Dziennik Gazeta Prawana logo

Sąd odważnie o umowie franczyzy: można ją zerwać, jeśli nie było zaufania

7 lipca 2017

Nie ma powodu, aby franczyzobiorca płacił karę umowną za zerwanie kontraktu, jeśli pomiędzy nim a operatorem systemu od dawna nie było zaufania. Tak uznał Sąd Apelacyjny w Krakowie w niepublikowanym jeszcze wyroku z 30 marca 2017 r. Właśnie ukazało się do niego uzasadnienie

Słabsza strona ma teraz więcej argumentów

@RY1@i02/2017/130/i02.2017.130.18300090a.801.jpg@RY2@

Patryk Słowik

patryk.slowik@infor.pl

@PatrykSlowik

@RY1@i02/2017/130/i02.2017.130.18300090a.802.jpg@RY2@

Jakub Styczyński

jakub.styczynski@infor.pl

@JakubStyczynski

Orzeczenie to (sygn. akt I ACa 711/16) może być w najbliższych latach kluczowe dla spierających się ze sobą stron franchisingu. I wkłada więcej argumentów do rąk słabszej ze stron kontraktu, czyli franczyzobiorców. Jak bowiem podkreślają eksperci, do tej pory nie było podobnego wyroku, który potwierdzałby prawo franczyzobiorcy do zerwania umowy z powodu utraty zaufania do franczyzodawcy.

Historia sporu

Sprawa dotyczyła pijalni czekolady Mount Blanc Top Belgian Chocolates. Spółka pozwała jednego z franczyzobiorców, Piotra Kustrę, za wcześniejsze zerwanie umowy oraz złamanie zakazu konkurencji, domagając się od niego 200 tys. zł odszkodowania. Zdaniem pozwanego poszkodowanych przez działania spółki Mount Blanc sp. z o.o. było co najmniej kilkunastu franczyzobiorców. Kustra zarzucał firmie, że jej postępowanie od samego początku było niewłaściwe, gdyż namawiała ona franczyzobiorców do niegodziwych praktyk. Nakłaniała np. do zaniżania gramatur produktów, narzucała dostawców (oferujących usługi po niekorzystnych cenach) oraz zmuszała do niezachowywania podstawowych norm higieny poprzez nakłanianie do ponownego oferowania klientom produktów nienaruszonych przez poprzednich konsumentów (np. serwetek, czekoladek czy cukru w kostkach).

Michał Piasecki, pełnomocnik zarządu Mount Blanc sp. z o.o., kategorycznie sprzeciwia się zarzutom. - Franczyzodawca nie mógł nakłaniać pana Kustry oraz innych swoich franczyzobiorców do zaniżania gramatur produktów sprzedawanych w pijalniach czekolady, ponieważ to właśnie franczyzodawca jest autorem wszystkich receptur dla produktów oferowanych w jednostkach sieci - mówi nam Michał Piasecki. Dodaje, że spółka narzuca swoim franczyzobiorcom dostawców tylko i wyłącznie w przypadku, gdy ci są w stanie zaoferować cenę najniższą na rynku. Przy zakupie lodów wszyscy franczyzobiorcy sieci w tym okresie byli zobowiązani do ich zakupu bezpośrednio od producenta, jako że oferował najniższą cenę oraz wsparcie marketingowe. - Spółka nie namawiała również franczyzobiorców do oferowania swoim klientom produktów niezjedzonych przez innych gości. Franczyzodawca we wszystkich kawiarniach wdraża oraz stosuje system HACCP oraz Dobre Praktyki Higieniczne, co pozostaje pod kontrolą służb sanitarnych oraz Inspekcji Handlowej - podkreśla Michał Piasecki.

Mount Blanc przegrał sprawę przed sądem pierwszej instancji, lecz złożył apelację.

Wyrok

Sąd Apelacyjny w Krakowie na marginesie pozostawił rozstrzygnięcie prawdziwości powyższych zarzutów i kontrargumentów - co do tego zgodził się w większości z sądem okręgowym. Zamiast tego - co istotne - zajął się zasadnością zerwania umowy przez Piotra Kustrę oraz kwestią kary umownej za złamanie zakazu konkurencji (franczyzobiorca w tym samym lokalu otworzył bowiem własny, bliźniaczy biznes). Sąd orzekł, że Kustra mógł zerwać umowę franczyzową, gdyż pomiędzy nim a franczyzodawcą - z powodu wielu sporów - przestało występować wzajemne zaufanie. A w przypadku jego braku każda ze stron ma prawo i możliwość jej rozwiązania w trybie natychmiastowym - uznał sąd. Piotr Kustra uniknął więc kary w wysokości 100 tys. zł za przedterminowe zerwanie umowy, musi jednak zapłacić 100 tys. zł za złamanie zakazu konkurencji. Założył bowiem po zerwaniu kontraktu lokal, który prowadził podobną działalność.

Spółka Mount Blanc nie jest usatysfakcjonowana i zapowiada wniesienie skargi kasacyjnej do Sądu Najwyższego.

Toksyczny związek

Umowa franczyzy jest umową nienazwaną. Kluczowym przepisem, który znajduje do niej zastosowanie, jest art. 3531 kodeksu cywilnego (dalej: k.c.). Zgodnie z nim strony zawierające umowę mogą ułożyć stosunek prawny według swego uznania, byleby jego treść lub cel nie sprzeciwiały się właściwości (naturze) stosunku, ustawie ani zasadom współżycia społecznego. Swoboda kontraktowa franczyzodawcy i franczyzobiorcy jest więc duża. Ale zarazem nie jest nieograniczona. Stanowi o tym ograniczenie wskazujące, że nie może ona prowadzić do sprzeciwienia się właściwościom danego rodzaju umowy, ustawie ani zasadom współżycia społecznego.

- Przez lata sądy podkreślały, że zarówno operator systemu, jak i franczyzobiorca są przedsiębiorcami. W związku z tym należy ich traktować na równi. Franczyzobiorcy, jako profesjonaliście, trudno było zaś skutecznie powoływać się na okoliczność, że w chwili zawarcia umowy nie były mu znane szczegóły współpracy albo że umowa była zbyt skomplikowana i wprowadzono go w błąd. Ewentualne spory rozstrzygano więc jedynie przez pryzmat ścisłego odczytywania postanowień umownych - mówi Katarzyna Górna, adwokat w Kancelarii Affre i Wspólnicy.

- Wyrok w sprawie Mount Blanc daje jednak nadzieję, że w pewnych szczególnych okolicznościach franczyzobiorca może mieć uzasadnione prawo do rozwiązania toksycznej umowy franczyzy bez ponoszenia konsekwencji finansowych - dodaje Katarzyna Górna.

Utrata zaufania...

Krakowski Sąd Apelacyjny w sprawie Mount Blanc uznał jednak tę praktykę za niewłaściwą. I stwierdził, że choć formalnie - gdy wczytać się w umowę - w sporze rację miał franczyzodawca, to swoim postępowaniem tak zniechęcił franczyzobiorcę, że nie należy tego ostatniego obarczać karą umowną za zerwanie kontraktu.

"Nie może budzić wątpliwości, że wzajemne relacje stron takiej umowy, w ramach której franczyzobiorca korzysta z umiejętności organizacyjnych i doświadczenia drugiej strony i może liczyć na jej pomoc i wsparcie w sytuacji pojawiających się trudności, a równocześnie dobrowolnie ogranicza swobodę prowadzenia swojego przedsiębiorstwa, poddając go stałemu nadzorowi, prowadzonemu z punktu widzenia przestrzegania reguł obowiązujących w sieci franczyzowej, muszą opierać się na wzajemnym zaufaniu kontrahentów będącym jednym, chociaż niejednokrotnie nieujętym wprost w umowie, wyznaczniku ich ukształtowania" - czytamy w uzasadnieniu wyroku.

Sędziowie dalej wskazują, że tylko zaufanie i wzajemna lojalność partnerów pozwalają zakładać, że wspólnie podjęte przedsięwzięcie gospodarcze zakończy się dla obu stron ekonomicznym sukcesem.

...pozwala nawet na zerwanie

I - co kluczowe w praktyce - każda ze stron, w sytuacji gdy to zaufanie zostanie podważone sposobem postępowania kontrahenta i nie jest możliwa naprawa dobrych stosunków, ma prawo do wcześniejszego doprowadzenia do rozwiązania umowy franchisingu. Choćby zawarty na wstępie kontrakt enumeratywnie określał warunki wcześniejszego rozwiązania umowy i nie znajdował się w nim punkt mówiący cokolwiek o zaufaniu.

Miał prawo tak uznać

W sprawie z powództwa Mount Blanc zdaniem sądu pozwany franczyzobiorca miał prawo utracić zaufanie do operatora. Złożyło się na to wiele okoliczności, ale w szczególności lekceważące podejście sieci do problemów zgłaszanych przez małego przedsiębiorcę. Przede wszystkim nie zwracała ona uwagi na wydolność ekonomiczną swego partnera. Narzucała zakup produktów po wyższej cenie niż u innych dostawców, zobowiązała do usunięcia elementów atrakcyjnego wystroju wnętrza lokalu, który nie odpowiadał wizji franczyzodawcy. Sąd Apelacyjny w Krakowie zaś uważa, że umowa franczyzy w istotnej mierze powinna opierać się na pomocy dużego przedsiębiorcy temu mniejszemu. Operator systemu nie może więc prezentować podejścia, które prowadzi jedynie do pomnażania własnych zysków, z zupełnym pominięciem sytuacji swych partnerów. W przeciwnym razie, jakkolwiek by nie stanowiła umowa, jest to niezgodne z zasadami współżycia społecznego, ujętymi w art. 5 k.c.

- Domaganie się przyznania świadczenia wynikającego z ustalonej kary umownej w razie wcześniejszego rozwiązania umowy stanowi po stronie Mount Blanc naruszenie zasad współżycia społecznego pod postacią dobrych obyczajów w relacjach pomiędzy partnerami gospodarczymi o nierównym statusie ekonomicznym i zakresie doświadczenia. Mamy do czynienia z przejawem nadużycia prawa podmiotowego, które nie może korzystać z ochrony - wskazał jednoznacznie sąd.

Co istotne, podkreślił, że choć teoretycznie umowę zawarło dwóch przedsiębiorców, to nie można ich traktować identycznie. Z pola widzenia nie można tracić bowiem tego, że spółka franczyzobiorcy została zawiązana jedynie w związku z prowadzeniem lokalu franczyzowego. A jej wspólnicy nie mieli żadnego doświadczenia w prowadzeniu punktu gastronomicznego.

@RY1@i02/2017/130/i02.2017.130.18300090a.803(c).jpg@RY2@

Rośnie popularność w Polsce

OPINIA EKSPERTA

Ścisła i ciągła współpraca wymaga gry fair

@RY1@i02/2017/130/i02.2017.130.18300090a.804.jpg@RY2@

Marcin Trepka radca prawny i członek globalnej praktyki prawa konkurencji w Kancelarii K&L Gates

Każdy stosunek prawny charakteryzuje się właściwymi dla niego elementami konstrukcyjnymi. Umowa franchisingu, jako umowa nieuregulowana w kodeksie cywilnym, łączy w sobie elementy różnych umów, w tym w szczególności umowy-zlecenia, umowy o świadczenie usług oraz umowy licencyjnej. Zgodnie z przyjętą w praktyce gospodarczej definicją jednym z elementów składowych relacji franchisingowej jest ścisła i ciągła współpraca pomiędzy niezależnymi przedsiębiorcami. Nie ulega zatem wątpliwości, że element wzajemnego zaufania pomiędzy stronami takiej umowy jest w tej relacji bardzo istotny.

Umowa franchisingu poza powodami przewidzianymi przez strony w umowie może zostać rozwiązana z "ważnych powodów". Za taki uznaje się utratę zaufania do kontrahenta.

Najczęściej brak zaufania jest wynikiem braku lojalności jednej lub obu stron umowy. Może się to przejawiać po stronie franczyzodawcy, np. w celowym wprowadzaniu franczyzobiorcy w błąd co do rentowności biznesu, przerzucaniu na niego nieuzasadnionych kosztów. Albo po stronie franczyzobiorcy - poprzez naruszenia obowiązku działania z należytą starannością przy realizacji zobowiązania wynikającego z zawartej umowy. Ponieważ przepisy prawa nie przewidują terminów wypowiedzenia umowy franchisingu to, o ile strony nie przewidziały w umowie stosownego terminu wypowiedzenia z "ważnych powodów", rozwiązanie umowy jest możliwe w każdym czasie. Umowa wygasa z chwilą złożenia oświadczenia o wypowiedzeniu drugiej stronie lub w przypadku obowiązywania terminu umownego - po jego upływie.

Należy jednak pamiętać, że przesłanka utraty zaufania nie powinna być nadużywana w celu uwolnienia się z niewygodnej umowy, która okazała się niezgodna z nieuzasadnionymi oczekiwaniami franczyzobiorcy. Mogłoby to prowadzić do nieuczciwego wykorzystywania know-how i pomysłu na biznes dobrze prosperujących franczyzobiorców i w krótkim czasie rozpoczynania działalności konkurencyjnej. Dlatego przypadki rozwiązywania umów franchisingu z tego powodu powinny być szczegółowo badane przez sądy, aby nie dochodziło do nadużyć.

Not. JAS

Wypowiedzenie z ważnych powodów

Od dawna w doktrynie budzi wątpliwości, w jakim zakresie można stosować przepisy o zleceniu do umów franczyzy

Sąd Apelacyjny w Krakowie choć uznał, że nie było podstaw do ich zastosowania w sprawie, w której wyrokował, to wskazał jednoznacznie, że taka teoretyczna możliwość istniała. I jeśli tylko stan faktyczny sprawy będzie inny, nic nie stoi na przeszkodzie, by regulacje dotyczące zlecenia zastosować.

Kluczowy przepis, który można stosować odpowiednio, znajduje się w art. 746 par. 3 k.c. Stanowi on, że nie można zrzec się z góry uprawnienia do wypowiedzenia zlecenia z ważnych powodów. Co to oznacza w praktyce w kontekście franchisingu? Otóż jeśli tylko zaistnieje ważny powód, który uzasadniałby przedterminowe rozwiązanie umowy, to jest to możliwe. I nie może wówczas być mowy o obowiązku zapłaty kary umownej.

Kodeks celny w odwodzie

Sąd Apelacyjny w Krakowie wyjaśnił, że charakter umowy franchisingowej w polskim systemie prawnym opiera się na czerpaniu z elementów konstrukcyjnych innych umów nazwanych, w tym w dużej mierze z umowy-zlecenia. W związku z tym zaś wobec braku bardziej adekwatnego mechanizmu prawnego służącego do osiągnięcia skutku w postaci wcześniejszego rozwiązania umowy uprawnione jest posiłkowanie się przy umowach franczyzy właśnie art. 746 par. 3 k.c.

!Za ważny powód nie może zostać uznana przyczyna, z której istnienia franczyzobiorca zdawał sobie sprawę od dawna i nie przeszkadzała mu ona w prowadzeniu działalności.

Rozstrzygnie sąd

Franczyzobiorcy muszą jednak pamiętać, że wskazany przez nich powód wypowiedzenia umowy musi być ważny. W przypadku gdy franczyzodawca domaga się zapłaty kary umownej, twierdząc, że umowa została wypowiedziana bez podstawy prawnej, pojęcie "ważnego powodu" każdorazowo oceniać będzie sąd.

Na kanwie dotychczasowego orzecznictwa można jednak udzielić jednej przestrogi. Otóż sądy uważają, że za ważny powód nie można zostać uznana przyczyna, z której istnienia franczyzobiorca zdawał sobie sprawę od dawna i nie przeszkadzała mu ona w prowadzeniu działalności.

Uwaga na zakaz konkurencji

Mało który franczyzobiorca, wypowiadając umowę franczyzy, pamięta o tym, że ograniczać może go podpisany zakaz konkurencji. W praktyce uniemożliwić on może prowadzenie działalności w tej samej branży

Większość umów franczyzy jest tak sporządzona, że przewiduje sankcje dla franczyzobiorców w dwóch przypadkach, które często występują łącznie. Po pierwsze: gdy rozwiążą przedterminowo umowę. I po drugie: gdy podejmą działalność konkurencyjną w ustalonym umową terminie.

I tak jak uniknięcie obowiązku zapłaty kary umownej w sytuacjach nielojalnego zachowania operatora systemu może być stosunkowo proste do uniknięcia, tak w razie podjęcia działalności konkurencyjnej trzeba się liczyć z obowiązkiem zapłaty ustalonej w umowie kwoty.

Ograniczenie na przyszłość

W przypadkach konfliktów zakończonych rozwiązaniem umowy często się zdarza, że były już franczyzobiorca postanawia kontynuować biznes, lecz pod zmienioną marką. Uważa, że niepodleganie obowiązkom, które postrzegał jako niekorzystne, powinno wystarczyć, aby nieopłacalna działalność zaczęła przynosić zyski. I tak np. ktoś, kto prowadził kawiarnię pod marką franczyzodawcy, dalej prowadzi tę samą kawiarnię - tyle że pod inną marką. Zostaje ten sam personel, często ten sam wystrój. Z reguły oferowane produkty choć nie są już wytwarzane według przepisów franczyzodawcy, także bliźniacze do tych oferowanych jeszcze podczas trwania umowy.

PRZYKŁAD 1

Kiedy sąd uzna przesłankę do rozwiązania...

Franczyzodawca zobowiązał w 2014 r. franczyzobiorcę do zakupu wyposażenia lokalu u wskazanego dystrybutora, który miał niekorzystną ofertę. Franczyzobiorca zakupów dokonał. W 2017 r. zaś nadmierne wydatki na wyposażenie lokalu wskazał jako ważny powód przedterminowego wypowiedzenia umowy.

Najprawdopodobniej sąd uzna, że wskazany powód nie był ważny w świetle art. 746 par. 3 k.c. A to dlatego, że o tym wydatku franczyzobiorca zdawał sobie sprawę od dawna i nie przeszkadzało mu to do tej pory w prowadzeniu działalności. A to - zgodnie z orzecznictwem - nie może być uznane za ważny powód wypowiedzenia umowy.

PRZYKŁAD 2

...a kiedy nie

Franczyzodawca zobowiązał w marcu 2017 r. swego partnera do robienia zakupów żywności u wskazanego dystrybutora. Franczyzobiorca już po dwóch tygodniach zwrócił uwagę, że jakość oferowanych produktów jest niska. Mimo to polecono mu kupować towar właśnie u tego przedsiębiorcy. W związku z tym franczyzobiorca rozwiązał przedterminowo umowę, wskazując jako ważny powód niezadowalającą jakość towaru, do którego kupowania był zobligowany.

Można przypuszczać, że jeśli rzeczywiście żywność była kiepskiej jakości, zostanie to uznane za ważny powód w świetle art. 746 par. 3 k.c. W tym przypadku istnieje duża szansa, że sąd uzna to za przesłankę do rozwiązania umowy.

Zaskoczenie przychodzi w chwili, gdy franczyzodawca żąda zapłaty kary z tytułu naruszenia zakazu konkurencji. Niestety, co groźne dla drobnych przedsiębiorców, z reguły będzie to prawnie zasadne.

- I to nawet w przypadku, gdy sąd orzeknie o przedterminowym rozwiązaniu umowy z powodu zaistnienia ważnych powodów lub wskutek wzajemnej utraty zaufania - mówi Miłosława Strzelec-Gwóźdź, radca prawny i partner w GP Kancelaria Radców Prawnych. I dodaje, że sądy uważają, iż zakaz konkurencji po wygaśnięciu franczyzy może być ujmowany szeroko. Wskazanie np., że "w ciągu roku od rozwiązania umowy franczyzobiorca nie podejmie działalności gospodarczej w postaci prowadzenia kawiarni", wydaje się zgodne z prawem i jako takie nie stanowi naruszenia swobody działalności gospodarczej.

!W razie podjęcia działalności konkurencyjnej po zerwaniu umowy franchisingowej trzeba się liczyć z obowiązkiem zapłaty ustalonej w umowie kwoty.

Odszkodowanie nie przysługuje

Część franczyzobiorców uważa, że zakaz konkurencji obowiązuje wtedy, gdy za jego przestrzeganie otrzymuje się odszkodowanie. Przywołują jeden z przepisów prawa, który stanowi, że zakaz konkurencji przestaje obowiązywać przed upływem terminu, na jaki został zawarty, w razie ustania przyczyn uzasadniających taki zakaz lub niewywiązywania się drugiej strony z obowiązku wypłaty odszkodowania. Rzecz w tym, że ten przepis, czyli art. 1012 par. 2 kodeksu pracy, dotyczy zakazów konkurencji w ramach umów pomiędzy pracodawcami i pracownikami. W przypadku umowy franczyzy zaś dochodzi do zawarcia umowy pomiędzy dwoma przedsiębiorcami w ramach profesjonalnego obrotu. Wskazana norma więc nie może mieć zastosowania. A żadnej innej - poza możliwością uznania zakazu za nieważny na podstawie art. 5 k.c. - nie ma.

- Franczyzobiorca wypowiadający umowę franczyzy musi więc się liczyć z tym, że nie będzie mógł kontynuować biznesu - ostrzega mec. Mirosława Strzelec-Gwóźdź. W przypadku gdy umowę chciałby wypowiedzieć operator systemu, warto natomiast negocjować z nim zwolnienie z zakazu konkurencji. Praktyka gospodarcza pokazuje, że większość z franczyzodawców się na to godzi.

Franczyza miękka i twarda

Nie ma odrębnej ustawy, która regulowałaby stosunki panujące między franczyzobiorcą a franczyzodawcą. W praktyce uformowały się różne modele tej współpracy. Niestety często pojawiają się spory

W największym uproszczeniu w umowie franchisingu chodzi o to, że w zamian za świadczenia finansowe franczyzobiorca ma prawo wykorzystywać nazwę handlową drugiej strony, jej znak towarowy, know-how, opracowane i sprawdzone metody prowadzenia działalności na określonym obszarze rynku, wiedzę techniczną. Jest też uprawniony do otrzymywania stałego wsparcia i pomocy franczyzodawcy w prowadzeniu działalności. Operator systemu z założenia jest bowiem bardziej doświadczonym i silniejszym ekonomicznie partnerem.

Skrajne odmiany

Praktyka pokazuje jednak, że teoria często ma się nijak do rzeczywistości. I wszystko determinuje umowa, która zostanie zawarta.

Eksperci często mówią o franczyzie miękkiej i twardej. - Określenia te nie są pojęciami prawnymi, lecz terminologią wypracowaną przez branżę i odnoszącą się do stopnia zaciśnienia współpracy między stronami - podkreśla mec. Katarzyna Górna.

Franczyza miękka najczęściej oznacza dość luźną współpracę, gdzie głównymi świadczeniami są z jednej strony prawo do wykorzystywania nazwy handlowej i znaku towarowego, a z drugiej - określona zapłata za tę możliwość. W grę wchodzą dwie możliwości: albo stała kwota płacona np. co miesiąc, albo procent od sprzedaży.

- Franczyzę miękką można rozpoznać po sposobie podejmowania działań właściciela sklepu czy lokalu franczyzowego, który prowadząc biznes w ramach sieci danej marki, zachowuje w dużym stopniu odrębność swojego biznesu - wyjaśnia Małgorzata Kiełtyka, radca prawny, partner w KG LEGAL Kiełtyka Gładkowski.

WAŻNE

Doświadczenie ostatnich lat pokazuje, że to na franczyzę twardą jest znacznie więcej narzekań wśród osób, które zdecydowały się na prowadzenie np. lokalu gastronomicznego lub sklepu spożywczego w tej formie.

Swoboda mniejsza i większa

Na rynku dominuje jednak franczyza twarda. Umowy są wówczas tak skonstruowane, że zakres swobody franczyzobiorcy jest ograniczony do minimum. Często jest on zobowiązany nie tylko do urządzenia lokalu w sposób wskazany przez operatora systemu, lecz także do zaopatrywania się u dystrybutorów przez niego wskazanych. Operatorzy chcą też narzucać ceny produktów, decydować o tym, które w danej chwili będą sprzedawane w cenach promocyjnych itd. We franczyzie twardej franczyzobiorca najczęściej godzi się na przeprowadzanie regularnych kontroli przez dział jakości utworzony w przedsiębiorstwie franczyzodawcy.

- Przy franczyzie twardej franczyzobiorca musi przestrzegać wszystkich standardów określonych przez franczyzodawcę, nie może podejmować decyzji strategicznych, choćby takich właśnie, jak zaopatrzenie z innych źródeł. Natomiast może oczekiwać większego wsparcia ze strony franczyzodawcy, w tym stosownych narzędzi do sprzedaży, jak systemy informatyczne, sprzęt IT, wyposażenie, szkolenia, doradztwo - mówi mec. Strzelec-Gwóźdź.

Doświadczenie ostatnich lat pokazuje, że to właśnie na franczyzę twardą jest znacznie więcej narzekań wśród osób, które zdecydowały się na prowadzenie np. lokalu gastronomicznego lub sklepu spożywczego w formie franczyzy.

!Z prawnego punktu widzenia nic nie stoi na przeszkodzie, aby w biznesie, w tym przy uwowie franchisingu, jedna strona żądała od drugiej wystawienia weksla.

Główne punkty sporne

Utyskiwania najczęściej dotyczą jakości i cen towarów, do których zakupu zobowiązany jest franczyzobiorca. Często jest bowiem tak, że operator systemu ma podpisaną umowę z danym hurtownikiem i na sprzedaży np. warzyw do partnera franczyzowego zarabia. Franczyzobiorca zaś w umowie zgadza się na to, że towar zakupiony i niesprzedany obciąża w 100 proc. jego. Tym samym franczyzodawca nie ma ekonomicznego interesu w tym, żeby sprzedaż w jego partnerskich punktach była dobra, gdyż więcej zarabia na samym fakcie zmuszenia tych punktów do zaopatrywania się u danego producenta lub dystrybutora.

- Takie działanie jest często forsowane przez franczyzodawców i podyktowane dbałością o jednakową jakość produktów we wszystkich lokalach franczyzowych. W praktyce zmuszanie do współpracy z określonymi dostawcami może stanowić ograniczenie konkurencji - mówi mec. Strzelec-Gwóźdź. Zwłaszcza jeżeli między dostawcą a franczyzodawcą zaszło porozumienie co do wysokości cen ustalanych dla franczyzobiorców. Jak zauważa ekspertka, podobna praktyka została ukarana przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Ukarał on w 2008 r. producenta lodów Koral oraz sieć sklepów Żabka (sygn. RKT-410-01/01/08/MK). Nałożona kara na obu przedsiębiorców (łącznie ponad 1 mln zł) była wynikiem zawarcia przez obie firmy umowy, w której Żabka zobowiązała się do sprzedaży lodów po cenach nie niższych od cen ustalonych przez Koral. Zdaniem urzędu to porozumienie stanowiło zmowę cenową, której zamiarem było niekonkurowanie obu przedsiębiorców. Stanowisko sądu pierwszej instancji utrzymał w mocy Sąd Apelacyjny w Warszawie wyrokiem z 16 lipca 2013 r. (sygn. VI ACa 1454/12).

Uwaga na weksle

Na etapie przedkontraktowym przedsiębiorcy, którzy chcą zostać franczyzobiorcami, zastanawiają się często, czy dopuszczalna jest praktyka żądania od nich (w przypadku jednoosobowej działalności) lub od wspólników (w przypadku spółek) wystawienia weksla na określoną kwotę. Zdarzają się też oczekiwania wystawienia przez franczyzobiorcę papieru in blanco.

Z prawnego punktu widzenia nic nie stoi na przeszkodzie, aby jedna strona od drugiej żądała wystawienia weksla. Prawnicy reprezentujący duży biznes mówią jednoznacznie, że to naturalna praktyka w przypadku franczyzy opartej na ścisłej współpracy. Z punktu widzenia drobnego biznesu warto się jednak zastanowić, czy zawarcie umowy z wekslem w tle jest korzystne. Pamiętać należy, że w razie ewentualnego sporu dotyczącego np. zasadności naliczenia kary umownej za przedterminowe rozwiązanie umowy franczyzodawca najprawdopodobniej zrealizuje weksel. I tak jak odzyskanie pieniędzy będzie co prawda możliwe na drodze sądowej, tak franczyzobiorca będzie przystępował do postępowania sądowego z pozycji tego, który chce pieniądze odzyskać, a nie odmawia zapłaty.

Odprysk zysków

W najbardziej utwardzonych formach franczyzy zdarzają się też postanowienia umowne, które w praktyce upodabniają franczyzę do pracy na etacie u operatora systemu przez franczyzobiorcę. Spotkać się bowiem można z zasadami podziału wypracowanego przychodu w taki sposób, że franczyzobiorca jest jedynie uprawniony do potrącenia określonej kwoty. W najlepszym więc razie, o ile biznes jest opłacalny, zarobi np. 4 tys. zł miesięcznie. Każdą złotówkę ponad tę kwotę będzie musiał oddać franczyzodawcy. Obowiązek odprowadzenia składek na ubezpieczenia społeczne oraz ubezpieczenie zdrowotne będzie jednak po stronie franczyzobiorcy. W praktyce więc ma on jedynie iluzję prowadzenia własnej działalności, podczas gdy tak naprawdę znajduje się w sytuacji gorszej niż osoby zatrudnione na umowę o pracę.

Ustalanie cen to ryzyko kar

Prawnicy wskazują, że częstym i poważnym błędem franczyzodawców jest też ustalanie sztywnych cen oraz minimalnych cen odsprzedaży. Takie działanie może być uznane za zmowę cenową zgodnie z art. 6 ust. 1 ustawy z 16 lutego 2007 r. o ochronie konkurencji i konsumentów (t.j. Dz.U. z 2017 r. poz. 229 ze zm.). Przepis stanowi, że zakazane są porozumienia, których celem lub skutkiem jest wyeliminowanie, ograniczenie lub naruszenie w inny sposób konkurencji na rynku właściwym, polegające w szczególności na ustalaniu (bezpośrednio lub pośrednio) cen i innych warunków zakupu lub sprzedaży towarów czy podziale rynków zbytu lub zakupu. - Grozi to wszczęciem postępowania przez UOKiK oraz dotkliwymi karami pieniężnymi - aż do 10 proc. obrotu - uważa mec. Katarzyna Górna. Dodaje, że zgodne z prawem jest jedynie rekomendowanie cen odsprzedaży, pod warunkiem że nie są one wiążące dla franczyzobiorcy. - Dozwolone jest również ustalenie cen maksymalnych, o ile franczyzobiorca swobodnie może oferować konsumentom tańsze produkty lub usługi - mówi ekspertka.

W praktyce sprawa nie jest jednak oczywista. W 2013 r. UOKiK nałożył na spółkę Sfinks Polska SA karę w wysokości ponad 464 tys. zł (decyzja z 25 czerwca 2013 r., nr DOK 1/2013). W toku postępowania urząd wykazał, że spółka zobowiązywała franczyzobiorców do stosowania sztywnych cen sprzedaży produktów w sieci restauracji Sphinx. Nie mogli oni również stosować akcji promocyjnych bez uprzedniej zgody franczyzodawcy. Za złamanie zasad porozumienia franczyzobiorcom groziły kary umowne, a nawet możliwość rozwiązania umowy. I choć w październiku 2014 r. SOKiK oddalił odwołanie przedsiębiorcy (sygn. akt XVII AmA 123/13), to w grudniu 2015 r. Sąd Apelacyjny w Warszawie uchylił ten wyrok i przekazał sprawę do ponownego rozpatrzenia sądowi pierwszej instancji (sygn. akt VI ACa 1799/14).

WAŻNE

Przedsiębiorca zainteresowany przystąpieniem do franczyzy powinien sprawdzić, jak długo dana sieć działa już na rynku i ile ma własnych lokali.

Słabe punkty kontraktów, czyli czego unikać

Podpisujący kontrakty franczyzowe nie zawsze zwracają uwagę na ich zapisy. A to one mają kluczowe znaczenie i w dużej mierze od nich zależy, czy efekt decyzji o wejściu w biznes pod logo partnera zakończy się finansowym sukcesem

Jak podkreślają pytani przez nas eksperci, skorzystanie z rozwiązania zaproponowanego przez franczyzodawcę nigdy nie daje gwarancji sukcesu.

- W większości umów franczyzowych organizator systemu zazwyczaj zastrzega, że nie gwarantuje osiągnięcia zysku, a franczyzobiorca prowadzi działalność na własne ryzyko - mówi mec. Katarzyna Górna.

Z kolei mec. Małgorzata Kiełtyka podkreśla, że brak tej gwarancji powinni mieć na uwadze w szczególności przedsiębiorcy początkujący w branży, do której przystępują na zasadach franczyzowych. - Franczyzobiorca otrzymuje pakiet franczyzowy, w którym przekazywana jest mu wiedza oraz wsparcie co do sposobu prowadzenia biznesu, a w każdym przypadku dostęp do dystrybucji towaru (usług) na szczególnych warunkach. Ale nawet najsilniejsza i najbardziej rozpoznawalna marka, z którą lokal franczyzowy będzie na rynku utożsamiany, nie zawsze równoważy wszystkie obciążenia finansowe nakładane na franczyzobiorcę w ramach wykonywania umowy franczyzowej - zastrzega mec. Kiełtyka.

Nie zawsze odpowiednie wsparcie

Trudno zatem odpowiedzieć na pytanie, czy wejście we franczyzę jest opłacalne. Eksperci nie mają jednego zdania na ten temat.

- Wydaje się, że nieuczciwe działania franczyzodawców to incydentalne przypadki. A coraz większa popularność franczyzy wskazuje, że co do zasady jest to opłacalny i atrakcyjny sposób prowadzenia biznesu. Dużo zależy jednak od okoliczności konkretnej umowy i wiele czynników może wpływać na powodzenie franczyzobiorcy - uważa mec. Katarzyna Górna.

Z kolei zdaniem mec. Mirosławy Strzelec-Gwóźdź większość rozwiązań proponowanych przez franczyzodawców jest nieopłacalna z uwagi na ryzyko i wysokość opłat. - Osoby niedoświadczone w biznesie wcale nie dostają wsparcia, na jakie liczą, a cała umowa jest bardzo niekorzystna i przerzuca na franczyzobiorcę również koszty poniesione przez sieć. Zwłaszcza że franczyzodawca w przypadku niepowodzenia praktycznie nic nie traci, a co za tym idzie, nie ma motywacji do maksymalnego zaangażowania - twierdzi mec. Strzelec-Gwódź.

Dobre przygotowanie to podstawa

Eksperci są jednak zgodni co do jednego: przed wejściem we współpracę należy starannie prześledzić zapisy w umowie z franczyzodawcą oraz przyjrzeć się jego działalności. Przedsiębiorca zainteresowany przystąpieniem do franczyzy powinien sprawdzić, jak długo dana sieć działa już na rynku, ile posiada własnych lokali, ile punktów jest w trakcie zamykania.

@RY1@i02/2017/130/i02.2017.130.18300090a.101(c).jpg@RY2@

Na co zwrócić uwagę przy podpisywaniu umowy franczyzy

- Warto również sprawdzić lokalizację, w której chce się prowadzić działalność lub która została wskazana przez franczyzodawcę. Przede wszystkim pod kątem zapotrzebowania w tym rejonie na produkty lub usługi, które zamierza się oferować. Nie można również zapomnieć o wyszukaniu opinii na temat franczyzodawcy - mówi mec. Strzelec-Gwóźdź. W tym celu można przeszukać zasoby internetu, korzystając z wyszukiwarki intenetowej. Eksperci podkreślają, że najczęstszym błędem przy podpisywaniu umów franczyzowych jest zbyt pochopne godzenie się na zbyt duże zabezpieczenia wykonania umowy, np. jednostronne kary umowne za każde naruszenie warunków umownych, zabezpieczenia wekslowe na bardzo wysokie kwoty i bardzo restrykcyjne zakazy konkurencji dla franczyzobiorcy.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.