Znajomości pod nadzorem
Strony postępowań coraz częściej kwestionują bezstronność składów orzekających. W efekcie z roku na rok przybywa wniosków o wyłączenie sędziego
Tylko w 2011 r. (najnowsze dane) takich wniosków było 1457, czyli prawie o 300 więcej niż dwa lata wcześniej. Ostatecznie w tym samym 2011 r. aż 998 sędziów orzekających w pierwszej instancji w sądach cywilnych zostało odsuniętych od prowadzenia spraw przez sąd przełożony (dwa lata wcześniej odsunięto blisko 700 sędziów). Oznacza to, że wnioski były uzasadnione, a rozpoznający je sąd przełożony dopatrzył się między sędzią a stroną postępowania więzi przyjaźni, znajomości czy oznak przychylności (lub nieprzychylności).
- O wyłączeniu decydują bowiem przedstawione przez wnioskodawcę fakty i okoliczności obiektywne, które świadczą o zróżnicowanym traktowaniu uczestników postępowania. Muszą jednak u strony lub postronnego obserwatora budzić wątpliwości co do obiektywizmu sędziego - tłumaczy adwokat Mateusz Kubicki z Kancelarii Olczyk & Kubicki.
Dotychczasowe orzecznictwo Sądu Najwyższego, rozstrzygające o wyłączeniu sędziego, definiuje stosunek osobisty jako stosunek uczuciowy - bez względu na to, o jakie emocje chodzi (może to być zarówno przyjaźń, jak i nienawiść). Za podstawę do wyłączenia nie uznaje jednak kontaktów służbowych o ile nie przerodziły się one w trwałe więzi personalne, majątkowe bądź kredytowe.
Profesjonalni pełnomocnicy występujący na salach rozpraw coraz częściej podkreślają, że zarówno istniejące regulacje, jak i praktyka przestają wystarczać. Argumentują, że procedura cywilna w tym zakresie wymaga nowelizacji, bo nie przystaje do współczesnych zjawisk społecznych - takich jak np. funkcjonowanie serwisów społecznościowych, które umożliwiają bliskie kontakty osób teoretycznie sobie obcych.
@RY1@i02/2013/041/i02.2013.041.070000400.807.jpg@RY2@
Bartłomiej Przymusiński, sędzia, rzecznik prasowy Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia"
Sędzia nie może sprzyjać żadnej ze stron, powinien być wolny od emocji, którymi kierują się strony, a więc jeśli zachodzi sytuacja, w której byłby z jakichś powodów zainteresowany konkretnym rozstrzygnięciem, winien zostać wyłączony od rozpoznania sprawy. Reguła, że "nikt nie może być sędzią we własnej sprawie", znalazła wyraz z przepisach polskich procedur sądowych.
Zasadniczo wyłączenie sędziego można podzielić na trzy grupy sytuacji: wyłączenie z mocy ustawy, na żądanie sędziego i na wniosek strony. Wyłączenie sędziego z mocy ustawy obejmuje sytuacje, w których sędzia, jako iudex inhabilis, nie może w ogóle w sprawie orzekać, gdyż przedmiot sprawy jest tak ściśle z nim związany, że z góry zakłada się brak możliwości zachowania bezstronności. Sytuacje te są w ustawie ściśle określone, aby nie było wątpliwości co do tego, czy zostały spełnione. W postępowaniu cywilnym powody wyłączenia z mocy prawa określa art. 48 k.p.c., w postępowaniu karnym art. 40 k.p.k., w postępowaniu sądowoadministracyjnym art. 18 prawa o postępowaniu przed sądami administracyjnymi, w postępowaniu przed TK art. 26 ust. 1 ustawy z dnia 1 sierpnia 1997 r. o Trybunale Konstytucyjnym. Zawsze z mocy prawa wyłączony jest sędzia, który miałby orzekać we własnej sprawie - jak mówi cytowana na wstępie paremia. Tak samo jak własna sprawa bliskie sędziemu mogą być sprawy jego małżonka (nawet po rozwodzie), krewnych lub powinowatych (zależnie od procedury zmienia się dozwolony stopień bliskości pokrewieństwa lub powinowactwa), osób związanych z nim przysposobieniem, kuratelą, opieką. Według k.p.k. wyłączony z mocy prawa jest także wówczas, gdy pozostaje ze stroną, obrońcą lub pełnomocnikiem strony we wspólnym pożyciu.
Już nie z racji powiązań rodzinnych, ale z powodu obawy przed upartym pozostawaniem przy swoim wcześniej zajętym stanowisku, wyłączeniu podlega także ten sędzia, który brał udział w wydaniu zaskarżonego orzeczenia lub decyzji administracyjnej. Szczególna odmiana tej reguły zawarta jest w art. 26 ust. 1 pkt 1 ustawy o TK, który przewiduje, iż podlega wyłączeniu ten sędzia TK, który wydał lub uczestniczył w wydaniu zakwestionowanego aktu normatywnego, wyroku, decyzji administracyjnej albo innego rozstrzygnięcia.
Od wyłączenia sędziego z mocy prawa należy odróżnić instytucję wyłączenia sędziego na jego żądanie lub na wniosek strony (art. 49 k.p.c., art. 41 k.p.k., art. 19 prawa o postępow. przed sądami adm., art. 26 ust. 2 ustawy o TK). Następuje ono w sytuacji, w której nie ma twardej przesłanki jak przy wyłączeniu z mocy prawa, w postaci np. pokrewieństwa, ale zachodzi tego rodzaju okoliczność, że istniałyby wątpliwości co do bezstronności sędziego. W takiej sytuacji o sędzim można powiedzieć, że jest to iudex suspectus, tj. formalnie jest on uprawniony do orzekania, ale z racji szczególnych okoliczności podejrzany jest o brak bezstronności. Wątpliwość co do bezstronności sędziego musi być uzasadniona, tj. nie wystarcza, że sama strona ma takie wątpliwości, o ile w powszechnej opinii nie byłoby takich wątpliwości. Warto podkreślić, że przepis określający przesłanki wyłączenia sędziego z powodu podejrzenia go o brak bezstronności był przedmiotem badania przez Trybunał Konstytucyjny, który w wyrokach z 13 grudnia 2005 r., sygn. SK 53/04, i z 24 czerwca 2008 r., sygn. P 8/07 zakwestionował poprzednie brzmienie art. 18 prawa o postępow. przed sądami administracyjnymi i art. 49 k.p.c., które ograniczały podstawy wyłączenia sędziego tylko do stosunku osobistego między sędzią a stroną. TK wskazał, że instytucja wyłączenia sędziego ma służyć pełnej realizacji gwarancji niezawisłości, a w konsekwencji właściwego wypełniania nakazu respektowania konstytucyjnego prawa do sądu. Trybunał podkreślił, iż na ustawodawcy spoczywa obowiązek takiego ukształtowania instytucji wyłączenia sędziego, aby umożliwiało ono objęcie wszelkich sytuacji, które mogłyby prowadzić do powstania, o ile nie u samej strony (na co wskazuje orzecznictwo), to co najmniej u obiektywnego, zewnętrznego obserwatora uzasadnionych wątpliwości co do bezstronności sędziego. W ten sposób TK bardzo ściśle powiązał określenie i przestrzeganie zasad wyłączenia sędziego z obowiązkiem państwa ochrony praw człowieka, do których należy prawo do sądu. Obecnie zatem podstawę wyłączenia sędziego może stanowić każda okoliczność, która w odczuciu niezainteresowanego obserwatora wywołałaby wątpliwość co do bezstronności sędziego. W procedurze karnej wskazano jako taką okoliczność np. sprawę wielu oskarżonych, w której sędzia już zgodził się na poddanie się przez część z nich karze, gdyż gdyby miał orzekać co do pozostałych oskarżonych, powstałby konflikt sumienia, czy zgodnie z psychologicznym prawem konsekwencji trwać przy wcześniejszych ustaleniach, czy zmieniać opis czynu. Przepis ten powinien mieć zastosowanie, np. gdy sędzia pozostaje w stosunkach przyjacielskich z jedną ze stron lub jej pełnomocnikiem. Nie może stanowić podstawy wyłączenia sędziego to, że np. reprezentuje on pogląd prawny niekorzystny dla strony bądź też orzekał już w innych sprawach z udziałem składającego wniosek i w ocenie wnioskującego niewłaściwie stosował przepisy. Istotny problem został zasygnalizowany przez Helsińską Fundację Praw Człowieka, która podniosła, iż zdarzają się sprawy, w których pozwany jest sąd jako jednostka organizacyjna Skarbu Państwa i np. Sąd Rejonowy w Pruszkowie ma rozstrzygać sprawę przeciwko Skarbowi Państwa - Sądowi Okręgowemu w Warszawie, którego prezes jest przełożonym w zakresie nadzoru administracyjnego nad sędziami sądu w Pruszkowie. Zdaniem fundacji taka sytuacja może wzbudzać wątpliwości co do bezstronności sędziego rozpatrującego daną sprawę. Obecnie problem o tyle się zmienił, że do reprezentowania interesów Skarbu Państwa zobowiązany jest już nie prezes sądu a dyrektor sądu.
Instytucja składania wniosku o wyłączenie sędziego, którego sam sędzia objęty wnioskiem nie może rozpoznać i musi rozpoznawać go sąd w innym składzie, jest dość często wykorzystywana dla przedłużenia postępowania. W procedurze cywilnej - w odróżnieniu od karnej - od postanowienia oddalającego wniosek o wyłączenie sędziego przysługuje zażalenie. Do 2002 r. w k.p.c. przewidziana była grzywna dla zgłaszającego w złej wierze wniosek o wyłączenie sędziego, jednak TK w wyroku z 11 grudnia 2012 r., sygn. SK 27/01, uznał ją za sprzeczną z konstytucją, co niestety otworzyło drogę dla nadużywania tej instytucji przez strony.
Zdarza się, że to nie strony wnoszą o wyłączenie sędziego, ale sędziowie występują z takim żądaniem, dostrzegając konflikt sumienia związany z orzekaniem w sprawie. Sytuację tę normują - poza przepisami procedur - także zasady etyki zawodowej sędziów, które stanowią, że sędzia może złożyć wniosek o wyłączenie od rozpoznania sprawy tylko wtedy, gdy istnieją do tego uzasadnione podstawy. Zasady te jednocześnie zastrzegają, iż niedopuszczalne jest nadużywanie przez sędziego instytucji wyłączenia.
@RY1@i02/2013/041/i02.2013.041.070000400.808.jpg@RY2@
Rafał Dębowski, adwokat, członek Naczelnej Rady Adwokackiej
Wyłączenie sędziego to ważna instytucja procesowa, stanowiąca gwarancję uczciwości każdego procesu. Zachodzi jednak pytanie, czy sformułowane w poszczególnych ustawach przesłanki wyłączenia sędziego są wystarczające. Czy dynamiczny rozwój społeczny nie powoduje potrzeby nowelizacji tych regulacji? Patrząc z perspektywy osoby wykonującej zawód adwokata, a więc osoby zobowiązanej nie tylko przepisem ustawy, ale również zasadami deontologicznymi (oczywiście w granicach zdrowego rozsądku) do zachowania subiektywnego spojrzenia na sprawę, widzę potrzebę dyskusji o konieczności wzmocnienia zasad procesowych, gwarantujących zachowanie bezstronności sędziowskiej.
Czy sędzia komisarz, który orzekał w sprawie np. uznania wierzytelności, powinien ponownie sądzić tę samą sprawę, jeśli sąd, na skutek zażalenia, uchylił wcześniejsze orzeczenie? A pytając dalej, czy sędzia komisarz powinien orzekać np. w sprawie wpisu na listę wierzytelności, gdy uczestnikiem postępowania oprócz wierzyciela jest syndyk, prowadzący upadłość, pod nadzorem orzekającego właśnie sędziego komisarza? Mam co do tego poważne wątpliwości. Czy rzeczywiście bezstronny jest sędzia sądu drugiej instancji, ponownie orzekający - na skutek apelacji od ponownego wyroku sądu pierwszej instancji - w tej samej sprawie? Z drugiej strony dlaczego tylko bycie pełnomocnikiem lub radcą prawnym jednej ze stron wyłącza sędziego z urzędu? Czy sprawę może sądzić sędzia, który był pracownikiem jednej ze stron? Czy nie powinno wyłączać sędziego z urzędu uprzednie pełnienie na zlecenie jednej ze stron czynności rzecznika patentowego, doradcy podatkowego, radcy Prokuratorii Generalnej? Dlaczego w przepisie art. 48 par. 1 pkt. 4) k.p.c. mowa jedynie o pełnieniu funkcji radcy prawnego?
Żyjemy w czasach, w których relacje społeczne zmieniają się dynamicznie. Czy sędzia, który w serwisie społecznościowym zna się ze stroną lub jej pełnomocnikiem, spełnia przesłanki skutecznego złożenia przez stronę lub jej pełnomocnika wniosku o wyłączenie go ze sprawy w oparciu o przepis art. 49 kodeksu postępowania cywilnego? Czy klikając "lubię to" przy poście zamieszczonym przez adwokata na takiej stronie, sędzia narusza nakaz zachowania zewnętrznych znamion obiektywizmu?
Uważam, że warto zastanowić się nad tymi przesłankami, także z uwagi na wcześniejsze wycofanie się ustawodawcy z innych rozwiązań stanowiących gwarancję prawa do bezstronnego sądu. Mam na myśli likwidację art. 4b ust. 1. pkt. 2 prawa o adwokaturze. Przepisu, który dopełniał procesowe zasady gwarancji bezstronności sądu, a stanowił, iż adwokat nie może wykonywać zawodu, jeżeli jego małżonek pełni funkcje sędziowskie, prokuratorskie w okręgu izby adwokackiej - w organach dochodzeniowo-śledczych.
Nie każdy wie, że żyjemy w czasach, w których sędziom, a ostatnio nawet przewodniczącym wydziałów i prezesom sądów, poza rozprawą, zakazuje się bezpośrednich kontaktów ze stronami i ich pełnomocnikami. Zapewne w imię gwarancji bezstronności sądu. To śmieszny zakaz dla męża, czynnego zawodowo adwokata, który teoretycznie nie powinien nawet wiedzieć, w którym gabinecie pracuje jego żona sędzia. O odwiedzinach w pracy nie wspomnę. Czy warto było, w imię ślepego pędu do rozszerzania dostępu do zawodu adwokata, likwidować rozsądny przepis, niebudzący społecznych kontrowersji? Uważam, że ramy tej publikacji są zbyt wąskie, by nawet starać się poszukiwać odpowiedzi na postawione przeze mnie pytania. Warto jednak dyskutować.
@RY1@i02/2013/041/i02.2013.041.070000400.809.jpg@RY2@
Piotr Czachorowski, radca prawny, Kancelaria Radców Prawnych Czachorowscy
W procedurze cywilnej wyłączenie sędziego może mieć miejsce w kilku sytuacjach. Po pierwsze, gdy zostaną spełnione enumeratywnie wskazane w ustawie przesłanki uzasadniające wyłączenie sędziego od rozpoznawania sprawy z mocy prawa. Drugą przyczyną jest negatywna ocena bezstronności sędziowskiej, dokonana przez samego sędziego bądź przez stronę (tzw. iudex suspectus; art. 49 k.p.c.). Ocenę tę przeprowadza się w odniesieniu do konkretnych okoliczności danej sprawy, przy czym ustawodawca nie wymienia przykładów takich sytuacji. Powszechnie wskazuje się jednak, że okolicznością taką jest np. zbytnie emocjonalne zaangażowanie się sędziego w rozpoznawaną sprawę, mogące rzutować na brak jego obiektywności. Z takim przypadkiem, zdaniem wielu prawników, mieliśmy do czynienia w trakcie norweskiego procesu przeciwko Andersowi Breivikowi, kiedy to sędzia rozpłakała się na sali sądowej, przeglądając zdjęcia ofiar masakry.
Z instytucją wyłączenia sędziego na wniosek strony związanych jest większość problemów, z jakimi zetknąłem się w swojej praktyce zawodowej. Wynikają one z braku zrozumienia przez strony omawianej instytucji bądź z jej instrumentalnego traktowania. Wyłączenie sędziego nie powinno być substytutem prawa strony do wniesienia środka odwoławczego od zapadłego w sprawie orzeczenia. Pogląd ten był wielokrotnie wyrażany przez sądy, m.in. przez Sąd Apelacyjny w Poznaniu, który stwierdził, iż przeświadczenie strony co do tego, że sędzia prowadzi proces wadliwie, zwłaszcza nieobiektywnie, nie jest przesłanką do żądania wyłączenia sędziego. Strona może zwalczać wadliwe orzeczenia za pomocą środków odwoławczych, nie może zaś, poprzez składanie nieuzasadnionego wniosku o wyłączenie sędziego, wpływać na skład sądu rozpoznającego sprawę (postanowienie z 21 listopada 2012 roku, sygn. akt I Acz 2017/12).
Co niepokojące, z niezrozumieniem procedury wyłączenia sędziego zetknąłem się także w przypadku zawodowych pełnomocników. Na jednej z rozpraw reprezentujący stronę adwokat po uchyleniu zadanego świadkowi pytania zagroził sędziemu: "Jak pan się będzie tak dalej zachowywał, to pana wyłączę!". Pomijając wątpliwości co do oceny etycznej postawy takiego pełnomocnika, wykazał on całkowitą nieznajomość przepisów k.p.c. O wyłączeniu sędziego nie rozstrzyga w żadnym wypadku strona czy jej pełnomocnik, ale sąd, w którym sprawa się toczy, a gdyby sąd ten nie mógł wydać postanowienia z powodu braku dostatecznej liczby sędziów - sąd nad nim przełożony (art. 52 par. 1 k.p.c.).
Uważam, że instytucja wyłączenia sędziego jest też nierzadko wykorzystywana przez strony na użytek ochrony ich interesu w toczącym się postępowaniu - czy to w celu jego przedłużenia, czy też wykreowania podstaw do uchylenia wyroku. Zauważyć bowiem należy, że w praktyce postępowanie w sprawie wyłączenia sędziego trwa nawet kilka miesięcy. Po wniosku strony sąd wysłuchuje sędziego, którego dotyczy wniosek, oraz wydaje postanowienie w sprawie. Aż do rozstrzygnięcia sędzia może spełniać tylko czynności niecierpiące zwłoki (art. 50 par. 3 k.p.c.). Od postanowienia oddalającego wniosek o wyłączenie sędziego przysługuje następnie stronie zażalenie (art. 394 par. 1 pkt. 10, art. 3942 par. 1 k.p.c.). W sytuacji gdy stronie zależy na przedłużeniu toczącego się postępowania składanie kolejnych, nawet nieuzasadnionych wniosków o wyłączenie sędziego może być elementem nieuczciwej taktyki procesowej.
Aby przeciwdziałać takim praktykom, w doktrynie wyrażane są de lege ferenda postulaty wprowadzenia specjalnego przyspieszonego trybu rozpoznawania wniosków o wyłączenie sędziego. Chroniłoby to przed nieuzasadnionym przedłużaniem się postępowania - zarówno w sytuacji, gdy wniosek o wyłączenie sędziego jest uzasadniony, jak i wówczas, gdy jest on gołosłowny.
Spotkałem się także z sytuacją, w której strona na marginesie wysłanego do sądu odręcznie napisanego pisma procesowego, zawierającego opis rzekomo nieprawidłowych działań sędziego, drobnym drukiem dopisała - wniosek o wyłączenie sędziego. Zapis ten nie został zauważony przez pracowników sądu, przez co strona złożyła apelację od zapadłego w sprawie wyroku, zarzucając sądowi naruszenie przepisów postępowania.
Instrumentem prawnym chroniącym przed tego typu nieprawidłowym wykorzystywaniem przez strony uprawnienia do wystąpienia z wnioskiem o wyłączenie sędziego był do 2002 r. przepis art. 53 k.p.c., przewidujący karę grzywny w stosunku do strony zgłaszającej w złej wierze wniosek o wyłączenie sędziego. Powołany przepis Trybunał Konstytucyjny uznał za niezgodny z art. 45 ust. 1 konstytucji, czego zasadność do dziś jest kwestionowana przez część przedstawicieli sądownictwa i doktryny. Problem nadużywania instytucji wyłączenia sędziego pozostaje zatem nieuregulowany, co potwierdził m.in. Sąd Najwyższy, zauważając w sprawozdaniu ze swojej działalności w 2011 r., iż "zamiar wprowadzenia przepisu powściągającego strony przed składaniem bezzasadnych, obliczonych na przewlekanie postępowania lub wymierzonych w godność sędziego wniosków o wyłączenie nie powiódł się i wciąż wymaga skutecznej realizacji". W pełni podzielam to oczekiwanie.
@RY1@i02/2013/041/i02.2013.041.070000400.810.jpg@RY2@
dr Marcin Uliasz, sędzia, Ministerstwo Sprawiedliwości
Strony, a zwłaszcza pozwani, często wykorzystują wniosek o wyłączenie sędziego w celu przedłużenia postępowania i odsunięcia w czasie orzeczenia kończącego to postępowanie, które może być dla nich niekorzystne. Nie da się jednak powiedzieć, czy jest łatwo wyłączyć sędziego. Decyzja w tym przedmiocie zależy od okoliczności wskazanych przez stronę we wniosku. Zdarza się, że są to przyczyny błahe. Słyszałem o takich przypadkach, w których sędzia stanowczo zwrócił uwagę stronie z powodu jej niewłaściwego zachowania podczas posiedzenia, a ona poczytała to jako przejaw niechęci i złożyła wniosek o jego wyłącznie, który okazał się skuteczny. Często wnioski o wyłączenie są składane wtedy, gdy strona zauważy, że sprawa zmierza w niekorzystnym dla niej kierunku (np. sędzia oddalił jej wnioski dowodowe albo odmówił udzielenia jej zabezpieczenia). W takich przypadkach wniosek o wyłączenie sędziego jest tylko elementem taktyki procesowej i wcale nie wynika z potrzeby odsunięcia nieobiektywnego sędziego od rozpoznania sprawy. Zapewne każdy prawnik zetknął się z takimi sytuacjami. Dlatego każdy wniosek jest oceniany indywidualnie i nie ma żadnej ustalonej praktyki postępowania w tym zakresie.
Już w 2005 r. został wprowadzony do k.p.c. przepis art. 531, który miał zapobiegać nadmiernemu przedłużaniu postępowań z powodu nadużywania instytucji wniosku o wyłączenie sędziego. Przewidywał on, że odrzuceniu podlega ponowny wniosek oparty na tych samych okolicznościach albo wniosek oczywiście bezzasadny. Ten przepis poddano jednak krytyce. Podnoszono bowiem, że nawet w przypadku oczywistej bezzasadności należy wniosek rozpoznać na ogólnych zasadach. W 2011 r. ten przepis został zmodyfikowany i obecnie odrzuceniu podlega tylko ponowny wniosek oparty na tych samych okolicznościach. Obecnie ta regulacja nie stanowi zatem wystarczającego środka zapobiegającego nadużywaniu tej instytucji. Jeżeli strona we wniosku poda inną okoliczność niż poprzednio albo jakąkolwiek okoliczność, to zachodzi konieczność wstrzymania postępowania do czasu rozstrzygnięcia tego wniosku.
Ta sytuacja powinna ulec zmianie po wejściu w życie przygotowywanej obecnie kolejnej nowelizacji procedury cywilnej. W przyjętych przez rząd 27 listopada 2012 r. założeniach noweli przewidziano zmianę art. 50 par. 3 k.p.c. Przewiduje on, że aż do rozstrzygnięcia wniosku o wyłączenie sędzia, którego on dotyczy, może wykonywać tylko czynności niecierpiące zwłoki. Z kolei w przygotowywanej nowelizacji proponuje się, aby złożenie takiego wniosku nie odsuwało sędziego od wykonywania dalszych czynności w toczącym się postępowaniu. Sędzia będzie mógł zatem je podejmować, ale nie będzie mógł wydać orzeczenia kończącego postępowanie w danej instancji.
Jednocześnie przewiduje się wprowadzenie regulacji upoważniającej sąd, który uwzględni wniosek o wyłączenie sędziego, do zniesienia postępowania w zakresie obejmującym czynności wykonane przez tego sędziego po złożeniu wniosku. Takie rozwiązanie wyeliminuje konieczność odsuwania sędziego od sprawy w chwili, w której jeszcze nie wiadomo, czy wniosek o jego wyłączenie jest uzasadniony.
Pozwoli to wyeliminować lub przynajmniej zminimalizować zjawisko nadużywania procedury wyłączenia sędziego w celu przewlekania postępowania. Niegdyś stronie, która w złej wierze zgłosiła nieuzasadniony wniosek o wyłączenie sędziego, groziła grzywna. Trybunał Konstytucyjny jeszcze w 2002 r. uznał jednak tą regulację za niezgodną z konstytucją, stwierdzając, że była ona nadmiernie dolegliwa.
Uważam, że przepis ten był wprawdzie restrykcyjny, ale mógł być środkiem zniechęcającym do składania oczywiście niezasadnych wniosków. Kodeks postępowania cywilnego w kilku innych przypadkach przewiduje grzywnę służącą podobnemu celowi (np. art. 255 k.p.c.). Dziś brak jest podstaw do skazania na grzywnę strony celowo ogłaszającej niezasadny wniosek o wyłączenie sędziego.
Czy sędzia, klikając np. "lubię to" przy wpisie adwokata na Facebooku, narusza zakaz zachowania zewnętrznych znamion obiektywizmu?
Strona nie może wpływać na skład sądu rozpoznającego sprawę poprzez składanie nieuzasadnionych wniosków o wyłączenie sędziego
Małgorzata Piasecka Sobkiewicz
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu