Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo cywilne

Postępowanie w sprawie zasiedzenia nieruchomości było ważne

29 czerwca 2010
Ten tekst przeczytasz w 9 minut

Niewzięcie przez zainteresowanego udziału w sprawie rozpoznawanej w postępowaniu nieprocesowym nie powoduje nieważności postępowania.

Postanowieniem z grudnia 2006 r. sąd rejonowy stwierdził, że małżonkowie B. nabyli 1 stycznia 1985 r. przez zasiedzenie - na zasadzie małżeńskiej wspólności ustawowej - współwłasność nieruchomości x. Apelacja uczestniczki postępowania M.G. została oddalona. W skardze kasacyjnej podniosła ona zarzut nieważności postępowania z powodu nieuczestniczenia w sprawie współwłaścicieli zasiadywanej nieruchomości.

Sąd Najwyższy, rozpatrując skargę, zwrócił uwagę, że w zakresie skutków wynikających z niewezwania do udziału w sprawie wszystkich właścicieli nieruchomości objętej wnioskiem o zasiedzenie w orzecznictwie SN pojawiła się poważna rozbieżność. W części orzeczeń przyjęto, że w takiej sytuacji dochodzi do nieważności postępowania, w innych SN stanął na stanowisku, że o nieważności nie może być mowy, a co najwyżej o uchybieniu procesowym wpływającym na wynik sprawy. Sąd Najwyższy w składzie 7 sędziów rozstrzygając w uchwale powyższe wątpliwości uznał, że niewzięcie przez zainteresowanego udziału w sprawie rozpoznawanej w postępowaniu nieprocesowym nie powoduje nieważności postępowania. I nadał jej moc zasady prawnej.

SN podkreślił, że sprawy cywilne są rozpoznawane w procesie lub w postępowaniu nieprocesowym. W przypadku postępowania procesowego są to głównie sprawy (spory) wynikłe między stronami w zakresie stosunków prywatnoprawnych, w których można wyróżnić dwa, reprezentujące przeciwne interesy, podmioty prawne. Domeną postępowania nieprocesowego jest natomiast załatwianie spraw, w których liczba zainteresowanych jest (może być) różna, a ich interesy są zbieżne lub sprzeczne, a niejednokrotnie przenikają się i krzyżują.

Chociaż przedstawione do rozstrzygnięcia zagadnienie prawne zostało sprowadzone do pytania o nieważność postępowania w sprawie o stwierdzenie zasiedzenia, to jednak zdaniem SN ma ono walor uniwersalny. Jest bowiem pytaniem ogólnym, obejmującym skutki niewzięcia przez zainteresowanego - wbrew wymaganiom przewidzianym w art. 510 k.p.c. - udziału w jakiejkolwiek sprawie rozpoznawanej w postępowaniu nieprocesowym. Rozważając te skutki, a w szczególności oceniając, czy dochodzi w opisanej sytuacji do nieważności postępowania, należy - zdaniem SN - sięgnąć do art. 379 pkt 5 k.p.c. Przepis ten stwierdza, że nieważność postępowania zachodzi wtedy, gdy strona została pozbawiona możności obrony swych praw. Jest oczywiste, że skoro w przepisie użyto pojęcia "strona", to nadano mu prawnoprocesowe znaczenie. Stroną jest jedynie osoba uczestnicząca w procesie w tym charakterze (jako powód lub pozwany), nie osoba, która powinna lub może być stroną. Nie istnieje status strony w ujęciu abstrakcyjnym. Konkretna osoba staje się stroną dopiero wskutek wytoczenia powództwa, pozwania lub wstąpienia do sprawy w takiej właśnie roli. Nie można więc mówić o pozbawieniu możności obrony swych praw strony, której brak.

Zdaniem SN - do kręgu zainteresowanych w sprawie o zasiedzenie nieruchomości należy zaliczyć nie tylko dotychczasowego właściciela i jego spadkobierców, ale także pozostałych - innych niż wnioskodawca - posiadaczy samoistnych, posiadaczy zależnych, jak też posiadaczy gruntów sąsiednich, jeżeli roszczą sobie prawo do własności nieruchomości lub przygranicznych pasów gruntu. Interes tych osób w rozstrzygnięciu sprawy może być zróżnicowany. W związku z tym różne mogą być także skutki niewzięcia przez nich udziału w postępowaniu. W konsekwencji niewzięcie przez zainteresowanego udziału w sprawie rozpoznawanej w postępowaniu nieprocesowym nie powoduje nieważności postępowania. Efektywnym narzędziem ochronnym - zdaniem SN - jest w tym przypadku skarga o wznowienie postępowania. Nie jest ona ograniczona żadnym terminem, a jej skuteczność nie jest uzależniona ani od rodzaju naruszonego prawa, ani od stopnia naruszenia.

Opracowała Teresa Siudem

radca prawny, partner zarządzający w Siwek Gaczyński & Partners

@RY1@i02/2010/124/i02.2010.124.087.004a.001.jpg@RY2@

Fot. Archiwum

Andrzej Siwek radca prawny, partner zarządzający w Siwek Gaczyński & Partners

Komentowana uchwała zasługuje na aprobatę. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że rozstrzyganie o zasiedzeniu nieruchomości pod nieobecność jej właściciela w sposób oczywisty narusza jego podstawowe prawa. Szczególnie na tle konstytucyjnie ukształtowanej roli własności i praw do jej ochrony, gdzie wszelkie działania mogące pozbawić praw właściciela winny być ostrożnie wprowadzane i winny być należycie uzasadnione. Mimo tego uchwała SN jest zasadna. Po pierwsze niewątpliwie, zasadą i normą jest i będzie uczestnictwo w sprawie o zasiedzenie jej aktualnych właścicieli, przeciwko którym toczyć się będzie postępowanie o zasiedzenie. Bowiem zarówno wnioskodawca winien wskazać zainteresowanych postępowaniem właścicieli, jak i sąd rozpatrujący sprawę winien ich wezwać w przypadku powzięcia wiedzy o ich tożsamości na podstawie przedkładanych dokumentów. Oznacza to, że tylko w pewnym wąskim zakresie spraw, właściciele przeciwko których prawom toczy się postępowanie nie zostaną o nim powiadomieni, czy to świadomie przez wnioskodawcę, czy też poprzez przeoczenie, czy też z powodów stricte faktycznych polegających na niemożności ich ustalenia lub niemożności ustalenia ich miejsca pobytu. Uchwała SN dotyczyć będzie tych sytuacji, gdy właściciel jest trudny do ustalenia, zazwyczaj więc ten, który nie korzysta z posiadanej formalnie nieruchomości. I tu pojawia się pierwsza z zalet stanowiska SN. Jest szansa przyspieszenia i zwiększenia pewności obrotu w tych sprawach, gdzie są trudności z dotarciem do właściciela.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.