że „zgodnie z zasadą wyższości prawa wspólnotowego bezpośrednio stosowane postanowienia traktatu oraz akty wydawane przez instytucje nie tylko powodują w stosunku do prawa krajowego państw członkowskich, od chwili wejścia w życie, nieskuteczność z mocy prawa wszelkich sprzecznych z nimi obowiązujących przepisów prawa krajowego, ale także – jako integralne elementy porządku prawnego obowiązującego na terytorium każdego z państw członkowskich, mające wyższą moc prawną – uniemożliwiają stanowienie nowych, ważnych aktów prawa krajowego, gdyby były one niezgodne z normami wspólnotowymi”. Ponadto TSUE stanął na stanowisku, że „każdy sąd krajowy orzekający w ramach swoich kompetencji ma obowiązek stosować w całości prawo wspólnotowe i zapewnić ochronę uprawnień wynikających z tego prawa dla jednostek, odmawiając zastosowania jakiegokolwiek przepisu prawa krajowego, który byłby ewentualnie z nim sprzeczny, zarówno wcześniejszego, jak i późniejszego od normy wspólnotowej”. TSUE nakazuje wręcz retroaktywne zniesienie przepisów niezgodnych z prawem wspólnotowym, tak by zapobiec jakiemukolwiek naruszeniu prawa jednostki.

Zgodnie z zasadą prowspólnotowej wykładni w kodeksie postępowania cywilnego został wprowadzony przepis, na mocy którego sąd może zawiesić postępowanie, jeżeli rozstrzygnięcie sprawy zależy od wyniku postępowania toczącego się przed Trybunałem Konstytucyjnym albo Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej (art. 177 par. 1 pkt 31 k.p.c.). Pomimo tej fakultatywności naturalną konsekwencją wystąpienia z pytaniem prawnym do TSUE jest odsunięcie wydania orzeczenia do czasu uzyskania odpowiedzi. Istotą takiego działania jest to, aby ewentualne dalsze czynności sądu nie udaremniały sensu postępowania w przedmiocie pytania prawnego (por. Paweł Grzegorczyk, Zawieszenie postępowania cywilnego ze względu na postępowanie przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Polski Proces Cywilny, 2016, nr 3., s. 407–432). Jak zostało również wprost wskazane w Zaleceniach dla sądów krajowych dotyczących składania wniosków o wydanie orzeczenia w trybie prejudycjalnym przez TSUE: „postępowanie krajowe podlega zawieszeniu do czasu wydania orzeczenia przez TSUE”.

Nie tylko pytający

Co jednak w przypadku, kiedy z pytaniem prejudycjalnym zwrócił się inny sąd niż ten, który rozstrzyga sprawę? W doktrynie panuje pogląd, że: „Przepis [art. 177 par. 1 pkt 31 k.p.c.] może znaleźć zastosowanie zarówno wówczas, gdy sąd zwrócił się z pytaniem do TSUE w postępowaniu, które ma zostać zawieszone, jak i wówczas, gdy z pytaniem takim wystąpił inny sąd. [...] Podstawa zawieszenia nie jest jednak ograniczona do tego rodzaju przypadków. W punkcie wyjścia obejmuje ona lege non distinguente wszelkie rodzaje postępowań toczących się przed TSUE, bez względu na podstawę ich wszczęcia i charakter sprawy rozpatrywanej przez TSUE”. Wskazuje się również, że „możliwość zawieszenia postępowania cywilnego w oczekiwaniu na rozstrzygnięcie przez TSUE istotnego problemu prawnego z inicjatywy innego sądu nie koliduje z uprawnieniem do samodzielnego wszczęcia postępowania przed TSUE, które przysługuje w świetle art. 267 akapit 2 Traktatu o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej każdemu sądowi. Sąd może zatem – w granicach uznania przyznanego mu na podstawie art. 267 akapit 2 TFUE – wystąpić z własnym pytaniem prawnym (i zawiesić postępowanie) bądź rozważyć celowość zawieszenia postępowania bez występowania z pytaniem, na podstawie art. 177 par. 1 pkt 31 k.p.c.” (Paweł Grzegorczyk, op.cit., s. 407-432). W praktyce sądy korzystają z możliwości zawieszenia postępowania na czas wydania orzeczenia przez TSUE, nawet jeśli orzeka on w innej, ale analogicznej lub powiązanej sprawie. Tak było np. w postępowaniu prowadzonym przez Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów w sprawie kary nałożonej przez prezesa UKE na przedsiębiorcę telekomunikacyjnego dotyczącej szerokopasmowego internetu. Wobec prowadzenia postępowania przez Komisję Europejską, a następnie skierowanie sprawy do ETS (teraz TSUE), sąd krajowy zawiesił postępowanie i poczekał na rozstrzygnięcie sądu wspólnotowego. Wyrok wydany został po rozstrzygnięciu ETS (i uchylił decyzję regulatora).

Sądy krajowe mają obowiązek stosować przepisy prawa wspólnotowego wprost, a także kierować się wytycznymi sądów wspólnotowych lub samodzielnie dokonywać prowspólnotowej wykładni prawa krajowego. Jeśli zatem sprawa powiązana lub analogiczna jest przedmiotem postępowania przed sądem wspólnotowym, sąd krajowy winien wstrzymać się z rozstrzygnięciem przynajmniej do czasu rozstrzygnięcia materii przez sąd wspólnotowy. ©

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.