Dziennik Gazeta Prawana logo

Nieważność procesu oceni szerszy skład

12 kwietnia 2013

Orzeczenie

Sąd Najwyższy odmówił wczoraj odpowiedzi na pytanie, czy przeniesiony na inne miejsce służbowe sędzia może orzekać, nie narażając postępowania na nieważność. To pokłosie styczniowej likwidacji najmniejszych sądów.

Do Sądu Rejonowego w Bytowie wpłynęły skargi na orzeczenia referendarza sądowego, który odmówił zwolnienia dwóch dłużników z kosztów sądowych i przydzielenia im adwokata z urzędu. Sąd ten jednak 1 stycznia 2013 r. został zniesiony. W efekcie pięciu sędziów zostało przeniesionych na nowe miejsce służbowe do utworzonego wydziału zamiejscowego sądu w Lęborku z siedzibą w Bytowie. Podstawą przeniesienia była decyzja wydana przez ministra sprawiedliwości. Jeden z sędziów, rozpoznając skargi, wystąpił do Sądu Najwyższego z zagadnieniem prawnym. Nie miał bowiem pewności, czy może wydać rozstrzygnięcie bez narażania postępowania na nieważność. Wskazał na wiele problemów powstałych na skutek reformy Jarosława Gowina.

Co prawda Trybunał Konstytucyjny 27 marca 2013 r. stwierdził, że minister, wydając rozporządzenie likwidujące 79 sądów, nie przekroczył granic upoważnienia ustawowego, jednak nie miało to znaczenia dla rozstrzygnięcia SN. Mimo że obie sprawy dotyczą reorganizacji, to jednak uprawnienie do zniesienia sądów nie pokrywa się z kwestią dotyczącą decyzji służbowych.

- Argumenty TK nie przesądzają więc niczego - wyjaśniał wczoraj sędzia Henryk Pietrzkowski, referując sprawę.

Miejsce służbowe

Decyzja o przeniesieniu została doręczona sędziom w następstwie rozporządzenia MS z 5 października 2012 r. w sprawie zniesienia niektórych sądów rejonowych (Dz.U. z 2012 r., poz. 1121). Sąd pytający wskazał, że określenie rodzaju i szczebla sądu, do którego sędzia zostaje powołany, stanowi immanentną część aktu powołania. "Doceniając wagę i znaczenie stabilizacji urzędu sędziego ustrojodawca w art. 180 konstytucji wprowadza zasadę nieprzenoszalności sędziego, która oznacza, że sędziemu gwarantuje się trwałość, jeśli chodzi o zajmowanie miejsca służbowego (siedzibę), i stanowisko (sprawowanie urzędu sędziowskiego w sądzie określonego rodzaju)" - czytamy w uzasadnieniu pytania.

W efekcie 324 sędziów zlikwidowanych sądów złożyło odwołanie od decyzji o przeniesieniu.

Trzech sędziów to za mało

Sąd Najwyższy odmówił jednak podjęcia wczoraj uchwały i przekazał sprawę do rozpoznania powiększonemu składowi (7 sędziów).

- To zagadnienie prawne ma wiele wątków, inaczej niż w pozostałych przypadkach pytań sądów, gdzie przeważnie występuje jeden problem - wskazał sędzia Pietrzkowski.

Wyjaśnił, że obawy poruszone przez pytający sąd dotyczą poważnych spraw ustrojowych, dlatego powinien się wypowiedzieć w tym zakresie powiększony skład.

Przyznał jednak, że ma sporo wątpliwości, czy w ogóle Sąd Najwyższy rozstrzygnie to zagadnienie. Problem pojawia się bowiem już na wstępie: czy sąd rejonowy był uprawniony do przedstawienia SN zagadnienia prawnego. Zgodnie bowiem z art. 390 kodeksu postępowania cywilnego jest to zastrzeżone dla sądów II instancji, a więc okręgowych i apelacyjnych. SN zwrócił jednak uwagę na zarzuty podniesione przez bytowski sąd i przyznał, że wątpliwości budzi charakter decyzji o przeniesieniu sędziego podpisanej nie przez samego ministra sprawiedliwości, ale podsekretarza stanu Wojciecha Hajduka. Przypomniał, że SN wypowiedział się już wcześniej, że sekretarz stanu może delegować sędziego do innego sądu za jego zgodą. Jednak ta sytuacja była inna.

Rozstrzygnięcia powiększonego składu SN można się spodziewać przed wakacjami.

Ewa Maria Radlińska

ewa.radlinska@infor.pl

Postanowienie Sądu Najwyższego z 11 kwietnia 2013 r., sygn. akt III CZP 3/13. www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.