Sędzia to nie jest zwykły zawód
Monika Strus-Wołos: W nowelizacji k.p.c. dominuje patrzenie na interes sądu. Ważniejsze jest, by sprawę załatwić szybko, polepszyć statystyki, uchodzić za sprawnego, szybko sądzącego sędziego i liczyć na awans
7 listopada wejdzie w życie zasadnicza część reformy kodeksu postępowania cywilnego. Oczekuje pani na reformę z nadzieją, niepokojem, obojętnością?
Raczej z pesymizmem pomieszanym z rezygnacją. Większość tych rozwiązań, które lada moment zaczną obowiązywać, już przecież mieliśmy. Myślę tutaj w szczególności o odrębnym postępowaniu gospodarczym, fiskalizmie, odrzucaniu pism z powodu braków formalnych. Odrębne postępowanie gospodarcze obowiązywało do 2012 r. i nie tylko nie przyspieszyło postępowań, lecz także spowodowało znaczny spadek zaufania do sądów. Bo jak wiadomo, ludzie przegrywali sprawy przez błędy formalne i trudno było wytłumaczyć komuś takiemu, że mimo że miał rację, to wyrok z powodów proceduralnych nie mógł być inny. Kiedy poprzednio, w 1989 r., wchodziły w życie przepisy o postępowaniu gospodarczym, przedsiębiorcy najpierw chętnie szli do sądu, ale kiedy się okazywało, że trzeba czekać na wyrok po sześć lat, to albo w końcu byli skłonni się jakoś dogadać, albo po tak długim czasie okazywało się, że nie warto było walczyć o dochodzone kwoty, skoro to wszystko tyle trwa i kosztuje, a czasem przeciwnik już upadł. Pamiętam atmosferę zniechęcenia tymi procesami. Dlatego mam teraz wrażenie, że jakkolwiek obecna reforma ma być remedium i na obciążenie sądów, i na przewlekłość, to zrobiono to za pomocą budowania barier i formalnych, i fiskalnych. A to nie tędy droga, bo uderza się w ten sposób w prawo do sądu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.