Koniec szantażu klauzulami
Prawo
Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów mówi basta zarabianiu na niedozwolonych postanowieniach umownych.
Biznes polegający na wyciąganiu pieniędzy od małych firm, które mają w regulaminach lub umowach klauzule niedozwolone, kwitnie od ubiegłego roku. Zarabiają na tym m.in. specjalnie w tym celu tworzone stowarzyszenia. Mechanizm jest prosty - pozew o uznanie postanowienia za niedozwolone składa profesjonalny pełnomocnik. Jeżeli pozwana firma przegra, musi zapłacić koszty zastępstwa procesowego (360 zł za sprawę).
Mogłoby się wydawać, że te działania są podejmowane w interesie nas wszystkich - im mniej niedozwolonych klauzul, tym lepiej dla konsumentów. Tyle że pozwy są składane tuż po tym, jak prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów uzna, że dana klauzula jest niedozwolona. Pełnomocnik nie przepracowywuje się więc - zamiast uzasadnienia pozwu załącza decyzję prezesa UOKiK. W międzyczasie proponuje pozwanej firmie ugodę, która brzmi jak szantaż: odstąpimy od powództwa, jeśli zapłacicie koszty zastępstwa procesowego.
SOKiK bierze przedsiębiorców w obronę i coraz częściej wydaje wyroki, w których nie zasądza od pozwanej firmy kosztów na honorarium adwokata.
Małgorzata Kryszkiewicz
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu