Dziennik Gazeta Prawana logo

Nowelizacja k.p.c., czyli o wyższości teorii nad praktyką

20 marca 2012
Ten tekst przeczytasz w 12 minut

Nowelizacja kodeksu postępowania cywilnego z 16 września 2011 r. (Dz.U. nr 233, poz. 1381 - dalej k.p.c.), która wejdzie w życie 3 maja 2012 r., zawiera wiele zmian istotnych dla uczestników postępowania sądowego. Jednym z impulsów do ich wprowadzenia była ostra krytyka procedury gospodarczej i jej skrajnego formalizmu. Niestety, wszystkie te negatywne zjawiska rozciągnięto na cały proces cywilny, a ponadto wzmożono je poprzez odebranie stronom prawa do swobodnej wypowiedzi i formułowania wniosków w trakcie procesu.

Najważniejsze dla stron postępowania zmiany wprowadzono w art. 207 k.p.c. Zgodnie z nowym brzmieniem art. 207 par. 3 k.p.c. przewodniczący (sędzia prowadzący proces) może przed pierwszym posiedzeniem wyznaczonym na rozprawę zobowiązać strony do złożenia dalszych pism przygotowawczych, oznaczając porządek składania pism, termin, w którym należy je złożyć, i okoliczności, które mają być wyjaśnione. W toku sprawy złożenie pism przygotowawczych następuje tylko wtedy, gdy sąd tak postanowi, chyba że pismo obejmuje wyłącznie wniosek o przeprowadzenie dowodu. Sąd może wydać postanowienie na posiedzeniu niejawnym.

Przepis ten w istocie oznacza, że strony nie będą mogły swobodnie wypowiadać się na temat procesu poprzez dotychczas stosowane pisma procesowe. Pozbawia się ich tym samym prawa do zabierania głosu we własnej sprawie w formie pisemnej poza wyznaczonymi przez sędziego tematami i czasem, w którym to można uczynić. Ponadto sąd może im zabronić składania pism procesowych i oznaczyć według swego uznania, co strony powinny przedstawiać w przedmiotowych dokumentach. Dotyczy to również terminów składania ww. pism, co pozbawia strony ewidentnie możliwości przyjęcia swobodnej taktyki postępowania.

Regulacja ta prowadzi do tak daleko idących skutków jak brak możliwości cofnięcia powództwa lub jego zmiany bez zgody sądu. Strona w takim przypadku nie może swobodnie zmienić zdania bez zgody sędziego, czyli wnosząc pozew, staje się ubezwłasnowolniona bez prawomocnego wyroku. Poza tym wbrew temu, co twierdzili projektanci tych zmian, nie przyspieszy to w żaden sposób postępowania. Dotychczas można było cofnąć powództwo pisemnie, druga strona wypowiadała się na temat tego kroku na piśmie i bez rozprawy oraz wizyty w sądzie sprawa była załatwiona. Obecnie, jeżeli trafimy na sędziego, który będzie bardzo skrupulatnie i z fantazją stosował nowe przepisy, to w takiej sytuacji będziemy czekali na rozprawę i musieli ustnie oświadczyć, że cofamy powództwo. Niewątpliwie przyspieszy to postepowanie - to, co dało się załatwić w pół godziny, łącznie z wizytą na poczcie, będzie teraz trwało ponad miesiąc.

To nie koniec problemów, ale ich początek. By było jeszcze gorzej dla stron, wymyślono w par. 6 nowego art. 207 k.p.c., że sąd pomija spóźnione twierdzenia i dowody, chyba że strona uprawdopodobni, że nie zgłosiła ich w pozwie, w odpowiedzi na pozew lub w dalszym piśmie przygotowawczym bez swojej winy lub że uwzględnienie spóźnionych twierdzeń i dowodów nie spowoduje zwłoki w rozpoznaniu sprawy albo że występują inne wyjątkowe okoliczności. Przepis ten powoduje w istocie, że strony nie będą mogły swobodnie składać wniosków dowodowych. Wprowadza się tym samym domniemanie, że wszystkie dowody złożone poza pozwem i odpowiedzią na pozew są spóźnione. Składanie dowodów w postaci dokumentów nie może w żaden sposób wpływać na szybkość i sprawność postępowania, a takie dowody w większości występują w postępowaniu cywilnym. Jedyną czynnością do wykonania w takim przypadku jest ich analiza przez sąd i strony. Dlaczego więc pozbawiono strony takiej możliwości - nie wiadomo.

Użyte określenie "wyjątkowe okoliczności" może wpływać także na potoczne rozumienie sprawiedliwości, a właściwie jego brak. Nowe brzmienie przepisów prowadzi do sytuacji, w której jeśli strona nie będzie miała dostępu w określonym przez sąd terminie do pewnych dokumentów, to po ich uzyskaniu będzie obowiązana wskazać wyjątkowe okoliczności, uzasadniające złożenie ich właśnie w tym momencie do akt. Uzyskanie dokumentu w toku postępowania po upływie zakreślonego przez sąd terminu może zależeć od bardzo wielu obiektywnych czynników, na które strona postępowania nie ma wpływu. Przykładowo dokumenty te posiadają osoby trzecie lub, by je uzyskać, należy uprzednio ubiegać się o zgodę innego podmiotu, np. banku. Czy tego rodzaju normalne sytuacje będą oceniane jako wyjątkowe? Czy konieczny jest aż tak znaczny formalizm w toku postępowania?

Zgodnie z par. 7 nowego brzmienia art. 207 k.p.c. odpowiedź na pozew złożona z naruszeniem par. 2 podlega zwrotowi; zwrotowi podlega także pismo przygotowawcze złożone z naruszeniem par. 3. Przepis może w praktyce oznaczać niezwykle łatwe zwracanie pism przez sąd, a więc ich fizyczne usunięcie z akt sprawy. Takie możliwe konsekwencje nowelizacji naruszają prawa zawarte w Konstytucji RP oraz europejskiej konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. W szczególności dotyczy to prawa do rzetelnego procesu, który przede wszystkim polega na swobodzie wypowiedzi w jego trakcie i swobodzie podejmowania decyzji procesowych. Należy w tym miejscu się zastanowić, czy przepisy nie powinny stanowić mechanizmów obronnych przed błędnymi decyzjami, w szczególności osób posiadających władzę. Czy nie jest tak, że z założenia system dwuinstancyjny przewiduje błędy ludzkie? Moim zdaniem tak. W doktrynie mówi się wprost o kontroli orzeczeń sądów niższej instancji. Jeżeli nadal tak jest, to wprowadzenie możliwości obchodzenia tego przepisu poprzez pozbawienie kontroli wszystkich dokumentów przez sąd wyższej instancji, które były pierwotnie w aktach, jest dość wątpliwe.

Zagrożona zostaje również przez niniejszą nowelizację zasada dwuinstancyjności sądów w Polsce i kontroli instancyjnej. Możliwość zbadania przez np. sąd apelacyjny zaskarżonego wyroku lub postanowienia sądu okręgowego doznaje ograniczeń wobec braku w aktach sprawy dokumentów składanych przez strony, na które się ona powołuje. W ten sposób możliwe jest uzasadnienie każdego, nawet nieprawidłowego, orzeczenia, ponieważ dowodów na jego wadliwość nie będzie już w aktach sprawy wskutek działania sądu wydającego zaskarżone orzeczenie.

Przy takich właśnie skomplikowanych regulacjach założono jednocześnie, że sąd poucza stronę występującą w sprawie bez adwokata, radcy prawnego, rzecznika patentowego lub radcy Prokuratorii Generalnej Skarbu Państwa o treści art. 162, 207, 217, 229 i 230 k.p.c. Duży stopień zawiłości i skomplikowania nowych przepisów, jak również wielość możliwych konsekwencji poddają w wątpliwość skuteczność takiego pouczenia strony, działającej bez profesjonalnego pełnomocnika, o treści wskazanych przepisów. Obiektywna ich analiza prowadzi do wniosku, iż takie pouczenie może się okazać niewystarczające. Wobec powyższego pouczenie strony, zawierające objaśnienie wszystkich związanych z powyższymi przepisami kwestii, aby było skuteczne, powinno trwać dostatecznie długo, co stoi w sprzeczności z postulatem przyspieszenia postępowań.

Aby jeszcze bardziej zaciemnić obraz, należy przytoczyć nowe brzmienie art. 217 par. 1 k.p.c., który stanowi, że strona może aż do zamknięcia rozprawy przytaczać okoliczności faktyczne i dowody na uzasadnienie swoich wniosków lub dla odparcia wniosków i twierdzeń strony przeciwnej. Przepis ten pozostaje w ewidentnej sprzeczności z art. 207 k.p.c., który został wcześniej omówiony. Pojawia się bowiem wątpliwość, czy strona może swobodnie się wypowiadać, czy też nie, i który z powyższych przepisów, art. 207 czy art. 217 k.p.c., realnie obowiązuje.

Z literalnego brzmienia wynika, że sąd może pomijać pisane twierdzenia i poglądy strony, a nawet usuwać je z akt. Nie może natomiast stosować takich obostrzeń wobec wypowiedzi podczas rozprawy. Dlatego też w efekcie nowelizacji strony, którym zwrócono pismo procesowe, podyktują je po prostu do protokołu, niezależnie od długości przedmiotowego pisma. Rozwiązanie to niewątpliwie wpłynie na szybkość postępowań - to co trwało dotychczas krócej niż minutę, zajmie czas którego nie da się określić (i nie będzie to krócej niż pół godziny). Każdy, kto uczestniczy zawodowo w postępowaniach sądowych wie, że przedmiotowe zmiany musieli przygotowywać teoretycy, którzy raczej nie mają nic wspólnego z realnym uczestnictwem w procesach.

Strony nie będą mogły swobodnie wypowiadać się na temat procesu poprzez dotychczas stosowane pisma procesowe. Pozbawia się je tym samym prawa do zabierania głosu we własnej sprawie

@RY1@i02/2012/056/i02.2012.056.21500020b.803.jpg@RY2@

Artur Wdowczyk, adwokat

Artur Wdowczyk

adwokat

@RY1@i02/2012/056/i02.2012.056.21500020b.804.jpg@RY2@

Bartosz Grohman, adwokat, członek Naczelnej Rady Adwokackiej

Bartosz Grohman

adwokat, członek Naczelnej Rady Adwokackiej

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.