Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo cywilne

Identyczna nazwa nie zawsze wprowadza w błąd

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

Pojęcie ryzyka wprowadzenia odbiorców w błąd co do pochodzenia towarów wiąże się z naruszeniem prawa do znaku towarowego. Z naruszeniem praw do znaku mamy do czynienia m.in. wówczas gdy bezprawne używanie w obrocie gospodarczym oznaczenia identycznego lub podobnego do zarejestrowanego w odniesieniu do towarów identycznych lub podobnych prowadzi do ryzyka wprowadzenia odbiorców w błąd (tak: art. 296 ust. 2 pkt 2 ustawy - Prawo własności przemysłowej, Dz.U. z 2001 r. nr 49, poz. 508 ze zm.). Literalne brzmienie przepisu sugeruje, że ryzyko wprowadzenia w błąd jest wypadkową podobieństwa towarów lub usług, dla jakich używane są znaki, a także stopnia podobieństwa samych oznaczeń.

W jednym z orzeczeń (IV CSK 191/13) Sąd Najwyższy stwierdził jednak, że ocena tych dwóch przesłanek nie jest wystarczająca. W uzasadnieniu wyroku wskazał: "Badanie niebezpieczeństwa wprowadzenia w błąd obejmuje nie tylko podobieństwo towarów (usług) i oznaczeń oraz stopień ich podobieństwa, ale także rozpoznawalność wcześniejszego znaku i inne czynniki, w tym w szczególności sposób i okoliczności, w jakich towary (usługi) są oferowane. Taka złożona, całościowa metoda oceny pod kątem rozważanej postaci naruszenia prawa ochronnego została ukształtowana zarówno w orzecznictwie Trybunału Sprawiedliwości, jak i w orzecznictwie Sądu Najwyższego".

Uwzględniając zatem całościową ocenę, w rozpoznawanej sprawie SN uznał, że wysoki stopień podobieństwa dwóch oznaczeń: Pasta i Basta (oznaczenia niemal identyczne na płaszczyźnie znaczeniowej oraz fonetycznej, choć różniące się w warstwie wizualnej), używanych do oznaczania restauracji (a zatem do oznaczania usług identycznych), wcale nie musi prowadzić do ryzyka wprowadzenia odbiorców w błąd. Dla wyłączenia tego ryzyka - zdaniem sądu - znaczenie mogą mieć następujące okoliczności: działalność w różnych miastach, posiadanie odrębnej klienteli, a także całkowicie odmienny wystrój każdej z restauracji (czyli odmienne środowisko oraz kontekst używania znaków towarowych).

O ile zgodzić się należy z SN, że całościowa ocena ryzyka wprowadzenia w błąd jest w pełni respektowana w orzecznictwie organów wspólnotowych, to praktyka krajowa dostarcza wielu odmiennych przykładów. Analiza tego ryzyka często sprowadza się w istocie do ustalenia, czy towary (usługi), dla których używane są oznaczenia, są identyczne lub podobne, a następnie, czy podobieństwo to jest na tyle istotne, że może prowadzić do pomylenia znaków. Na tym tle często w uzasadnieniach orzeczeń spotyka się określenia mylące podobieństwo, czy też konfuzyjne podobieństwo.

Inne okoliczności, jakie mogą występować w sprawie, np. wieloletnie, bezkolizyjne funkcjonowanie oznaczeń na rynku (które zdaje się ryzyko pomyłki wykluczać), czy też faktycznie występujące pomyłki z uwagi na działalność na identycznym rynku oraz wśród tej samej klienteli (które ryzyko pomyłki mogą wzmagać), są często zupełnie ignorowane przez polskie sądy.

Tymczasem w praktyce występują przypadki, kiedy pomimo identyczności towarów (usług) oraz silnego podobieństwa znaków ryzyko wprowadzenia w błąd nie wystąpi. I odwrotnie: może się zdarzyć, że nawet średni stopień podobieństwa znaków będzie prowadzić do konfuzji. Należy zatem mieć nadzieję, że cytowane orzeczenie Sądu Najwyższego przyczyni się do tego, że organy orzekające w Polsce zechcą częściej dostrzegać oraz rzetelniej analizować szczególne okoliczności, które dla faktu istnienia - lub nieistnienia - ryzyka wprowadzenia odbiorców w błąd mogą mieć niebagatelne znaczenie.

Aneta Pankowska

 radca prawny RKKW - Kwaśnicki, Wróbel & Partnerzy

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.