Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo cywilne

Sąd musi wskazać, na jakich dowodach oparł rozstrzygnięcie

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Sąd musi ocenić zgłoszone dowody i postanowienie o ich dopuszczeniu bądź niedopuszczeniu odnotować w protokole rozprawy. Przy robotach budowlanych umowy i inne dokumenty mają zasadnicze znaczenie. Pozostawienie ich bez oceny jest poważnym uchybieniem.

Gmina Warszawa Centrum zawarła 4 września 2002 r. ze spółką P. umowę o roboty budowlane na wybudowanie sali gimnastycznej w jednej ze szkół. Spółka wystąpiła w niej jako konsorcjum, bo w lipcu zawarła umowę konsorcjum ze Sławomirem S. Ponieważ było to zamówienie publiczne, należało wpłacić wadium, które podlegało zwrotowi w określonej w umowie sytuacji. Pieniądze wpłaciła spółka. Umowa między konsorcjantami była elementem złożonej oferty i zawierała m.in. postanowienie, że podpisując i wykonując kontrakt, strony będą solidarnie uprawnione i zobowiązane wobec zleceniodawcy i/lub osób trzecich". Umowa przewidywała także roboty dodatkowe. W lipcu 2003 r. wykonawcy odstąpili od umowy, bo gmina nie płaciła, a we wrześniu przekazali plac budowy zamawiającemu, na roboty dodatkowe został sporządzony protokół, który obie strony podpisały. Zamawiający uznał wynagrodzenie do 163 tys. zł, ale powiedział, że wypłaci to po zawarciu aneksu. Nie doszło do tego, bo oświadczył, że nie dostał zgody prezesa Urzędu Zamówień Publicznych. W 2004 roku spółka upadła. Gmina nie zwróciła wadium, nie zapłaciła m.in. za roboty dodatkowe, więc Sławomir S. pozwał o zapłatę miasto st. Warszawę. Do pozwu dołączył omyłkowo inną umowę, także z miastem, ale z października 2002 roku dotyczącą innego obiektu.

Sąd I instancji zasądził 117,2 tys. zł z odsetkami, co stanowiło połowę wadium, 114 tys. zł za roboty budowlane (też połowę), w pozostałej części powództwo oddalił. W uzasadnieniu powoływał omyłkowo dołączoną umową. Stwierdził, że powód nie udowodnił, by zawarł na te roboty umowę konsorcjum, dlatego należy mu się połowa wadium. Przy drugim roszczeniu uznał, że umowa z lipca jest nieważna, bo nie było zgody prezesa UZP. Dlatego i tu zasądził połowę. Do apelacji powoda została dołączona umowa właściwa wraz z wnioskiem o przeprowadzenie m.in. z niej dowodu (były także inne dokumenty). Sąd II instancji uwzględnił powództwo o roboty dodatkowe i zasądził 228,3 tys. zł, a o kaucję powództwo oddalił i w pozostałej części oddalił apelację. Stwierdził, że kaucję wpłaciła spółka. Fakt, że konsorcjum tworzył także powód, nie ma znaczenia, bo istnieje odrębność majątkowa powoda. Kaucję należy wypłacić temu, kto wpłacił.

Od tego wyroku powód wniósł skargę kasacyjną. Podniósł w niej m.in. nierozpoznanie wszystkich zarzutów przez sąd apelacyjny, bo nie ocenił on umowy z lipca, a tam była mowa o solidarności wierzycieli. Skoro został jeden, należy mu się wszystko, bo roboty były dobrze wykonane. Sąd zastosował przepisy o upadłości do czynności, gdy spółka nie była jeszcze upadła, a syndyk wyraził zgodę, żeby powód tego dochodził. W końcu wziął pod uwagę przepisy prawa o zamówieniach publicznych z 2004 roku, a w sprawie mają zastosowanie przepisy ustawy z 1994 roku.

Sąd Najwyższy uchylił wyrok w części oddalającej powództwo o 117,1 tys. zł i oddalającej apelację powoda i przekazał sądowi apelacyjnemu do ponownego rozpoznania. W ustnym uzasadnieniu stwierdził m.in., że jedynym dowodem zgłoszonym w sprawie są dokumenty, ale żaden nie był dowodem. Sąd musi zająć stanowisko w sprawie zgłoszonych dowodów i odnotować to w protokole rozprawy. Sąd I instancji tego nie zrobił, ale w uzasadnieniu stwierdził, że się na nich oparł. Błąd ten powtórzył sąd apelacyjny, chociaż dysponował umową prawidłową. A więc nie wskazał, na jakich dowodach oparł rozstrzygnięcie. Tymczasem umowa z lipca ma kluczowe znaczenie. Prawo zamówień publicznych z 2004 roku nie ma zastosowania. Poprzednia ustawa przewidywała tylko solidarność bierną, ale to nie oznacza, że nie można ustalić solidarności czynnej, bo ona wynika z czynności.

Marta Pionkowska

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.