Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo cywilne

Już nie sąd, lecz strony odpowiadają za wynik procesu

Ten tekst przeczytasz w 9 minut

W ramach odejścia od zasady prawdy materialnej ustawodawca początkowo poszedł zbyt daleko, surowo karząc brak dostatecznej aktywności stron. Po pewnym czasie złagodził jednak te rygory

@RY1@i02/2014/186/i02.2014.186.18300110b.101.gif@RY2@

Kodeks postępowania cywilnego 17 listopada ukończy 50 lat i - zdaniem prawników - przez te pół wieku zmienił się nie do poznania. Kolejne nowelizacje, oprócz rozwiązania kwestii ustrojowych, miały usprawnić i przyspieszyć rozpoznawanie spraw.

Dwie prawdy

Przez pierwsze prawie 30 lat obowiązywania przepisów procedury cywilnej obowiązkiem sądu było ustalenie rzeczywistego stanu rzeczy i wydawanie orzeczenia, opierając się na prawdziwych ustaleniach faktycznych. Sędzia sam przesłuchiwał świadków, którym dopiero w dalszej kolejności zadawali pytania pełnomocnicy i strony, nie wprowadzał barier czasowych do zgłaszania dodatkowych dowodów, z własnej inicjatywy powoływał biegłych, a nawet pouczał strony działające bez adwokata.

Kolejne nowelizacje w latach 90. zaczęły stopniowo ograniczać rolę sędziego w procesie cywilnym.

- Rządząca pierwotnie zasada prawdy materialnej, wraz ze zmianą systemu społecznego, zastąpiona została zasadą prawdy formalnej. Nowelizacja spowodowała, iż proces cywilny nabrał charakteru postępowania kontradyktoryjnego, którego gospodarzami stały się strony - tłumaczy adwokat Rafał Dębowski, sekretarz Naczelnej Rady Adwokackiej.

Zbiegło się to z postępującymi w Polsce zmianami ustrojowymi.

- Naczelna reguła procesu kontradyktoryjnego, z którym mamy obecnie do czynienia, zakładająca, iż to same strony powinny przejawiać inicjatywę dowodową i przejąć od sądu odpowiedzialność za wynik sprawy, to przecież nic innego, jak właśnie przeniesienie na grunt procesu kapitalistycznego hasła głoszącego, iż aby osiągnąć sukces, należy wziąć sprawy we własne ręce - wyjaśnia adwokat Roman Nowosielski.

Jego zdaniem tylko na pozór może wydawać się pożądana sytuacja, w której sędzia od początku do końca czuwa nad wszechstronnym wyjaśnieniem sprawy. W rzeczywistości ma ona sporo mankamentów.

- Często powodowała opieszałość stron przy gromadzeniu materiału dowodowego - dodaje mec. Nowosielski.

Zaostrzenie wymogów

Nowelizacja z 16 listopada 2006 r. wprowadziła odrębne, bardzo restrykcyjne przepisy postępowania w sprawach gospodarczych toczących się między przedsiębiorcami w zakresie prowadzonej przez nich działalności. Występowanie z nowymi roszczeniami w toku postępowania przestało być możliwe, a wybrakowane pismo wszczynające postępowanie było zwracane bez wzywania do poprawienia lub uzupełnienia.

- W ramach odejścia od zasady prawdy materialnej ustawodawca początkowo poszedł zbyt daleko, surowo karząc brak dostatecznej aktywności stron. Po pewnym czasie złagodził te rygory. Dotyczy to przepisów o prekluzji dowodowej, które w 2012 r. zastąpiono systemem dyskrecjonalnej władzy sędziego - przypomina radca prawny Jakub Jędrzejewski z Kancelarii Nowosielski, Gotkowicz i Partnerzy.

Ustawodawca nie zrezygnował z działania sądu z urzędu, a tylko ograniczył go do sytuacji wyjątkowych, w których aktywność sądu przyczyniłaby się do wydania sprawiedliwego rozstrzygnięcia, ale nie prowadziłaby do naruszenia przezeń zasady bezstronności. Dobrym tego przykładem jest większość spraw rozpoznawanych w postępowaniu nieprocesowym (np. sprawy spadkowe, o zasiedzenie itd.), w których pierwiastek publicznoprawny dominuje nad indywidualnym interesem strony. Przepis art. 232 zd. 2 k.p.c. nie nakazuje ani nie zakazuje sądowi przeprowadzania tu dowodów z urzędu. Sąd może podjąć inicjatywę, gdy dla wydania prawidłowego orzeczenia konieczne jest zasięgnięcie opinii biegłego lub gdy strona działająca bez profesjonalnego pełnomocnika jest nieporadna.

Stare nie było najgorsze

- Podczas coraz częstszych nowelizacji procedury cywilnej wyraźnie widać chęć powrotu do zasady prawdy materialnej oraz przeniesienia na sędziego odpowiedzialności za wynik procesu - uważa adwokat Rafał Dębowski.

Jego zdaniem historia procedury cywilnej zatacza koło. Przykład? Art. 212 k.p.c., obligujący sąd do dążenia, aby strony przytoczyły lub uzupełniły twierdzenia lub dowody na ich poparcie oraz udzieliły wyjaśnień koniecznych dla zgodnego z prawdą ustalenia podstawy faktycznej dochodzonych przez nie praw lub roszczeń. Od 3 maja 2012 r. to znów na sądzie spoczywa obowiązek dążenia do wyjaśnienia istotnych okoliczności sprawy, które są sporne.

Małgorzata Piasecka-Sobkiewicz

malgorzata.piasecka@infor.pl

Od decyzji sędziego zależy, czy wniosek dowodowy jest spóźniony

@RY1@i02/2014/186/i02.2014.186.18300110b.802.jpg@RY2@

Marcin Krawczyk przewodniczący X Wydziału Gospodarczego do spraw Upadłościowych i Naprawczych, Sąd Rejonowy dla m.st. Warszawy

Istotną zmianą wprowadzoną 3 maja 2012 r. jest zniesienie prekluzji dowodowej. Obowiązuje zasada, że strony mogą prezentować materiał procesowy aż do zamknięcia rozprawy, ale jednocześnie sąd - co do zasady - ma kompetencję pomijania spóźnionych twierdzeń i dowodów, chyba że strona nie zgłosiła ich we właściwym czasie bez swej winy, ich uwzględnienie nie spowoduje zwłoki w rozpoznawaniu sprawy albo wystąpią inne wyjątkowe okoliczności. Od decyzji sędziego zależy więc uznanie, czy wniosek dowodowy jest spóźniony. W poprzedniej regulacji pominięcie spóźnionych wniosków następowało automatycznie z ustawy. W praktyce można jednak zaobserwować pewne różnice w stosowaniu tych przepisów przez sędziów w zależności od liczby prowadzonych spraw w referacie. Gdy obciążenie nie jest nadmierne, sędziowie często jednocześnie ustalają porządek składania pism procesowych oraz zobowiązują do innych określonych czynności strony, a także wyznaczają przed rozprawą posiedzenia przygotowawcze.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.