RPO: Trzeba uregulować rynek badań DNA
Prawo
Do prof. Ireny Lipowicz, rzecznika praw obywatelskich, wpływają skargi od ojców mających wątpliwości co do swojego pokrewieństwa z dziećmi będącymi w świetle prawa ich potomkami. RPO wskazuje, że na rynku działa coraz więcej firm, które oferują badania genetyczne pozwalające zakwestionować ojcostwo. Nie istnieją jednak żadne przepisy ani inne powszechnie obowiązujące kodeksy dobrych praktyk określające metodologię, odpowiedzialność oraz dopuszczalność testów DNA.
Rzecznik wystąpił więc do ministra sprawiedliwości z wnioskiem o uregulowanie zasad ich przeprowadzania w postępowaniu cywilnym. W karnym takie regulacje istnieją od 2004 r.
- Wpływ, jaki wyniki badań genetycznych w postępowaniach sądowych wywierają na losy rodzin, prawa dziecka i stan cywilny osób, powoduje, że konieczne jest szybkie opracowanie standardów medycznych ich przeprowadzania pozwalających na zagwarantowanie ich rzetelności i zgodności z prawdą materialną - podkreśla RPO.
- Dobrze, że ktoś zajął się tym tematem - komentuje prof. Tadeusz Dobosz, kierownik Zakładu Technik Molekularnych Katedry Medycyny Sądowej Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. Wskazuje, że na rynku jest kilkadziesiąt firm, które wykonują testy DNA bez nadzoru. Taką działalność uruchamiają młodzi przedsiębiorcy przekonani, że są fachowcami w dziedzinie biologii molekularnej, ale brak im wiedzy i doświadczenia w interpretowaniu trudnych genetycznie przypadków.
- Jakość tych badań jest niska, a wiele osób decyduje się na ich wykonanie ze względu na ceny. Jestem zwolennikiem wolnego rynku, ale niech ci przedsiębiorcy podlegają regulacjom, pracują według sprawdzonych metod i doszkalają się nieustannie - podkreśla prof. Tadeusz Dobosz.
Inny ekspert z Polskiego Towarzystwa Kryminalistycznego, proszący o anonimowość, wskazuje, że część testów jest wykonywanych poza prawem.
- W przypadku badania na ustalenie ojcostwa dziecka małoletniego o jego zleceniu muszą zdecydować oboje prawni opiekunowie. Dotyczy to sytuacji, gdy pozostają oni w małżeństwie, a ojcostwo nie zostało wcześniej zakwestionowane - tłumaczy.
Matka musi wyrazić zgodę na pobranie materiału od dziecka. Zdaniem naszego rozmówcy często ten wymóg jest obchodzony i laboratorium pobiera od mężczyzny oświadczenie o tym, że żona wyraziła zgodę na przeprowadzenie badania, mimo że tak nie jest. Dodaje, że w takich sytuacjach sąd zleca ponowienie badań w ośrodku, który gwarantuje rzetelność wyników.
RPO postuluje także, aby kod genetyczny, który pozwala jednoznacznie zidentyfikować osobę poddawaną badaniu, był uznawany za wrażliwe dane osobowe. Ustawa o ochronie danych osobowych zakazuje ich przetwarzania (dopuszcza jedynie w ściśle określonych okolicznościach). W opinii RPO należy rozważyć zasadność karania za pozaprawne - bez zgody osób lub organów - pobieranie próbek kodu genetycznego oraz badania i obrotu nimi.
Z tym postulatem częściowo nie zgadzają się jednak eksperci. Zdaniem prof. Tadeusza Dobosza jest on zbyt daleko idący.
- Nie można penalizować pobrania, bo będzie to przepis niemożliwy do wyegzekwowania. Jeżeli uznamy, że materiał genetyczny stanowi dane wrażliwe, to dochodzi do absurdu i nie będzie można pobrać krwi w przychodni, bo zawiera informacje genetyczne. Kary powinny być wyłącznie za pozaprawne wykonywanie badań - podkreśla prof. Tadeusz Dobosz.
Beata Lisowska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu