Konfesyjne związki partnerskie
W 1946 r. wprowadzono w Polsce śluby cywilne. Do 1958 r. śluby kościelne były prawnie nieuregulowane, a małżonkowie, którzy na nich poprzestali - formalnie byli traktowani jak konkubenci
Nie mam zamiaru wracać do głównego nurtu sporu o to, czy art. 18 konstytucji, mówiący o ochronie i opiece udzielanej małżeństwu (jako związkowi kobiety i mężczyzny), rodzinie, macierzyństwu i rodzicielstwu sprzeciwia się związkom innego typu. Co miałam do powiedzenia na ten temat, powiedziałam na łamach "Krytyki Politycznej" (www.krytykapolityczna.pl/artykuly/opinie/2013), mówiąc tam w krótkości, że milczenie konstytucji o konkubinatach, o małżeństwach jednopłciowych i innych formach związków partnerskich nie daje podstaw do wniosku, że konkubinatów czy innych związków się zakazuje.
Trzeba dopiero dowieść, oprzeć na jakimś rozumowaniu, że związki partnerskie czy konkubinaty są wrogie małżeństwu kobiety i mężczyzny, że ich legalizacja zagraża małżeństwu kobiety i mężczyzny. Ale skoro brak takiego rozumowania, dowodzącego, że konkubinaty, związki partnerskie par heteroseksualnych albo homoseksualnych albo inne związki jednopłciowe w ogóle nieoparte na współżyciu seksualnym czy funkcji rozrodczej - zagrażają małżeństwu kobiety i mężczyzny, czyli łamią konstytucyjną zasadę ochrony małżeństwa kobiety i mężczyzny, twierdzenie, iż projekty ustaw o związkach partnerskich są sprzeczne z konstytucją, jest bezpodstawne.
Samo istnienie konkurencyjnych reżimów związków różnego typu nie może być argumentem. Przecież mamy w prawie - szczątkową, bo szczątkową, ale jednak - instytucjonalizację rodzin zastępczych, oczywiście nie w konstytucji, ale w ustawach zwykłych. No i co? Narusza to "przyrodzony porządek rzeczy"? Odciąga od małżeństwa? Albo mu szkodzi? Rodziny zastępcze swym istnieniem czy faktem, że państwo udziela im uwagi i pomocy, naruszają art. 18 konstytucji?
Od 1 stycznia 1946 r. wprowadzono śluby cywilne. Śluby kościelne nie były zakazane, jednakże prawnie nieregulowane (jak teraz jest to udziałem związków partnerskich). Do 1958 r. brak było obowiązku poprzedzenia ślubu kościelnego ślubem cywilnym. Zdarzały się więc wypadki, że ludzie w latach 1946-1958 poprzestawali tylko na ślubie kościelnym, co czyniło ich w świetle prawa konkubentami. Po latach prowadziło to do problemów, gdy tacy "konfesyjni małżonkowie" chcieli bez żadnych formalności zawrzeć nowy związek, już w formie cywilnej. Ich dzieci miały status osób niepochodzących z małżeństwa, istniały komplikacje mieszkaniowe i emerytalne.
Wprowadzenie w 1998 r. małżeństw konkordatowych zniosło monopol kreowania małżeństwa w urzędzie stanu cywilnego. Obecnie także małżeństwo zawarte w formie wyznaniowej ma skutki prawne (pod warunkiem zgłoszenia tego w ciągu pięciu dni w USC). Tyle że zmianom w kodeksie rodzinnym nie towarzyszyła sanacja sytuacji małżeństw kościelnych z lat 1946-1958.
W 2000 r. NSA w Warszawie (wyrok z 12 kwietnia 2000 r., V NSA 1512/99) kontrolował decyzję odbierającą Leokadii R. uprawnienia wdowy po męż kombatancie. Państwo R. przeżyli razem 14 lat, dochowali się trójki dzieci, a ślub - tylko kościelny - zawarli w 1950 r. Po śmierci Edwarda R., w 1990 r., czyli jeszcze w okresie PRL, Leokadia R. uzyskała uprawnienia wdowy po kombatancie, które jednak w 1999 r., już w czasie RP, jej odebrano. Dostrzeżono wówczas, że formalnie rzecz biorąc, związek p. R. był konkubinatem, a nie małżeństwem.
Co uczynił NSA? Uchylił decyzję odbierającą uprawnienia i tak wywodził: "Czas, kiedy skarżącej udzielono ślubu kościelnego, przypada więc na okres pierwszych lat obowiązywania zasady, iż skutki prawne następują tylko w wypadku zawarcia małżeństwa przed urzędnikiem stanu cywilnego, jeszcze przed uchwaleniem Kodeksu rodzinnego z 1950 r. i przed wprowadzeniem w 1958 r. zakazu udzielania ślubu religijnego przed zawarciem małżeństwa przed urzędnikiem stanu cywilnego. Istnienie tego rodzaju chwiejności praktyki z pewnością nie wpływało na gruntowanie przekonania, iż tylko świecka postać zawarcia małżeństwa zapewnia pełnię skutków prawnych wiążącą się z zawarciem małżeństwa. Tym sposobem małżeństwa zawarte tylko w formie wyznaniowej z punktu widzenia skutków prawnych zostały sprowadzone do zjawiska konkubinatu. Szczególną postacią konkubinatu jest taki, który stał się udziałem skarżącej, a więc konkubinat, u którego źródeł leżało subiektywne przekonanie o dostateczności związku o wyznaniowym charakterze dla legalizacji ze społecznego punktu widzenia wspólnego pożycia. Tego rodzaju »konkubinat kwalifikowany« (»małżeństwo faktyczne«), z punktu widzenia oceny moralnej, nie zawierał w świadomości społecznej tych wszystkich negatywnych konotacji, które wiązały się z niektórymi innymi postaciami konkubinatu".
(...) "Ustawodawca - gdy idzie o prawo rodzinne - nie odnosi się w życzliwszy sposób do żadnej z postaci konkubinatu. Ustawodawca nie skorzystał także z okazji wprowadzenia do polskiego systemu prawa tzw. małżeństwa konkordatowego, aby w przepisach intertemporalnych dokonać konwersji kwalifikowanych konkubinatów albo przynajmniej umożliwić taką konwersję konkubinatom wynikającym z zawartego związku wyznaniowego. Stanowisko ustawodawcy w innych działach prawa co do ochrony konkubentów jest już bardziej przychylne niż stanowisko prawa rodzinnego, jakkolwiek i tu (w zakresie władzy rodzicielskiej nad wspólnymi dziećmi art. 93 i art. 107 k.r.i.o) można dopatrzeć się odniesienia do konkubinatu. Konkubenci doznają niejakiej ochrony w prawie cywilnym (w ramach pojęcia »osoby bliskiej« - por. art. 446 par. 2, art. 908 par. 2, art. 923 par. 2 k.c., także art. 8 ustawy o najmie lokali), jak również w zakresie (dokonywanych na różnych prawnych podstawach) rozliczeń majątkowych między konkubentami. Także prawo karne (art. 182 k.p.k. w zw. z art. 115 par. 11 k.k.) chroni konkubentów w pewnym zakresie. W innych działach prawa spotykamy sporadycznie zrównanie pozycji konkubinatu z pojęciem rodziny. Art. 2a ust. 1 pkt 1 ustawy o pomocy społecznej (Dz.U. 1998 nr 64 poz. 414 ze zm.) obejmuje pojęciem rodziny także »osoby (...) pozostające w faktycznym związku, wspólnie zamieszkujące i gospodarujące«. W zakresie ubezpieczenia społecznego, na tle art. 41 ust. 3 ustawy o zaopatrzeniu emerytalnym pracowników i ich rodzin z 14 grudnia 1982 r. (Dz.U. nr 40 poz. 267 ze zm.) orzecznictwo także nie przedstawia jednolitej linii w zakresie przyznawania wdowie prawa do renty rodzinnej, a to z uwagi na rozbieżności w zakresie rozumienia wymaganego przez ustawę pojęcia pozostawania »we wspólności majątkowej«, czego nie utożsamiano z analogicznym pojęciem na tle kodeksu rodzinnego. W konsekwencji zdarzają się na tym tle orzeczenia przyznające uprawnienia osobom rozwiedzionym, jednakże pozostającym w nieistniejącym już związku na zasadzie konkubinatu (wyrok z 22 stycznia 1993 r., II URN 61/92 - OSNC 1994 z. 3 poz. 68; wyrok z 7 lipca 1995 r., II URN 13/95 - OSNAP 1995 z. 22 poz. 281). Trudno byłoby jednakże twierdzić, iż orzecznictwo na tym tle dopracowało się stabilnej linii przyznającej konkubinie (będącej zarazem byłą żoną) uprawnienia do renty rodzinnej, jednakowoż istnienie orzecznictwa idącego w tym właśnie kierunku świadczy o prawidłowości obserwacji, iż »względy społeczne, moralne i humanitarne wymagają nieraz ustosunkowania się w praktyce sądowej do tego zjawiska społecznego, którym niewątpliwie jest konkubinat. Kierując się tymi względami, praktyka sądowa w szczególnych wypadkach zapewnia ochronę konkubinie« (S. Szer, "Prawo rodzinne", s. 364). Polskie prawo w zakresie stosunku do konkubinatu porównywane z innymi systemami prawnymi cechuje się znacznym rygoryzmem i wstrzemięźliwością udzielanej ochrony. Jest przy tym paradoksem, że ów negatywny stosunek, który można tłumaczyć tradycją i rygoryzmem poglądów moralnych, dotyka niejako w rykoszetowy sposób także związków czysto wyznaniowych, a więc tych, których nie dotyka moralne potępienie. W żadnych bowiem przepisach i w praktyce orzeczniczej nie można dostrzec zróżnicowania stosunku do konkubinatu, jeśli wynika on z zawarcia małżeństwa wyznaniowego. Natomiast piśmiennictwo (M. Nazar, "Rozliczenia majątkowe konkubentów", 1993, s. 52, A. Szlęzak, "Stosunki majątkowe między konkubentami", 1992, s. 26 i n., S. Grzybowski, "O rzeczywistej i rzekomej nowoczesności rozwiązań zastosowanych w polskim kodeksie rodzinnym i opiekuńczym", w: "Prace z prawa cywilnego", 1985, s. 284) wielokrotnie wskazywało na anachroniczność poglądów podchodzących do zjawiska konkubinatu w sposób zuniformizowany, zwłaszcza w warunkach współczesnych, gdy formalnie zawarte małżeństwo nie ma już wyłącznego monopolu na przyznanie rodzinie statusu prawnego, gdy dąży się do akceptacji różnych modeli życia rodzinnego i wynikającej z niej wspólnoty (tak np. wyrok SN z 6 marca 1997 r., II UKN 141 /97 - OSNAPU 1998 nr 2 poz. 61).
Z dotychczasowych wywodów należy wyciągnąć wniosek, iż mimo milczenia w tym względzie prawa rodzinnego, inne działy prawa nie wykluczają ochrony konkubinatu w wypadkach kazuistycznych. Tego rodzaju rozwiązanie jest zgodne ze współczesną tendencją zmierzającą do ochrony różnych form życia rodzinnego. Wszystkie te twierdzenia zyskują na wyrazistości w odniesieniu do »konkubinatu kwalifikowanego«, jakim jest małżeństwo zawarte tylko w postaci wyznaniowej, zwłaszcza, gdy pochodzi z okresu... gdy brak było zakazu zawierania takich małżeństw bez uprzedniego zawarcia małżeństwa z pełnymi skutkami prawnymi w urzędzie stanu cywilnego. Osoby, które - jak skarżąca i jej zmarły partner - wyraziły affectio martialis, jakkolwiek nie formie wymaganej przez obowiązujące prawo, w momencie zawarcia związku - nie powinny być traktowane pod każdym względem jak czysty konkubinat...".
(...) "Ustawa o kombatantach nie zawiera (i nie zawierała w odniesieniu do żadnej ze swych licznych wersji) przepisów intertemporalnych dotyczących sytuacji wdów po kombatantach, gdy idzie o wdowy po osobie poślubionej wyłącznie wyznaniowo". (...) "Obecnie cywilna i wyznaniowa forma zawarcia małżeństwa są formami alternatywnymi. W ujęciu tym wyraziła się aprobata dla subiektywnych przekonań osób, dla których małżeństwo wyznaniowe jest wyrazem ich wierzeń religijnych, aby z tym właśnie aktem (po spełnieniu dodatkowych przesłanek) wiązać powstanie małżeństwa. Tym sposobem ustawodawca zrealizował postulaty osób wierzących, dla których decydująca jest wyznaniowa forma małżeństwa. Jednocześnie jednak ustawodawca był niekonsekwentny i nie zadbał o konfirmację związków wyznaniowych zawartych uprzednio, pozostawiając je z piętnem niechętnie widzianego konkubinatu. Skoro - co do zasady - obecnie można, po spełnieniu dodatkowych przesłanek, zawrzeć skutecznie małżeństwo wyznaniowe, to wyrazem sprzeniewierzenia się zasadzie »równości w prawach i powinnościach« »zarówno wierzących w Boga (...), jak i nie podzielających tej wiary« (preambuła konstytucji) jest zepchnięcie do uniwersalnie ujętej grupy konkubinatów małżeństw zawartych wyłącznie w postaci wyznaniowej w okresie 1946-1997. Jest to szczególnie rażące w odniesieniu do związków takich, jak związek skarżącej, zakończony przez śmierć faktycznego małżonka przed momentem aksjologicznej i formalnej aprobaty dla związków wyznaniowych w prawie rodzinnym w wyniku wprowadzenia tzw. małżeństwa konkordatowego. Luka pozostawiona przez ustawodawcę w regulacji prawnej w zakresie konwalidacji sytuacji podobnego typu, przy okazji wprowadzenia do polskiego prawa tzw. małżeństwa konkordatowego przemawia - w przekonaniu składu orzekającego za tym, by nie dyskryminować skarżącej z powodu zawarcia przez nią małżeństwa w formie wyznaniowej. Obecnie bowiem, gdy sytuacja z uwagi na śmierć faktycznego małżonka jest nienaprawialna i zarazem w momencie, gdy ustawodawca związkom podobnym do tego, w jakim znajdowała się skarżąca, dał szanse alternatywnej skuteczności, akceptując aksjologiczną postawę tych, dla których taki związek ma podstawowe znaczenie - zdaniem składu orzekającego sytuacja skarżącej powinna być zrównana z sytuacją wdowy, o której mowa w art. 20 ust. 3 ustawy o kombatantach".
Tyle NSA w 2000 r. Zresztą np. NSA w Poznaniu nie zaakceptował przedstawionych wyżej poglądów i w identycznej sytuacji uznał, że osoby zawierające ślub kościelny - są konkubentami (orzeczenie NSA z 11 grudnia 2001 r., II SA/Po 1478/00).
Przypominamy poglądy NSA i jesteśmy ciekawi, jak przedstawioną wyżej sytuację oceniliby ci, którzy uważają, że "rodzina" funkcjonuje tylko na fundamencie formalnego małżeństwa. Jak zakwalifikowaliby takie związki orzekając na miejscu sędziów NSA.
Milczenie konstytucji o konkubinatach czy innych formach związków partnerskich nie daje podstaw do wniosku, że konkubinatów czy innych związków się zakazuje
@RY1@i02/2013/046/i02.2013.046.07000060c.804.jpg@RY2@
Reprodukcja Andrzej Sidor_Forum
@RY1@i02/2013/046/i02.2013.046.07000060c.805.jpg@RY2@
Prof. Ewa Łętowska rzecznik praw obywatelskich w latach 1987-1992, sędzia Naczelnego Sądu Administracyjnego w latach 1999-2002 i Trybunału Konstytucyjnego w latach 2002-2011
Prof. Ewa Łętowska
rzecznik praw obywatelskich w latach 1987-1992, sędzia Naczelnego Sądu Administracyjnego w latach 1999-2002 i Trybunału Konstytucyjnego w latach 2002-2011
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu