Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Jak się politycy sądzą w trybie wyborczym

1 lipca 2018

Bronisław Komorowski i Jarosław Kaczyński przed pierwszą turą wyborów zamiast na debacie programowej spotkają się pewnie w sądzie. Sztab wyborczy marszałka Sejmu domaga się od prezesa PiS przeprosin.

Chodzi o jego stwierdzenie, że kandydat PO na prezydenta, jak i cała Platforma, jest zwolennikiem prywatyzacji służby zdrowia. - Jeżeli nie przeprosi, skierujemy do sądu pozew w trybie wyborczym - zapowiada Joanna Mucha z PO. W odpowiedzi szefowa sztabu Kaczyńskiego Joanna Kluzik-Rostkowska przytacza fragment programu PO z maja 2007 roku, w którym napisano, że prywatyzacja służby zdrowia podniesie jej jakość oraz obniży koszty usług medycznych. Koordynatorem prac nad programem był Komorowski i chwalił się tym już w tej kampanii. Sprawa była, już przedmiotem sporu w poprzedniej kampanii. W pierwszej instancji PiS przegrał, ale nie mógł się odwołać, bo orzeczenie nastąpiło tuż przed finałem wyborów.

To kwestia zdrowego rozsądku. Z jednej strony mamy stare polskie powiedzenie "co nagle, to po diable", z drugiej Amerykanie mówią "spóźniona sprawiedliwość to żadna sprawiedliwość". Ustalanie prawdy w kampanii wyborczej ma sens jedynie, gdy dzieje się szybko. Warunek jest jeden: to muszą być dosyć proste sprawy, w których można stwierdzić, czy mamy kłamstwo wyborcze, czy nie.

Tam, po orzeczeniu w pierwszej instancji korzystnym dla PO, Platforma wygrała wybory i sprawa przestała być aktualna, bo tryb wyborczy wygasł. Nie było już orzeczenia drugiej instancji. Z prawnego punktu widzenia sprawa jest otwarta.

Chodzi o tzw. kłamstwo wyborcze. Gdy kandydat, w tym przypadku na prezydenta, lub ktoś z jego sztabu w sposób oczywisty mówi nieprawdę. To oznacza, że w tym trybie mogą być rozpatrywane tylko sprawy ewidentne, gdzie łatwo ustalić, czy ktoś skłamał, czy powiedział prawdę. Ale jeśli sprawa jest bardziej skomplikowana, najpierw trzeba ustalić prawdę, a w tym celu wezwać świadków - w takim przypadku tryb wyborczy się nie sprawdzi. To w konkretnym przypadku oznacza, że albo marszałek Komorowski wypowiedział się o prywatyzacji w służbie zdrowia i wygra PiS, albo się nie wypowiedział i sztab kontrkandydata przegra.

jest adwokatem, profesorem prawa karnego

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.