Niejasny system rozliczeń między kontrahentami uniemożliwił przedawnienie roszczeń
Jeżeli strona umowy wprowadza niejasny i skomplikowany system rozliczeń, to powoływanie się przez nią na zarzut przedawnienia, w sytuacji gdy druga strona domaga się zwrotu zapłaconej już raz należności, jest niezgodne z zasadami współżycia społecznego.
Spółki akcyjne Elektrownia Kozienice i Lubelski Węgiel Bogdanka zawarły 2 stycznia 2002 r. umowę spedycji. Bogdanka zobowiązała się w niej do wykonywania usług spedycyjnych związanych z przewozem zakupionego przez Elektrownię miału węglowego i terminowego regulowania przewoźnikowi należności za przewóz, wynikających z umowy przewozu. Były w niej także zapisy dotyczące odsetek i kar umownych. Przewoźnikiem były PKP Cargo. 4 stycznia 2002 r. Bogdanka zawarła umowę z firmą Promesa, której zleciła rozliczanie z przewoźnikiem należności z przewozu przesyłek, które nadawała. Należności przesyłowe wynikające z umowy z 2 stycznia przewoźnik fakturował na Elektrownię, która zapłaciła z tego tytułu ponad 4 mln zł. Ponieważ Bogdanka nie uregulowała tych należności PKP Cargo, przewoźnik ten wezwał do zapłaty Elektrownię, jako odbiorcę. Gdy Elektrownia odmówiła, powołując się na zapewnienia Bogdanki o uregulowaniu należności, przewoźnik wystąpił przeciwko niej i Bogdance o zapłatę. Prawomocnym wyrokiem żądana kwota została zasądzona in solidum (gdy jeden dłużnik zapłaci, drugi jest zwolniony). Należność w kwocie przewyższającej 6 mln zł uregulowała Elektrownia, a potem wezwała Bogdankę do jej zwrotu. Ponieważ Bogdanka nie zapłaciła, sprawa trafiła do sądu. W odpowiedzi na pozew Bogdanka podniosła zarzut przedawnienia z art. 803 kodeksu cywilnego, mówiącego, że roszczenia z umowy spedycji przedawniają się z upływem roku.
Sąd I instancji uwzględnił powództwo. Uznał, że w sprawie nie ma zastosowania powołany przepis, ponieważ jest to roszczenie regresowe, przy którym okres przedawnienia wynosi trzy lata, a wynika to z przepisów ogólnych. Liczyć go należy od dnia, gdy Elektrownia zapłaciła drugi raz, bezpośrednio Cargo. Termin ten nie upłynął do dnia wytoczenia powództwa. Stanowisko to poparł sąd II instancji, który oddalił apelację pozwanej. Od tego wyroku Bogdanka wniosła skargę kasacyjną. Sąd Najwyższy uchylił wyrok sądu apelacyjnego i przekazał mu sprawę do ponownego rozpoznania. W uzasadnieniu stwierdził, że istotą sporu jest to, czy roszczenie odszkodowawcze powódki, wywodzone z nienależytego wykonania umowy spedycji jest roszczeniem z tej umowy, czy też – jak uznały sądy obu instancji – nie mieści się w jej granicach. Problemem tym zajmował się już SN i w kilku orzeczeniach stwierdził, że roszczenie, którego źródłem są uchybienia spedytora, jest roszczeniem z umowy spedycji. Zatem stanowisko obu sądów jest błędne. Ale problemem jest początek biegu terminu przedawnienia. SN uznał, że rozpoczyna on bieg od dnia wykonania zlecenia spedycyjnego.
A ten dzień należy ustalić. Rozpatrując sprawę po raz drugi, sąd II instancji oddalił apelację pozwanej (Bogdanki). Sąd ten podzielił stanowisko SN, że naruszony został art. 803 k.c., ale za słuszne uznał powoływanie się przez powódkę na art. 5 k.c., a więc na naruszenie zasad współżycia społecznego. Uznał, że w tej sytuacji podnoszenie przez pozwaną zarzutu przedawnienia jest rażącym naruszeniem prawa. Powód zawarł umowę z przewoźnikiem na proste rozliczanie, a nie przez pośredników. W stosunku do wiceprezesa pozwanej toczy się zresztą postępowanie karne, bo jest podejrzenie, że takie rozliczanie było dla niego korzystne. Pozwana nie poinformowała powódki o przyjętym systemie rozliczeń i że posługuje się płatnikiem.
Od tego wyroku Bogdanka ponownie wniosła skargę kasacyjną, ale SN ją oddalił. Ustne uzasadnienie rozpoczął od uwagi, że niezwykłe jest, iż taka sprawa kończy się na art. 5 k.c. To, że można go stosować, nie ulega wątpliwości – ale wyjątkowo. To właśnie rozważył sąd apelacyjny. I przez ten pryzmat ocenić należy okoliczności, które miały wpływ na powstanie szkody. Pozwana stosowała mętne zasady rozliczeń, dokonywała cesji wierzytelności z różnych umów i w rezultacie sama już nie wiedziała, czy zapłaciła. Powódka nie miała żadnego wpływu na te rozliczenia i to, co zrobiła, było jedynym sposobem obrony.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.