Za błędy ustawodawcy zapłaci gmina
Orzeczenie
To samorząd musi wypłacać odszkodowania byłym wójtom czy burmistrzom pokrzywdzonym przez niezgodne z konstytucją przepisy o oświadczeniach majątkowych. Tak orzekł wczoraj Sąd Najwyższy.
Sprawa była pokłosiem problemów, z jakimi zetknęli się wybrani w listopadzie 2006 r. wójtowie, burmistrzowie i prezydenci miast zobligowani do złożenia oświadczeń majątkowych. Ówczesny art. 24j ustawy o samorządzie gminnym nakazywał bowiem - pod rygorem odwołania z urzędu - złożyć w terminie 30 dni od dnia wyboru (nie precyzując przy tym, czy chodzi o datę głosowania, zatwierdzenia wyborów czy np. ślubowania) oświadczenie majątkowe współmałżonka nowego włodarza. Ofiarą tego przepisu stał się burmistrz miasta Syców (woj. dolnośląskie). Złożył oświadczenie, tyle że - zdaniem rady miasta Syców - po terminie. W efekcie uchwałą radnych został odwołany z urzędu.
Niedługo później Trybunał Konstytucyjny wyrokiem z 13 marca 2007 r. (sygn. akt K 8/07) uznał problematyczny przepis za sprzeczny z ustawą zasadniczą. Były burmistrz skierował więc do sądu administracyjnego skargę na uchwałę rady Sycowa. NSA ostatecznie wyrokiem z 31 stycznia 2008 r. (sygn. akt II OSK 1599/07) uznał ją za niezgodną z prawem.
Zaopatrzony w to orzeczenie były burmistrz złożył do sądu pozew przeciwko miastu Syców - tym razem o zapłatę ponad 390 tys. zł odszkodowania z tytułu bezprawnego odwołania ze stanowiska. Odszkodowanie miało obejmować jego uposażenie za cały okres 4-letniej kadencji (pomniejszone o wynagrodzenie pobrane za pierwsze miesiące sprawowania urzędu). Sąd I instancji przychylił się do jego żądań, ale obniżył odszkodowanie do niespełna 90 tys. zł.
Apelację złożyli zarówno były burmistrz, jak i miasto. Pełnomocnicy Sycowa twierdzili, że pozew był źle zaadresowany. Wskazywali, że podstawą do odszkodowania powinny być niekonstytucyjne przepisy ustawy o samorządzie gminnym, a zatem pretensje należy kierować do Skarbu Państwa, a nie do miasta.
Z tym poglądem nie zgodziły się jednak ani sąd apelacyjny, ani SN. Ten ostatni uwzględnił skargę byłego burmistrza i nakazał ponowne rozpoznanie sprawy w zakresie wysokości odszkodowania.
W uzasadnieniu SN wskazał, że przepisy kodeksu cywilnego nie przewidują sytuacji "podwójnie nielegalnego" działania organów publicznych - najpierw wydania złych przepisów ustawowych, a potem wydania aktu prawnego na podstawie niezgodnych z konstytucją norm. Wyjaśnił, że przepisy prawa są zasadniczo zbiorem norm o charakterze ogólnym i abstrakcyjnym. W stosunku do konkretnych osób są one stosowane poprzez akty wykonawcze - w tym wypadku uchwałę rady miasta (gminy). I to samorząd ma odpowiadać za szkody, jakie ponosi konkretny pokrzywdzony w wyniku wydania niekonstytucyjnych przepisów.
- To nie jest zarzut do gminy, że wydała taką uchwałę. Taka jest po prostu logika przepisów o odpowiedzialności za delikt konstytucyjny - stwierdził sędzia Antoni Górski.
Michał Culepa
ORZECZNICTWO
Wyrok Sądu Najwyższego z 15 października 2014 r., sygn. akt V CSK 580/13.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu