Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

W jakich przypadkach dopuszczalna jest zmiana warunków umowy

14 kwietnia 2009

Podnoszoną dziś do rangi jedenastej po dekalogu kardynalnej zasady jest konieczność przestrzegania umów (pacta sunt servanda). Została ona zapisana w art. 353 par. 1 kodeksu cywilnego, który mówi, że wierzyciel może żądać od dłużnika świadczenia, a ten powinien je spełnić.

Druga fundamentalna reguła nazywana wolnością kontraktowania mówi, że stronom zawierającym umowę wolno ułożyć stosunek prawny według swego uznania, byleby jego treść lub cel nie sprzeciwiały się właściwości, czyli naturze tej relacji, ustawie ani zasadom współżycia społecznego (art. 3531 k.c.). Nie ma więc najmniejszych przeszkód, by strony stwierdziwszy, że umowa przestała z jakichś powodów odpowiadać którejkolwiek z nich lub (co praktycznie zawsze jest lepsze) obydwu, zmieniły wybrane postanowienia. Oczywiście znowu obowiązują przy tym wszelkie ograniczenia z art. 3531 k.c.

Są też ograniczenia ustawowe, takie jak wynikające z prawa zamówień publicznych. Zakazuje się bowiem zmian postanowień zawartej umowy w stosunku do treści oferty, na podstawie której wybrano wykonawcę. Wyjątkiem są sytuacje, w których zamawiający przewidział tego rodzaju możliwość w ogłoszeniu o zamówieniu lub w specyfikacji istotnych warunków zamówienia. Wówczas konieczne jest określenie warunków zmiany. Modyfikacja dokonana wbrew zasadzie jest nieważna (art. 144 p.z.p.). I gdyby nawet nastąpiła, prezes Urzędu Zamówień Publicznych może wystąpić do sądu o stwierdzenie nieważności takiego kontraktu (art. 145 ust. 2 pkt 3 p.z.p.). Nie prowadzą natomiast do zmiany warunków kontraktu wady oświadczenia woli. Powodują one nieważność umowy. Podobnie jak skutki niewykonania zobowiązań to z prawnego punktu widzenia zupełnie inna kwestia.

Za zgodą stron

Przedsiębiorcy będący stronami kontraktu mogą umówić się czy to zawczasu, zawierając umowę, czy już w trakcie jej wykonywania na zmianę warunków. Wówczas nie muszą pojawiać się nadzwyczajne okoliczności utrudniające realizację kontraktu. Wystarczą choćby przemijające trudności jednej ze stron i dobra wola drugiej, której kalkulacja najczęściej polega na tym, że lepiej jest wykonać rozsądnie, od nowa uzgodniony kontrakt i np. mniej zarobić, niż stracić kontrahenta lub wodzić się z nim po sądach w razie niewykonania zobowiązania w pierwotnie przyjętej postaci. W ostateczności, jeżeli strony nie potrafią dojść do porozumienia, można za zgodą wszystkich zainteresowanych umowę rozwiązać. Potrzebne jest przy tym porozumienie co do rozliczeń. Trzeba wówczas napisać, że wykonanie go wyczerpuje wszelkie wzajemne roszczenia, jakie mogą wynikać z umowy.

Oczywiście, gdy kontrakt handlowy został zawarty ustnie (kiedy ustawa nie nakazuje formy szczególnej, a strony nie uznały jej za konieczną), wystarczy uzgodnienie nowych warunków i wykonywanie ich. Jeżeli zaś umowa ma formę pisemną, i - co się często zdarza - zawiera postanowienie, że do jej zmiany konieczne jest również pismo pod rygorem nieważności, to strony powinny zmiany zapisać, zaznaczając, że jest to aneks do modyfikowanej umowy. Nie ma wówczas w zasadzie ograniczeń co do czasu, rodzaju czy miejsca świadczeń. Można też zmienić podmioty, czyli wierzyciela lub dłużnika itd. Ograniczenia mogą w takich razach jednak nakładać szczególne przepisy ustawy, stawiające z ważnych względów barierę swobodzie umów (np. prawo zamówień publicznych).

Zmiana warunków (np. wysokości czynszu) z mocą wsteczną może natomiast narazić strony kontraktu na komplikacje podatkowe. Dlatego lepiej wszelkie obniżki czy podwyżki skonsumować w okresach bieżących - uważa Mariusz Korpalski, radca prawny z poznańskiej kancelarii Komarnicka Korpalski.

Zmiana umowy może nastąpić zarówno w drodze negocjacji, jak i wskutek oferty modyfikacji pierwotnego kontraktu. Trzeba jednak pamiętać, że aneks czy umowa zmieniająca musi określać (mimo braku regulacji ustawowej tej kwestii) stosunek prawny, którego dotyczy. Powinna także precyzować treść modyfikacji czy uzupełnienia. Można więc napisać: zgodnie zmieniamy umowę w ten sposób, że par. ... otrzymuje nowe, następujące brzmienie.

Warto również pamiętać, że przepisy tylko wyjątkowo określają skutki umowy zmieniającej. Przykładem takiego uregulowania może być jednak postanowienie mówiące, że jeśli w wypadku sprzedaży zmieniono chwile przejścia korzyści i ciężarów na kupującego, to z braku odmiennego postanowienia aneksu zmieni się także moment przejścia niebezpieczeństwa przypadkowej utraty lub uszkodzenia przedmiotu sprzedaży (art. 548 par. 2 k.c.).

Zobowiązanie ciągłe

Ważne wydaje się również i to, że zobowiązanie bezterminowe o charakterze ciągłym, takie jak wynikające z umowy najmu, dzierżawy czy leasingu, wygasa po wypowiedzeniu przez dłużnika lub wierzyciela z zachowaniem terminów umownych, ustawowych lub zwyczajowych. W razie braku takich terminów - niezwłocznie po wypowiedzeniu (art. 3651 k.c.). Jest to zasada bezwzględnie wiążąca. Nie można jej wyłączyć ani ograniczyć postanowieniami umowy. Również w zależności od ukształtowania przez strony wiążącego je stosunku prawnego świadczenie może przyjąć formę świadczenia jednorazowego bądź o charakterze ciągłym. Tu dobrym przykładem może być umowa o świadczenie usług reklamowych.

Zasada dotycząca zobowiązań ciągłych ma znaczenie również wtedy, kiedy nie ma zgody stron co do zmiany warunków umowy. Wówczas ratunkiem jest właśnie jej wypowiedzenie. I tak się często dzieje w praktyce, szczególnie gdy następują gwałtowne skoki cen lub duże różnice kursów walut. - W wypadku długoterminowych umów, również najmu biur czy magazynów, żadna ze stron nie ma przeważnie czystego sumienia. Każda opóźniła się kiedyś z płatnościami czy inaczej nie dotrzymała warunków kontraktu. Wówczas wzajemna elastyczność okazuje się niezbędna. Niemniej w takich właśnie sytuacjach przedsiębiorcy stawiają warunki: rozstajemy się albo się pan godzi. Czasem pomaga też mediacja - przyznaje Jan Rostafiński, adwokat i radca prawny, partner warszawskiej kancelarii Choina, Makuliński, Rostafiński.

Zasadnicza zmiana warunków

Ponieważ nie ma zasad bezwzględnych, jakkolwiek wydają się słuszne, w większości systemów prawnych ograniczeniom podlega również konieczność wykonywania umów. Mogą bowiem zaistnieć okoliczności, w których zmiana stosunku zobowiązaniowego (treści umowy) powinna być dopuszczalna poza zgodą zainteresowanych partnerów. Jest to klauzula rebus sic stantibus, stanowiąca zastrzeżenie, że umowa obowiązuje dopóty, dopóki stosunki istniejące przy jej zawarciu nie ulegną zasadniczej zmianie. I choć zarówno w literaturze, jak i praktyce toczy się spór, czy stanowi ona zaprzeczenie zasady pacta sunt servanda, czy też jest jej uzupełnieniem, to istotą problemu wydaje się to, że wola stron oświadczona w chwili zawierania kontraktu zawsze dotyczy określonego stanu rzeczy. A kiedy stosunki te ulegną w sposób nadzwyczajny zmianie, powinna zostać zrewidowana także umowa przez przystosowanie jej do nowych okoliczności. Spełnienie świadczenia w pierwotnej wersji stałoby się bowiem niezmiernie utrudnione, groziło niepowetowaną stratą lub było po prostu nieracjonalne z ekonomicznego punktu widzenia. Stąd potrzeba rozwiązania godzącego zasady słuszności i sprawiedliwości z potrzebą pewności i bezpieczeństwa obrotu. Dlatego do kodeksu cywilnego został wprowadzony w 1990 roku art. 3571. Zgodnie z nim, jeżeli z powodu nadzwyczajnej zmiany stosunków spełnienie świadczenia byłoby połączone z nadmiernymi trudnościami albo groziło jednej ze stron rażącą stratą, czego żadna z nich nie przewidywała przy zawarciu umowy, sąd może - po rozważeniu interesów stron - zgodnie z zasadami współżycia społecznego oznaczyć sposób wykonania zobowiązania, wysokość świadczenia lub nawet orzec o rozwiązaniu umowy. Stosując tę ostatnią ewentualność, może też - w miarę potrzeby - orzec o rozliczeniach stron (stosując te same kryteria co przy zmianie warunków umowy).

Różne interpretacje

Tak więc zmiana okoliczności musi mieć charakter nadzwyczajny. I choć niektórzy prawnicy rozumieją pewność obrotu gospodarczego jako bezwzględną konieczność wykonywania umów, bez względu na takie zdarzenia jak zmiany kursów walut wbrew prognozom banków i ekspertów czy zmiany stawek podatkowych i nie są skłonni, kierując się interesem swoich klientów, uznać możliwości uznania takich zdarzeń za nadzwyczajne okoliczności, to jednak orzecznictwo sądów, w tym Sądu Najwyższego pokazuje inną tendencję. Tym samym przedsiębiorcy nie powinni poddawać się i mogą próbować dochodzić swoich praw udowadniając, że w trakcie realizacji ich umów zaistniały okoliczności mieszczące się w zasadzie rebus sic stantibus. Może o tym świadczyć m.in. wyrok SN z 17 stycznia 2008 r. - III CSK 202/07, zgodnie z którym zasadnicze i zaskakujące zmiany stawek celnych i podatkowych mogą być kwalifikowane jako nadzwyczajna zmiana stosunków. Zmiana stanu prawnego (w tym duża zmiana stawek podatkowych) w okresie trwania stosunku obligacyjnego ma z reguły cechy zdarzenia nadzwyczajnego o charakterze powszechnym, niezależnym od woli strony. I nie mieści się w typowym ryzyku kontraktowym. Zmiana taka w zasadniczy sposób może wpływać na sytuację prawną stron, w tym np. na sytuację wykonawcy robót budowlanych w związku z cenotwórczym charakterem VAT. Subiektywną przesłankę zastosowania art. 3571 k.c. w postaci nieprzewidywalności należy natomiast odnosić do gospodarczych następstw nadzwyczajnej zmiany stosunków.

Podobnie w wyroku z 16 maja 2007 r., III CSK 452/06, SN orzekł, że podwyższenie 1 maja 2004 r. stawek VAT za roboty budowlane, dokonane ustawą z 11 kwietnia 2004 r. o podatku od towarów i usług (Dz.U. nr 54, poz. 545 ze zm.), może być uznane za nadzwyczajną zmianę stosunków w rozumieniu art. 3571 k.c.

Trudność w spełnieniu świadczenia

Nadmierna trudność spełnienia świadczenia dotyczy przeważnie dłużnika. Może przy tym mieć charakter osobisty lub majątkowy. W pierwszym wypadku - powiedzmy w następstwie powodzi - przedsiębiorca wpisany do ewidencji działalności gospodarczej po to, by dostarczyć do firmy wierzyciela towar, musiałby się narazić na utratę życia lub zdrowia. O drugiej sytuacji można mówić np. w razie wycofania z produkcji określonych materiałów czy części do maszyn.

Ryzyko rażących strat może dotyczyć zarówno dłużnika, jak i wierzyciela. Dla pierwszego będzie to znacząca podwyżka cen zaopatrzeniowych, zaś dla drugiego - duży wzrost opłat za świadczenia tego wierzyciela w porównaniu z wartością świadczenia dłużnika. Istotne jest również to, że kodeks wiąże nadmierne trudności i rażące straty nie tyle z nieprzewidywalnością samych zdarzeń, co z niemożliwością lub znaczącą trudnością przewidzenia ich wpływu na konkretne zobowiązanie. Znaczenie ma tu także staranność, jakiej można oczekiwać od strony, która zawarła umowę o obrocie profesjonalnym. Bo choć dłużnik zawsze obowiązany jest do staranności ogólnie wymaganej w stosunkach danego rodzaju, to tę należytą staranność w wypadku prowadzenia działalności gospodarczej określa się przy uwzględnieniu zawodowego charakteru tej aktywności (art. 355 k.c.). Kiedy zaś chodzi o kryterium zasad współżycia społecznego, to przywołanie ich wynika z przekonania, że normy etyczne powinny uzupełniać normy prawne, a wola stron nie powinna być z nimi sprzeczna.

Co sąd może zmienić

Sąd, jeśli uzna swą ingerencję w treść umowy za zasadną, może odmiennie oznaczyć sposób wykonania zobowiązania lub zmienić wysokość świadczenia. Może więc zmienić czas, miejsce i sposób wykonania zobowiązania, może rozłożyć spełnienie świadczenia na raty lub zezwolić dłużnikowi na częściowe tylko wykonanie w oznaczonych terminach. W wypadku zobowiązań o charakterze ciągłym ingerencja sądu może dotyczyć trwania takiego stosunku zobowiązaniowego. Sądowi wolno ten czas zarówno wydłużyć, jak i skrócić.

Może on też odmiennie niż w umowie oznaczyć wysokość świadczenia. Dopuszczalne jest wówczas obniżenie lub podwyższenie wysokości świadczenia po to, by zapobiec rażącej stracie dłużnika lub wierzyciela i żeby przywrócić równowagę między wzajemnymi świadczeniami stron, która została naruszona wskutek zmiany stosunków. Chodzi m.in. o to, by dłużnik mógł wykonać zobowiązanie bez narażenia się na bankructwo. Niemniej zewnętrzna ingerencja w istniejące zobowiązanie nie powinna polegać na tworzeniu całkiem nowego stosunku zobowiązaniowego (w tym duchu wypowiedział się Sąd Najwyższy w orzeczeniu - III CKN 202/97).

Sąd władny jest również rozwiązać umowę, choć powinien to być środek ostateczny. Jednocześnie może - w miarę potrzeby - orzec o rozliczeniach stron, kierując się tymi samymi kryteriami co przy oznaczaniu sposobu wykonania zobowiązania, kierując się uzasadnionym interesem stron.

Warto jednak pamiętać o tezie wyroku z 18 maja 2005 r., IV CSK 8/05, kiedy to SN przypomniał, że stwierdzenie nadzwyczajnej zmiany okoliczności wymaga porównania warunków, w jakich zawierano umowę z tymi, w jakich przyszło ją wykonywać. Jeżeli strony zawierały umowę w anormalnych warunkach, licząc na ustabilizowanie stosunków w czasie wykonywania umowy, a do oczekiwanego uspokojenia nie doszło, to nie można się powołać na art. 3571 k.c.

Ważne jest również i to, że przepis art. 3571 k.c. ma charakter względnie obowiązujący. Oznacza to, że strony mogą w umowie inaczej rozłożyć między siebie ryzyko kontraktowe, niż zapisano to w ustawie. Dopuszczalne jest również wyłączenie, ograniczenie lub rozszerzenie zastosowania art. 3571 k.c. Poza tym, wszczynając proces, trzeba mieć świadomość, że zgodnie z art. 321 par. 1 kodeksu postępowania cywilnego sąd orzeka na żądanie (podkreśla to uchwala SN III CZP 80/91). Nie może przy tym wyrokować co do przedmiotu, który nie był objęty pozwem, ani zasądzać ponad żądanie. Dlatego powód zawsze powinien dokładnie określać, czego się domaga, i nie ma sensu zaniżanie wartości przedmiotu sporu, choć oczywiście wiąże się to z niemałymi kosztami procesu.

Przy umowie o dzieło

- Jest jeszcze podobny przepis przy umowie o dzieło, który wykorzystują moi klienci - mówi Ewa Urbaniak-Jasik, adwokat prowadząca w Warszawie indywidualną kancelarię. Otóż jeżeli strony umówiły się o wynagrodzenie ryczałtowe, przyjmujący zamówienie nie może żądać podwyższenia wynagrodzenia, chociażby w czasie zawarcia kontraktu nie można było przewidzieć rozmiaru lub kosztów prac. Niemniej gdy wskutek zmiany stosunków, której nie dało się antycypować, wykonanie dzieła groziłoby przyjmującemu zamówienie rażącą stratą, sąd może podwyższyć ryczałt lub umowę rozwiązać (art. 632 par. 2 k.c.).

I jeśli strony nie dojdą do porozumienia przy stole negocjacyjnym ani nie może być mowy o nieprzewidywalnej dla nich zmianie okoliczności w trakcie wykonywania kontraktu, powodującej poważne perturbacje, to w zasadzie przedsiębiorcy nie mają podstawy żądania jego zmian przez sąd powszechny. Wówczas najczęściej ktoś nie dotrzymuje umówionych warunków i jeśli proces się toczy, to tylko o wynikłe z tego skutki.

Z udziałem arbitrów

Jeżeli spór wynikający z umowy rozpatruje sąd polubowny, to może go rozstrzygnąć również w oparciu o przepis mówiący o nadzwyczajnej zmianie stosunków, jeżeli taka miała miejsce. Gdyby jednak przedsiębiorcy chcieli zmienić umowę, ale nie zaistniały nadzwyczajne okoliczności i jeśli nie umieją dojść do porozumienia, to możliwości są dwie. - Skłócone strony mogą mianować arbitra technicznego, czyli osobę, która nie będzie wydawała wyroku, lecz przedłoży taką zmianę kontraktu, jaką w określonej sytuacji uzna za uzasadnioną. W zasadzie będzie to miało taki skutek, jak gdyby strony w ten sposób się umówiły - mówi dr Andrzej W. Wiśniewski, radca prawny, wiceprezes sądu arbitrażowego przy Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan. Oczywiście do tego nie jest potrzebny zapis na sąd polubowny. Niezbędne jest natomiast dodatkowe porozumienie. Jeżeli natomiast spór o zmianę umowy wiąże się z kulawą jej realizacją i przekształca się w roszczenia jednej strony przeciwko drugiej, to wtedy sąd arbitrażowy może orzec, w jaki sposób umowa powinna być dostosowana i wykonana w nowych warunkach. Wówczas potrzebny jest zapis na sąd polubowny.

- Takie sytuacje w krajowym arbitrażu zdarzają się, choć nie są bardzo częste. Międzynarodowe trybunały częściej rozpatrują tego rodzaju spory. Takie orzeczenia nie są niczym niezwykłym - uważa dr Wiśniewski.

W prawie międzynarodowym

Gdy chodzi o umowy o zasięgu międzynarodowym, strony powinny w każdej z nich wskazać, jakim prawem ma się rządzić. Jeżeli tego nie uczynią, trzeba to ustalać na podstawie norm kolizyjnych. Od 1 sierpnia 2007 r. do 17 grudnia 2009 r., gdy kontrahenci pochodzą z Unii Europejskiej, zastosowanie znajduje konwencja rzymska z 19 czerwca1980 r. o prawie właściwym dla zobowiązań umownych. Do umów zawieranych w końcu roku i później będą stosowane jednolite normy kolizyjne rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) nr 593/2008 z 17 czerwca 2008 r. w sprawie prawa właściwego dla zobowiązań umownych (Rzym I) (Dz.Urz. L177). Kiedy zaś chodzi o zobowiązania umowne w sprawach cywilnych i handlowych powiązanych z prawem różnych państw, ale w stosunkach polskich przedsiębiorców z kontrahentami spoza Wspólnoty, to do ustaleń używa się norm krajowego prawa prywatnego międzynarodowego.

W Europie zasadą jest swoboda wyboru przez strony prawa właściwego. Można to uczynić dla całej umowy lub tylko dla jej części. Stronom wolno też w każdym czasie zmienić prawo właściwe. A jeśli w ogóle go nie wskażą, stosuje się prawo państwa, w którym strona wykonująca charakterystyczne dla kontraktu świadczenie ma miejsce zwykłego pobytu.

Wskazanie właściwego dla umowy systemu ma znaczenie dlatego, że ma on zastosowanie do jej wykładni, wykonywania wynikających z niej zobowiązań oraz do skutków całkowitego lub częściowego ich niewykonania, łącznie z określeniem wysokości szkody. Tym samym według prawa właściwego ocenia się możliwości zmiany warunków kontraktu zarówno dokonywanej przez strony, jak i ewentualnie przez sądy państwowe lub arbitrażowe.

09d45751-0cbc-4d4d-a484-5d188eda29af-38894987.jpg

Wzór pozwu o zmianę wysokości świadczenia

PODSTAWA PRAWNA

● Ustawa z 23 kwietnia 1964 r. - Kodeks cywilny (Dz.U. z 1964 r. nr 16, poz. 93 ze zm.).

Pozostało 91% treści
Możesz czytać nasze artykuły dzięki partnerowi PWC.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.