Przedsiębiorca może uniknąć kłopotliwych klauzul
Firmy muszą regularnie sprawdzać treść stosowanych przez siebie wzorców umownych. Inaczej narażają się na roszczenia kilku organizacji konsumenckich masowo składających pozwy. Nie zawsze warto zawierać z nimi ugody
Stowarzyszenia składające pozwy w imieniu konsumentów uważają, że przedsiębiorcy boją się antyreklamy, jaką jest wpisanie ich do rejestru prowadzonego przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK). Wykorzystują także to, że postępowanie w sprawach o uznanie postanowień wzorców umów za niedozwolone (uregulowane w art. 47936 - 47945 kodeksu postępowania cywilnego) ma kilka specyficznych cech niekorzystnych dla przedsiębiorców, natomiast ułatwia działanie wnoszącym powództwa.
Postępowanie w sprawach o uznanie postanowień wzorców umów za niedozwolone toczy się przed Sądem Okręgowym w Warszawie - Sądem Ochrony Konkurencji i Konsumentów (SOKiK), a ewentualne odwołania rozpatruje stołeczny sąd apelacyjny. Już ten fakt zachęca wiele firm do zawarcia ugody ze stowarzyszeniami konsumenckimi. Gdyby bowiem chcieli przyjeżdżać do stolicy na sprawy sądowe, to tracą tylko czas i pieniądze, a wyroki w zdecydowanej większości spraw i tak są korzystne dla wnoszących powództwo.
Jeszcze większe koszty ponoszą firmy zatrudniające radcę prawnego lub adwokata, nie tylko dlatego, że nic on nie zwojuje, ale jego wynagrodzenia - w razie ewentualnej wygranej - i tak raczej przekroczy wysokość zasądzonych od drugiej strony 360 zł.
Warto pamiętać, że ugoda oznacza konieczność szybkiego zapłacenia drugiej stronie żądanej kwoty. Natomiast z powodu dużej liczby pozwów postępowanie sądowe przed SOKiK trwa obecnie nawet od 1,5 roku do 2 lat. Oznacza to, że sprawa przeciwko firmie nie trafi szybko na wokandę, a więc za ewentualną przegraną zapłaci przedsiębiorca znacznie później.
Niestety, przed złożeniem pozwu nie uchroni przedsiębiorcy szybkie wycofanie z obrotu lub poprawienie kwestionowanego wzorca umownego. Zgodnie bowiem z art. 47939 k.p.c. zainteresowany ma dużo czasu na złożenie pozwu - nawet do sześciu miesięcy od zaniechania jego stosowania. Przedsiębiorca, który chce wykazać, że wnoszący powództwo się spóźnił, powinien więc przedstawić dowody na to, że okres pomiędzy datą wniesienia pozwu a ostatnim zastosowaniem kwestionowanego wzorca i jego późniejszym wycofaniem to ponad pół roku. Nie wstrzymuje postępowania także wycofanie wzorca z obrotu już po wniesieniu pozwu.
Sporne jest, czy do objęcia wzorca pozwem wystarczy, że jest on udostępniony potencjalnym klientom, ale niekoniecznie rzeczywiście użyty w którejś z umów. Taką możliwość sugeruje wyrok warszawskiego sądu apelacyjnego z 27 lutego 2003 r. (sygn. I Aca 834/02). Trudne byłoby więc wykazanie, że wzorzec nie jest już od dawna używany, gdy przedsiębiorca np. cały czas umieszcza go na swojej stronie internetowej. Niemniej jednak w innym wyroku (z 30 listopada 2004 r., sygn. VI Aca 399/04) Sąd Apelacyjny w Warszawie uznał, że pojęcie "stosowanie wzorca" należy powiązać z momentem zawarcia umowy z jego użyciem, a nie wykonywaniem tych postanowień.
Organizacje konsumenckie składające pozwy przeciwko przedsiębiorcom starają się zminimalizować ryzyko przegranej i dlatego skarżą klauzule o podobnej treści i znaczeniu do tych, które już są uznane za niedozwolone i wpisane do rejestru UOKiK. Przed złożeniem pozwu, albo tuż po jego wpłynięciu proponują one zawieranie ugód pod warunkiem uiszczenia im kosztów postępowania. Gdy przedsiębiorca na to przystaje, to wtedy wycofają powództwo. Jeśli nie dojdzie do porozumienia przed rozprawą, ugody w sprawach klauzul niedozwolonych nie będzie można już zawrzeć na sali sądowej. Zabrania tego art. 47941 k.p.c. Masowe składanie pozwów ułatwia też istniejące zwolnienie od kosztów sądowych, mimo że postępowania o niedozwolone klauzule umowne uznane są za sprawy majątkowe (dla innych tego typu spraw obowiązuje wpis sądowy, który - co do zasady - wynosi 5 proc. wartości przedmiotu sporu).
Przedsiębiorcy, którzy stosują wiele różnych wzorców umownych w obrocie z konsumentami powinni na przyszłość zabezpieczyć się przed kolejnymi masowymi roszczeniami organizacji konsumenckich. Jest na to kilka sposobów. Pierwszy (niestety najdroższy) to stała umowa z prawnikiem, który będzie na bieżąco śledził zmiany w rejestrze prowadzonym przez UOKiK oraz jego niezwykle wnikliwe raporty branżowe, jak również nowelizacje przepisów konsumenckich i orzecznictwo sądowe. Dzięki temu można szybko eliminować z umów zapisy, które mogłyby w przyszłości zostać zaskarżone. Jeśli nie stać nas na płacenie prawnikowi, to pozostaje nam samodzielny przegląd rejestru UOKiK oraz sprawdzenie, czy któryś z zapisów stosowanych w naszych wzorcach nie narusza ustawowych zakazów. Przykładowy katalog klauzul niedozwolonych zawiera art. 3853 kodeksu cywilnego (patrz ramka).
Przedsiębiorcy powinni też - o ile nie jest to wymagane przepisami, jak np. w handlu internetowym - powstrzymać się od publikowania swoich wzorców umownych na stronach www. Publikacja wzorca umownego w sieci (ale też regulaminu, ogólnych warunków umów, cennika, taryfy i innych formularzy) prowokuje do składania pozwów osoby, które nie są klientami firmy, a jedynie chcą - nawet w złej wierze - dokonać abstrakcyjnej kontroli wzorca i wyszukują za pomocą internetu potencjalnych pozwanych.
Ograniczając ryzyko, można też pomyśleć o oddzielnych wzorcach umów dla klientów, którzy nie są konsumentami. Zgodnie bowiem z art. 3851 par. 1 kodeksu cywilnego - przez niedozwolone klauzule umowne rozumie się tylko takie, które znajdują się w umowie zawieranej przez przedsiębiorcę z konsumentem. Inaczej mówiąc, warunki, jakie wolno zawrzeć w kontraktach z profesjonalnymi partnerami biznesowymi, nie zawsze są dopuszczalne w umowach z konsumentami (czyli osobami fizycznymi zawierającymi umowę w celach, które nie są związane z prowadzoną przez nich działalnością gospodarczą).
● zapis poddający rozstrzyganie kwestii spornych sądowi polubownemu bądź ustalenie, że spór będzie rozstrzygał inny sąd niż miejscowo właściwy według k.p.c.,
● wyłączanie bądź istotne ograniczanie odpowiedzialności przedsiębiorcy wobec konsumenta za brak wykonania zobowiązania albo jego nienależyte wykonanie,
● zastrzeżenie, że przedsiębiorca ma prawo do jednostronnej zmiany cech świadczenia lub zmiany umowy bez ważnej przyczyny albo wiążącej interpretacji jej zapisów,
● zastrzeżenie rażąco wygórowanych kar umownych lub odstępnego (np. 50 proc. ceny), gdy konsument chce np. skorzystać z uprawnienia do odstąpienia od umowy.
Przedsiębiorca prowadzący biuro tłumaczeń został pozwany do Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów przez stowarzyszenie, które zarzuca mu, że w umowie stosuje zapisy niedozwolone. Chociaż nikt z tego stowarzyszenia nie był klientem przedsiębiorcy, może ono wnieść pozew przeciwko niemu. To dlatego, że SOKiK zajmuje się tzw. abstrakcyjną kontrolą wzorców umownych. Oznacza to, że pozew do tego sądu o stwierdzenie, że stosowane przez przedsiębiorcę klauzule są niedozwolone może złożyć w praktyce każda osoba. Art. 47938 par. 1 k.p.c. stanowi, że powództwo może wytoczyć każdy, kto według oferty pozwanego mógłby zawrzeć z nim umowę zawierającą postanowienie, którego uznania za niedozwolone się żąda. Ponadto powództwo może też wytoczyć organizacja konsumencka, powiatowy lub miejski rzecznik konsumentów, a nawet sam prezes UOKiK.
Przeciwko przedsiębiorcy wniesiono dwie sprawy w sądzie (w innych terminach), choć obie dotyczą tego samego wzorca umowy. Jest to dopuszczalne, ponieważ nie ma wymogu, aby w jednym pozwie umieszczać wszystkie klauzule, które budzą kontrowersje. Wnoszący powództwo nierzadko dzieli klauzule zawarte w jednym wzorcu na kilka pozwów. Celem tego postępowania jest zwiększenie potencjalnych kosztów postępowania, bo za każdą wygraną sprawę (niezależnie od liczby klauzul) zwrot kosztów i tak wynosi 360 zł. Dzięki rozmnożeniu potencjalnych kosztów łatwiej skłonić przedsiębiorcę do zawarcia ugody i zapłaty.
W pozwie przeciwko przedsiębiorcy zaskarżono zapisy, które przewidywały, że klient może nie dostać zwrotu pieniędzy po rezygnacji z kursów, jeśli tego odpowiednio nie uzasadni. Jednak przedsiębiorca zawsze zwracał wpłaty dokonane przez odchodzących słuchaczy. Mimo to stowarzyszenie może kwestionować zapis, który w rzeczywistości nigdy nie został zastosowany. Ocenie sądu podlega bowiem treść zapisu wzorca, a nie sposób jego wykorzystania. Potwierdza to m.in. wyrok Sądu Antymonopolowego (to dawna nazwa SOKiK) z 19 czerwca 2002 r. (sygn. XVII Amc 34/01).
@RY1@i02/2011/157/i02.2011.157.210.0006.001.jpg@RY2@
Michał Kosiarski
Michał Kosiarski
autor prowadzi firmę konsultingową
Ustawa z 23 kwietnia 1964 r. - Kodeks cywilny (Dz.U. nr 16, poz. 93 z późn. zm.).
Ustawa z 17 listopada 1964 r. - Kodeks postępowania cywilnego (Dz.U. nr 43, poz. 296 z późn. zm.).
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu