Nikła pomoc dla ofiar
Przekazana do podpisu prezydenta nowelizacja w założeniu ma poprawić bezpieczeństwo i pomóc poszkodowanym w wypadkach. Realizacja pierwszego celu jest wątpliwa, drugiego zakrawa na żart
Najpierw były szumne zapowiedzi premiera Mateusza Morawieckiego o obowiązkowej rencie zasądzanej w postępowaniu karnym od pijanych sprawców śmiertelnych wypadków. Gdy projekt trafił do Sejmu, okazało się, że sąd karny jednak nie będzie się tym zajmował. I słusznie, bo wydłużyłoby to procesy i pogorszyło sytuację poszkodowanych, którzy w większości przypadków musieliby egzekwować świadczenie bezpośrednio od sprawców (nie zawsze wypłacalnych), a nie od ich ubezpieczycieli.
Zamiast tego prokurator, jeszcze przed zakończeniem przewodu sądowego w sprawie karnej, miał występować o przekazanie odpisu wyroku sądowi cywilnemu wraz z żądaniem wszczęcia postępowania o przyznanie renty. Ten quasi-pozew miał trafiać do sądu właściwego dla miejsca zamieszkania osoby uprawnionej w ciągu 48 godzin od ogłoszenia wyroku. Postępowanie miało się toczyć według nowego trybu odrębnego „o przyznanie renty w przypadku śmierci spowodowanej przestępstwem umyślnym”, z obowiązkowym udziałem prokuratora. Sąd miał w ciągu dwóch tygodni z automatu wydawać postanowienie o zabezpieczeniu w formie miesięcznego świadczenia w wysokości połowy najniższej emerytury lub renty, a samą sprawę zakończyć w ciągu pół roku od wniesienia odpowiedzi na pozew.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.