Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo cywilne

Przerwa i zawieszenie w zasiedzeniu to nie to samo

12 marca 2009
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę

IV CSK 435/08

Gustaw H. był właścicielem nieruchomości w Sopocie, zabudowanej wielomieszkaniowym budynkiem. Po wojnie pozbawiono go praw, ale w lutym 1946 r. został zrehabilitowany. Jednak nieruchomość została przejęta na rzecz Skarbu Państwa na podstawie dekretu o majątkach opuszczonych i poniemieckich. W grudniu 1946 r. Okręgowy Urząd Rehabilitacyjny w Gdańsku przywrócił posiadanie, ale mimo starań właściciel nie odzyskał nieruchomości. W 1956 r. miejscowa władza zażądała zwrotu nakładów na nieruchomość i od tego uzależniła jej wydanie. Ponieważ nakładów nie zwrócono, wydano zaświadczenie stwierdzające, że właścicielem jest Skarb Państwa, co zostało potwierdzone w księdze wieczystej. W 1990 r., w wyniku komunalizacji nieruchomość przeszła na gminę. W 2004 r. spadkobierczynie Gustawa H. wystąpiły z powództwem o uzgodnienie treści księgi wieczystej z rzeczywistym stanem prawnym, które sąd uwzględnił. Natomiast w 2005 r. gmina przy uczestnictwie Skarbu Państwa wystąpiła o stwierdzenie zasiedzenia. Twierdziła, że posiadanie biegnie od 1946 i skończyło się w 1966 r.

Sąd I instancji oddalił wniosek, a sąd II instancji oddalił zażalenie wnioskodawcy. Sąd I instancji stwierdził, że do 1956 r. było to dzierżenie. Zaś od 1991 do 2004 r. gmina była posiadaczem ale w złej wierze. A w takim przypadku do zasiedzenia musi upłynąć 30 lat. Sąd II instancji dodał, że do września 1980 r. istniał stan wyłączający skuteczne dochodzenie praw. Był to okres zawieszenia wymiaru sprawiedliwości. Od 1 września 1980 r. zaczęło funkcjonować sądownictwo administracyjne i właściciele mogli wnosić sprzeciw. Jeśli więc liczyć bieg zasiedzenia od tej daty, to upłynie ono w 2010 r.

Od tego postanowienia skargę kasacyjną wniosła gmina, a poparł ją Skarb Państwa. Zarówno jej pełnomocnik, jak i Prokuratoria Generalna reprezentująca Skarb Państwa podnosili, że wprowadzenie sądownictwa administracyjnego nie ma w tej sprawie znaczenia. Właścicielowi, a potem spadkobierczyniom od początku przysługiwała droga sądowa. W drodze administracyjnej nie mieli czego skarżyć, bo posiadanie przywrócono. A podstawą wpisu do księgi wieczystej Skarbu Państwa nie była decyzja, ale zaświadczenie. Jednak od 1946 r. właścicielom przysługiwało powództwo o wydanie nieruchomości, a potem o uzgodnienie treści księgi wieczystej z rzeczywistym stanem prawnym. Jeśli więc sąd przyjął stan zawieszenia wymiaru sprawiedliwości, musiałby to odnieść do sądów powszechnych, a o tym nie może być mowy.

Sąd Najwyższy uchylił postanowienie sądu II instancji i przekazał mu sprawę do ponownego rozpoznania. W ustnym uzasadnieniu podkreślił, że znaczenie ma wydanie zaświadczenia, które było podstawą wpisu Skarbu Państwa do księgi wieczystej. Sąd uznał, że w sprawie występowało zawieszenie wymiaru sprawiedliwości, bo właściciele nie mieli możliwości skutecznej windykacji. Jednak sąd pomylił przerwę w biegu zasiedzenia z jego zawieszeniem.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.