Pandemia pomogła wyrugować ławników
O ile art. 182 konstytucji daje ustawodawcy pewną swobodę w kształtowaniu sposobu, w jakim obywatele uczestniczą w sprawowaniu wymiaru sprawiedliwości, to nie może się to jednak skończyć zupełną eliminacją czynnika społecznego z sąd ó w. A taki właśnie skutek powoduje przepis, zgodnie z kt ó rym co do zasady w postępowaniach cywilnych I i II instancji sprawy rozpoznaje sąd w składzie jednoosobowym. Choć znalazło się tam zastrzeżenie, że prezes sądu może wyrazić zgodę na odstąpienie od tej zasady, w praktyce w tym zakresie przepis jest martwy. Przynajmniej w odniesieniu do skład ó w ławniczych. W ten spos ó b pod pretekstem pandemii bezboleśnie wyrugowano ławnik ó w z sąd ó w - w sprawach cywilnych. A przecież udział czynnika społecznego od wielu lat był i tak sukcesywnie ograniczany. Tymczasem we wszystkich tych sprawach, gdzie jeszcze ławnicy do niedawna występowali, a więc w sprawach rozwodowych, adopcyjnych czy pracowniczych, czynnik społeczny odgrywał ogromną rolę. Sędzia zna prawo i ma je w małym paluszku, ale często nigdy nie pracował poza sądem. Nie zna reali ó w tak dobrze jak ławnicy, kt ó rzy mają doświadczenie zdobyte w wielu branżach, pochodzą z r ó żnych środowisk i mają ogromną wiedzę.
A przy wydawaniu orzeczeń liczy się doświadczenie życiowe, znajomość danego środowiska czy zakładów pracy i panujących tam warunków. Wiem, że czasem ławnicy zawadzają, a to za dużo pytają, a to są dociekliwi, co może irytować sędziów, bo na pierwszy rzut oka spowalnia to rozpoznanie sprawy. Lepiej jednak pozwolić ławnikowi wypowiedzieć swoje zdanie, które być może sprawi, że sędzia jeszcze raz nad pewnymi aspektami głębiej się zastanowi albo zwyczajnie będzie miał z kim przedyskutować całą sprawę. Bo co innego założyć sobie kierunek rozstrzygnięcia w głowie, a co innego przedstawić argumentację podczas narady i przekonać do niej resztę składu orzekającego. Szybkość wcale nie jest nadrzędną zasadą. Rządzący jedną ręką wprowadzają ławników do Sądu Najwyższego, a drugą usuwają ich de facto z sądów powszechnych. Jednym głosowaniem nad jedną ustawą można by to zmienić, ale jak widać, nikomu nie zależy na tym, by w wymiarze sprawiedliwości był czynnik społeczny, który patrzy na ręce.
Wnieśliśmy skargę do Trybunału Konstytucyjnego, której nie został nadany bieg. Złożyliśmy zażalenie i będziemy walczyć dalej. ©℗
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.