Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo cywilne

Czym różnią się stałe sądy polubowne od sądów ad hoc

13 września 2010
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę

Aby sąd arbitrażowy mógł rozpoznać spór, trzeba to wskazać

@RY1@i02/2010/178/i02.2010.178.183.011c.001.jpg@RY2@

Piotr Bielarczyk | radca prawny, FKA Furtek Komosa Aleksandrowicz

Wyrok arbitrażowy z 3 września w sprawie TP S.A. i DPTG, po raz kolejny wywołał liczne dyskusje o znaczeniu arbitrażu gospodarczego. Wyrok został wydany przed sądem arbitrażowym ad hoc z siedzibą w Wiedniu. W międzynarodowym obrocie rozróżnia się arbitraż stały i ad hoc. Ten pierwszy to sąd działający przy instytucji powołanej do prowadzenia sądu, albo dla której prowadzenie sądu jest jedną z funkcji (np. Krajowa Izba Gospodarcza). Arbitraż ad hoc - to sąd tworzony do rozstrzygnięcia jednej sprawy, którego misja kończy się z wydaniem wyroku.

Podstawą ustawową arbitrażu jest kodeks postępowania cywilnego. Umowną - tzw. zapis na sąd polubowny, tj. umowa stron, wskazująca, że ewentualne spory między stronami rozstrzygnie sąd polubowny. K.p.c. przyjmuje domniemanie rozpoznawania spraw cywilnych przez sądy powszechne. Aby to sąd arbitrażowy mógł rozpoznać spór, trzeba to wyraźnie wskazać. W zakresie samego arbitrażu jest domniemanie właśnie arbitrażu ad hoc. Oznacza to, że jeśli strony nie wskażą sądu stałego, sprawę rozpozna sąd ad hoc. Zaletą sądu ad hoc jest, że strony w razie sporu będą miały możliwość kształtowania oblicza sądu - co do liczby arbitrów, kosztów czy prawa właściwego. Wadą - że w razie silnego konfliktu strony nie uzgodnią nawet składu sądu i spór nie będzie mógł się toczyć.

Nie można wskazać, który tryb postępowania - arbitraż instytucjonalny czy ad hoc - jest lepszy. Zależy to od stopnia napięcia i skali konfliktu między stronami. Ponieważ arbitraż ad hoc może być zalecany, gdy poziom wzajemnej niechęci nie jest nadmierny, a przecież w chwili zawierania umowy mało kto myśli o możliwych w przyszłości konfliktach, należy rozważnie korzystać z arbitrażu ad hoc.

not. DAS

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.