Wierzę w to, że podejście sędziów w najbliższym czasie się zmieni
Opieszałość, a często zaniechania sędziów rodzinnych to w opinii ekspertów główne przyczyny kłopotów z adopcją.
Najpierw dość łatwo odbiera się dzieci rodzicom, którzy mają problemy z alkoholem, narkotykami czy przemocą domową. Ale nie idzie za tym kolejny krok - sądy nie odbierają tym rodzicom praw rodzicielskich i dzieci spędzają tygodnie, miesiące, w końcu lata w domach dziecka. Poprosiliśmy ministra sprawiedliwości Krzysztofa Kwiatkowskiego, by powiedział nam, jak rozwiązać ten i inne problemy.
"Zdaję sobie sprawę z tego, jak silne emocje budzą sprawy rozpatrywane przez sądy rodzinne, w tym te dotyczące adopcji. Wymagają szczególnej wrażliwości. Mówię to nie tylko jako minister, ale przede wszystkim jako ojciec. Zdaję sobie sprawę z konieczności ciągłego doskonalenia działania wymiaru sprawiedliwości. Przyglądamy się i z dużą uwagą wysłuchujemy krytycznych opinii na temat działania sądów, próbując jednocześnie te niedoskonałości konsekwentnie minimalizować".
"W ostatnim czasie jest ich coraz mniej. Nie odnotowaliśmy wpływu skarg dotyczących problemów związanych ze stosowaniem procedur adopcyjnych".
"Wierzę w to, że podejście części sędziów zmieni się już niebawem. Jeszcze w tym roku w części sądów uruchomimy nagrywanie rozpraw. Po wdrożeniu tego programu żaden z sędziów nie będzie mógł sobie pozwolić na złośliwe uwagi, niestosowne komentarze czy też niewłaściwe traktowanie świadków, przede wszystkim tych najmłodszych - dzieci".
"Minister nie ma prawa wydawać sędziom instrukcji co do procesowania w sprawach, ale ma prawo i obowiązek tworzyć przepisy, które sędziowie stosują i które odpowiadają na potrzeby zmieniającej się sytuacji. Zapewniam, że stale pracujemy nad tym, aby kodeksy były ułatwieniem, a nie utrapieniem dla osób, które je stosują".
"Zaplanowaliśmy przeprowadzenie w najbliższym czasie doraźnego zbadania najstarszych spraw pod kątem ustalenia przyczyn ich długotrwałości. Przypomnę, że jednym z kierunków nadzoru ministerstwa w 2009 r. była lustracja w zakresie przestrzegania procedur adopcyjnych. By jeszcze poprawić skuteczność i sprawność postępowań, na moje polecenie departament sądów powszechnych monitoruje tzw. sprawy stare".
"Zarówno sędziom, jak i prokuratorom często przypominam, że sprawy, od których zależy los dziecka, powinny być prowadzone ze szczególną wrażliwością. To trudne sprawy wymagające od nich szczególnej uwagi i troski. Sprawy adopcyjne nie mogą trwać latami. Niemniej jednak wyczulam na fakt, że pośpiech jest często wrogiem takiej sprawy. Wpływa na jakość postępowania, a przede wszystkim na rzetelną ocenę sytuacji rodzinnej dziecka. Zazwyczaj postępowanie adopcyjne poprzedzone jest postępowaniem o pozbawienie władzy rodzicielskiej. To stwarza wrażenie długotrwałości".
"Od sędziego, który takie sprawy rodzinne prowadzi, wymaga się nie tylko profesjonalizmu, ale też szczególnego podejścia do malucha, o którego losach decyduje. Sędziowie rodzinni mają obowiązek wizytowania placówek opiekuńczo-wychowawczych nie rzadziej niż raz na 6 miesięcy. W 2009 r. przeprowadziliśmy analizę wykonywania przez sędziów tego obowiązku. Pokazała, że sądy co do zasady realizują go prawidłowo. Do sądów, w których praktyce stwierdziliśmy pewne nieprawidłowości, wystosowaliśmy odpowiednie pisma nadzorcze. Zdaję sobie sprawę, że w każdej grupie - w tym w grupie sędziów - zdarzają się osoby, których podejście do obowiązków może budzić sprzeciw. Także mój. Nie chciałbym jednak, aby takie osoby decydowały o opinii na temat całego środowiska".
"Niewątpliwie istnieje stała potrzeba organizowania szkoleń dla sędziów rodzinnych, kuratorów i prokuratorów, z udziałem osób z ośrodków adopcyjnych czy organizacji wspierających adopcję. Organizacją takich szkoleń zajmuje się w ramach swoich kompetencji Krajowa Szkoła Sądownictwa i Prokuratury, jak również prezesi poszczególnych sądów okręgowych w ramach danej apelacji. Dokładam wszelkich starań, aby takie szkolenia były organizowane regularnie".
@RY1@i02/2010/036/i02.2010.036.000.004a.001.jpg@RY2@
Fot. Marcin Kaliński
Zdaniem ministra sprawiedliwości pośpiech jest wrogiem spraw adopcyjnych
Ministerstwo Sprawiedliwości chwali się, że liczba skarg na działalność sądów w zakresie spraw rodzinnych i opiekuńczych w ostatnich latach spada. Faktycznie, w 2007 r. było ich 418, a w 2008 r. już tylko 225. Ale w ubiegłym roku, według statystyk resortu, skarg na działalność sądów w zakresie spraw rodzinnych i opiekuńczych znów było nieco więcej, bo 260.
- U nas współpraca jest owocna, a sędziowie traktują sprawy o adopcję priorytetowo i załatwiają je jak najszybciej się da - cieszy się Anna Biedzińska, dyrektor ośrodka adopcyjno-opiekuńczego w Gdyni. Ale statystyki ministerstwa pokazują, że nie wszędzie to wygląda tak różowo. W 2008 r. do sądów wpłynęło dokładnie 3424 spraw o przysposobienie, czyli adopcję. Załatwiono ich 3375, przeciętnie w 3,2 miesiąca. W ubiegłym roku spraw było o kilka więcej (3432), ale załatwiono ich mniej (3342). W dodatku wydłużył się przeciętny czas załatwiania spraw adopcyjnych, do 3,5 miesiąca. Najgorzej, że stale rosną zaległości w sądach. W 2008 r. na kolejny rok przesunięto 910 takich spraw, ale w 2009 r. już tysiąc.
Anna Monkos
Maciej Duda
dgp@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu