Erozja prawa autorskiego
Choć szuflady decydentów ponoć puchną od gotowych projektów, nic nie wskazuje na to, by przepisy gwarantujące twórcom słuszne wynagrodzenie zaczęły odpowiadać współczesnym realiom
W tym roku upłynęła dwudziesta rocznica obowiązywania ustawy z 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Akt ten był przygotowywany w nowych realiach ustrojowych, wyrażających się brakiem cenzury i powstawaniem wolnego rynku. Jego celem było uwzględnienie ówczesnych możliwości technicznych rozpowszechniania twórczości oraz stworzenie stanu równowagi pomiędzy twórcami i wilczymi prawami kształtującego się nowego rynku, działającego w oparciu o zasadę swobody gospodarczej, często rozumianej jako zwolnienie z jakichkolwiek rygorów. Tworzyło to potrzebę opanowania panoszących się nadużyć praw twórców, będących efektem wykorzystywania chaosu na rynku i niewydolności systemu wymiaru sprawiedliwości przez podmioty rozpowszechniające utwory i artystyczne wykonania. Po kilku latach intensywnej pracy, najpierw w Ministerstwie Kultury, a następnie w sejmowej komisji kultury (której przewodniczył w pierwszej kadencji Sejmu Juliusz Braun, a w drugiej Ryszard Czarnecki), nowa ustawa weszła w życie i w krótkim czasie ogromna skala naruszeń uległa znacznemu ograniczeniu.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.