Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo cywilne

Wykonawca nie powinien realizować niedobrego projektu

18 sierpnia 2009
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Wykonawca nie może realizować projektu nie tylko niezgodnego ze sztuką, lecz także ze zdrowym rozsądkiem, a potem tłumaczyć się, że nie ma w tym jego winy. Natomiast zamawiający nie powinien takiej roboty odebrać.

Andrzej Z. wygrał przetarg na rekultywację składowiska śmieci i w październiku 2005 r. zawarł umowę z Miejskim Zakładem Zieleni, Dróg i Ochrony Środowiska w Kołobrzegu. W umowie ustalono wynagrodzenie ryczałtowe i końcowy termin realizacji robót.

Prace zgłosił w terminie, był sporządzony protokół, ale zamawiająca kwestionowała potem wykonanie prac, wykazała wady i odmówiła zapłaty. Chodziło o 114 tys. zł i o taką sumę Andrzej Z. pozwał spółkę do sądu.

Sąd I instancji oddalił powództwo. Ustalił, że protokół nie był protokołem końcowym, ponieważ nie dołączono do niego dokumentacji powykonawczej. Na okoliczność prawidłowości wykonanych powołał biegłego. Ten stwierdził, że polegały one na wykopaniu rowu, do którego miały spływać ścieki, odprowadzane następnie do zbiornika. Ale rów wykonano wewnątrz hałd, a nie na zewnątrz, a tej wady nie da się usunąć. Andrzej Z. twierdził, że było to zgodne z projektem – zrobionym zgodnie z założeniami sprzed czterech lat. Wysypisko w tym czasie się powiększyło. Powód odwołał się, a sąd II instancji zmienił wyrok i uwzględnił powództwo. Uznał, że w grudniu został sporządzony protokół, w którym nie było mowy o wadach. Późniejsze kwestionowanie poprawności wykonanych prac było więc spóźnione.

Od tego wyroku spółka wniosła skargę kasacyjną. Zarzuciła sądowi apelacyjnemu naruszenie art. 637 par. 2 kodeksu cywilnego, bo nie można domagać się wynagrodzenia za bubel. Przepis ten mówi, że jeżeli wady nie dadzą się usunąć, albo gdy z okoliczności wynika, że przyjmujący zamówienie nie zdoła ich usunąć w odpowiednim czasie, zamawiający może od umowy odstąpić, jeżeli wady są istotne. Jeżeli nie są istotne, może żądać obniżenia wynagrodzenia w odpowiednim stosunku. Zarzuciła także naruszenie art. 49 kodeksu postępowania cywilnego. Przepis ten dotyczy wyłączenia sędziego. Mówi, że sąd wyłącza sędziego na jego żądanie lub na wniosek strony, jeżeli między nim a jedną ze stron lub jej przedstawicielem zachodzi stosunek osobisty tego rodzaju, że mógłby wywołać wątpliwości co do bezstronności sędziego. Okazało się, że w skład orzekający sądu apelacyjnego wchodziła sędzia, która jest żoną byłego radcy prawnego pozwanej spółki. Brał on udział w rozmowach przedsądowych i potem występował w stosunku do niej z roszczeniami. Podczas rozprawy przed Sądem Najwyższym pełnomocnik powoda twierdził, że sędzia o tym nie wiedziała, a pozwana była aktywnym uczestnikiem wykonywanych prac i wiedziała, jak są wykonane. Pełnomocnik pozwanej dowodził natomiast, że w aktach sprawy znajduje się pismo podpisane przez męża sędzi, a umowa o roboty mówi, że do protokołu musi być dołączona dokumentacja powykonawcza. Dokumentację tę dostarczono dopiero w styczniu.

Sąd Najwyższy uwzględnił skargę, uchylił wyrok sadu apelacyjnego i przekazał mu sprawę do ponownego rozpoznania. W ustnym uzasadnieniu stwierdził, że sprawa jest przykładem, jak nadmierny formalizm pociąga za sobą negatywne skutki. Sądy wydały rozbieżne rozstrzygnięcia, a sprawa jest wyjątkowa ze względu na okoliczności. Tak więc protokół pozostaje w dalszym tle. Istotą jest, czy powód wykonał należycie prace, do których się zobowiązał. Kopanie rowu w środku hałdy jest elementarnym błędem, bo narusza nawet zasady zdrowego rozsądku. Powód od razu powinien zawiadomić pozwaną, że coś jest nie w porządku. A w dzienniku budowy znajduje się bardzo enigmatyczny wpis. W aktach znajduje się zeznanie inspektora nadzoru pozwanej, który twierdził, że o tak wykonanych pracach dowiedział się, gdy były już zakończone. W dodatku rów jest krótszy i płytszy, co z kolei stwierdził biegły. Jednak w protokole nie ma o tym mowy. Zawiniły więc obie strony. Biegły uznał, że wady są nieusuwalne, więc wynagrodzenie należy zmniejszyć. Artykuł 637 par. 2 k.c. został naruszony, a sąd apelacyjny musi to wyjaśnić. Jeśli chodzi o wyłączenie sędziego, to w sytuacji, gdy w sprawie mamy do czynienia po jednej stronie z sędzią, a po drugiej z radcą prawnym, adwokatem, prokuratorem, to trzeba być szczególnie ostrożnym. SN wychodzi z założenia zaufania do sędziego, ale chodzi jeszcze o odbiór społeczny. Dlatego sędzia powinna się była wyłączyć i art. 49 k.p.c. został naruszony. Nie powoduje to nieważności postępowania, ale mogło mieć wpływ na wynik sprawy.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.