Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Zmiany prawa mogą uderzyć w konsumentów

28 czerwca 2018

Chociaż ustawa antylichwiarska weszła w życie w marcu tego roku to Ministerstwo Sprawiedliwości już szykuje kolejne zmiany w przepisach. Projekt resortu zakłada, że koszty obsługi pożyczki nie będą mogły przekraczać 75 proc. wartości zobowiązania. Za łamanie przepisów i udzielanie pożyczek na warunkach niezgodnych z nową regulacją groziłoby nawet do pięciu lat więzienia.

Jeśli przepisy faktycznie zostaną zaostrzone, wiele firm pożyczkowych upadnie. Wybór kredytów gotówkowych oferowanych przez banki zostanie uszczuplony o jedną trzecią. Na rynku pozostaną jedynie niektóre produkty kredytowe - najtrudniejsze do otrzymania. Firmy pożyczkowe biją na alarm, ostrzegając, że wielu konsumentów zostanie wykluczonych z rynku finansowego. Zagrożeń dla branży, która - według danych NBP z 2015 roku - obsługuje już 3,15 mln Polaków, jest znacznie więcej.

Więcej wykluczonych

Proponowane przez resort regulacje dotyczące cen, a przede wszystkim ograniczenia pozaodsetkowych kosztów udzielania pożyczki do 75 proc. Jej wartości doprowadzi do ograniczenia dostępności pożyczek. Zwłaszcza w obliczu rekordowo niskich stóp procentowych. Jak bowiem szacuje Związek Firm Pożyczkowych (ZFP), aż 57 proc. klientów sektora pożyczkowego to osoby, których ryzyko kredytowe jest nieakceptowalne przez banki i SKOK-i. To oznacza, że w przypadku ograniczenia liczby firm pożyczkowych zwiększy się skala wykluczenia finansowego Polaków.

Z czym możemy mieć do czynienia? Otóż konsumenci zamiast korzystać z usług legalnie działających oraz kontrolowanych przez państwo instytucji pożyczkowych, skierują swe kroki do przedstawicieli "szarej strefy", gdzie limity opłat wyznaczają nierzadko kije baseballowe i groźby karalne. Więcej Polaków może zwrócić się ku ludzi, przez których faktycznie mogą tracić domy.

Przyczyna takiego, bardzo prawdopodobnego scenariusza jest jedna. Otóż osoby nieposiadające umowy o pracę mogą otrzymać pożyczkę na rynku bankowym w bardzo ograniczonym zakresie. Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) wymaga od banków i SKOK-ów pełnej analizy kredytowej w każdym przypadku ubiegania się o kredyt. Bank nie może też pożyczyć na czas dłuższy niż okres, w którym konsument ma zagwarantowane przychody. A przy tym banki nie oferują kwot niższych niż 3-5 tys. zł na 12 miesięcy. Poza zasięgiem oferty banków znajdują się więc wszyscy Polacy zarabiający na umowach-zleceniach oraz umowach o dzieło. Konsumenci, jeżeli nie będą mogli zaciągnąć pożyczki w audytowanej przez Rzecznika Finansowego, UOKiK i GIODO firmie pożyczkowej, zwrócą się do nielegalnych podmiotów, gdzie umowy nie spełniają żadnych standardów.

Przy braku alternatywy dla legalnego pożyczania pieniędzy istnieje poważna obawa, że rozkwitnie działalność grup przestępczych pożyczających poza jakimikolwiek regulacjami i odzyskujących pieniądze w brutalny sposób. Tak właśnie dzieje się już w Wielkiej Brytanii, gdzie rynek został przeregulowany. Mówi o tym np. raport brytyjskiej organizacji wspierającej nadmiernie zadłużonych konsumentów StepChange Debt Charity.

Intencją nowych uregulowań w zamyśle Ministerstwa Sprawiedliwości jest ochrona konsumentów, przede wszystkim osób starszych, mniej obeznanych z rynkiem finansowym, przed wpadnięciem w tzw. pętlę zadłużenia. Jednak takie zabezpieczenia już istnieją i są przez branżę akceptowane.

Firmy pożyczkowe działające online sprawdzają klientów we wszystkich ogólnopolskich bazach dłużników. Oznacza to, że wbrew obiegowym opiniom, obecnie nie ma możliwości, aby pożyczkę otrzymała osoba niespłacająca poprzednich zobowiązań (jeżeli poprzedni wierzyciel wpisał dłużnika do Biura Informacji Gospodarczej). Dzięki tej procedurze osoby nieradzące sobie z zarządzaniem finansami nie mają dostępu do pożyczek.

Tymczasem proponowane regulacje nie wspominają w ogóle o działalności lombardów, które w dużej mierze przejmą klientów firm pożyczkowych. A ze względu na nieraz niejasne regulacje są one o wiele większym zagrożeniem dla finansowo niewyedukowanych konsumentów.

Zagrożenia dla branży

Zaproponowane limity maksymalnych kosztów pozaodsetkowych, jak ostrzegają przedstawiciele branży, sprowadzą cenę sprzedaży pożyczki poniżej kosztów realnie ponoszonych przez firmę pożyczkową. Obrazowo rzecz ujmując, to tak jakby od jutra wprowadzić maksymalna opłatę za przejazd taksówką na poziomie 1 zł. Teoretycznie poprawiłoby to sytuację konsumentów, ale czy po mieście jeździłyby sprawne taksówki? Jeśli w ogóle komuś opłacałoby się wyjechać na miasto przy tak niskiej taryfie.

Kolejną rafą w rozwiązaniach proponowanych przez resort sprawiedliwości jest nieuwzględnienie stałych kosztów udzielenia pożyczki, na który firmy pożyczkowe nie mają wpływu. Jednym z nich jest koszt oceny ryzyka pożyczkowego, czyli sprawdzenia klienta w bazach dłużników. Jest on niezależny od kwoty udzielonej pożyczki. Po wejściu limitu rynek mikropożyczek stanie się nieopłacalny dla legalnie działających firm. Głównymi powodami będą koszty weryfikacji klienta w bazie, a także koszty ewentualnej windykacji, której koszty są ściśle regulowane przez prawo. A to główne narzędzia, które stosują firmy pożyczkowe, by zapobiec wpadaniu klientów w pętle zadłużenia. Szara strefa nie będzie odczuwała tego problemu.

Nowelizacja przepisów "antylichwiarskich" spowoduje też dużo głębsze i poważniejsze szkody dla rynku w dłuższym okresie. Jedną z nich będzie niespójność działań i brak jednolitej wizji rozwoju rynku finansowego. Ministerstwo Sprawiedliwości, proponując zmiany w Ustawie o Kredycie Konsumenckim i Prawie Bankowym, wchodzi w kompetencje Ministerstwa Finansów, Narodowego Banku Polskiego, Komisji Nadzoru Finansowego oraz Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Przy okazji "walki z lichwą" sparaliżowane zostanie działanie kluczowej części sektora fintech związanego z mikropożyczkami, pożyczkami społecznościowymi i usługami e-wallet. Sektora na wskroś innowacyjnego, wpisującego się strategię innowacyjnej gospodarki wicepremiera Mateusza Morawieckiego.

Konsekwencje dla gospodarki

Przeregulowanie branży pożyczkowej może mieć dla całej polskiej gospodarki realne konsekwencje. W tym samym czasie kiedy rząd zabiega o inwestycje zagraniczne, wysyłany jest sygnał, że otoczenie prawne jest całkowicie nieprzewidywalne. A nowe regulacje uderzą w inwestorów i szkodzą interesowi ekonomicznemu Polski. Trudno podjąć decyzję o zainwestowaniu w kraju, wiedząc, że regulacje mogą się w nim zmienić z dnia na dzień.

Ucierpi też rynek pracy. Wstępne szacunki branży mówią o tym, że w legalnych firmach pożyczkowych pracę może stracić co najmniej 20 tys. osób, a poza nimi także współpracujący brokerzy czy informatycy.

Najgroźniejsze jest ograniczenie dostępu konsumentów do kredytu

@RY1@i02/2016/248/i02.2016.248.000004200.802.jpg@RY2@

Łukasz Gębski, Szkoła Główna Handlowa

Obniżenie limitu kosztów pozaodsetkowych do 75 proc. kwoty kredytu w bezpośredni sposób nie wyeliminuje nikogo z rynku. To rozwiązanie jest przede wszystkim niebezpieczne dla konsumentów, gdyż wymusza znaczącą radykalizację działań windykacyjnych. Kredytobiorca, a następnie (w przypadku opóźnień w spłacie) wierzyciel może naliczać odsetki i inne koszty jedynie do kwoty limitu, a więc po prostu w wielu przypadkach nie będzie mógł zaakceptować jakichkolwiek rozwiązań ugodowych/układowych, gdyż ewentualne wydłużanie okresu spłaty narazi go jedynie na straty - albo zdoła skutecznie zwindykować swój dług z majątku konsumenta, albo konsument zaciągnie dług u kogoś innego na spłatę pierwszego. Konsumenci wiedzą, że wciągnięcie ich na listy nierzetelnych kredytobiorców może mieć dla nich poważne skutki - brak możliwości zaciągnięcia kredytu lub nawet zakupu telefonu komórkowego.

Proponowana regulacja zagraża w takim samym stopniu firmom pożyczkowym, bankom, jak i samym konsumentom, gdyż prowadzi do ograniczenia dostępu konsumentów do kredytu. Ustanowienie limitu kosztów poniżej minimalnej opłacalności biznesu zmniejszy liczbę podmiotów oraz dostępność kredytów i pożyczek (ci, którzy pozostaną, będą zmuszeni zwiększyć wymagania wobec potencjalnych kredytobiorców).

Kluczowe dla bezpieczeństwa firm i klientów firm pożyczkowych są: funkcjonowanie wielu konkurujących ze sobą podmiotów, objęcie wszystkich podmiotów oferujących kredyty i pożyczki konsumenckie nadzorem UOKiK lub KNF, a także wprowadzenie wymogów kapitałowych, eliminujących z rynku osoby (inwestorów) przypadkowe, chcące się jedynie szybko i łatwo dorobić.

Liczący się segment rynku finansowego

Sektor pożyczkowy to już całkiem pokaźny i liczący się trzon polskiej branży finansowej. Z roku na rok rośnie w siłę, zyskuje nowych klientów, przybywa też innowacyjnych ofert i rozwiązań z pogranicza finansów i technologii.

Ostatni Raport roczny NBP za 2015 rok podaje, że rynek pożyczkowy w Polsce wart jest, według portfela, około 5 mld złotych. I ma stałą tendencję wzrostową. W tym roku dynamika wartości sięgnąć może 18 pkt proc.

Pod względem liczby klientów branża również stanowi już potężną siłę. Liczba klientów przekroczyła 3 mln osób, z czego aż 1,38 mln to pożyczkobiorcy online, błyskawicznie rozwijających się fintechów. A średnia wartość pożyczki zaciągniętej online wynosi ok. 1400 zł.

O rosnącym znaczeniu sektora pożyczkowego świadczy jego wkład do budżetu państwa. Jak mówią szacunki, z takich danin jak ZUS, CIT i PIT branża odprowadza łącznie 500 mln zł, a z VAT - z bieżącej konsumpcji finansowanej przez pożyczki - 1,3 mld zł.

I wreszcie branża pożyczkowa jest już znaczącym i jednym z najbardziej innowacyjnych i zaawansowanych technologiczne pracodawców. Zatrudnia w tej chwili 30 tys. wysoko wykwalifikowanych pracowników - finansistów i informatyków.

@RY1@i02/2016/248/i02.2016.248.000004200.801.jpg@RY2@

FIRMY POŻYCZKOWE W POLSCE

DS

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.