Reklama straszy apteki
Uporczywe trzymanie się wykładni językowej prowadzi do absurdów, co pokazuje interpretacja przepisów o zakazie reklamy aptek
Na początku listopada kierownicy aptek i punktów aptecznych na Opolszczyźnie dostali pisma, z których wynika, że nie mogą wywieszać informacji o tym, że w danej placówce można kupić tańsze zamienniki leków. Zgodnie z art. 94a prawa farmaceutycznego (t.j. Dz.U. z 2008 r. nr 45, poz. 271 ze zm.) reklama aptek jest niedozwolona i zagrożona karą administracyjną. W ocenie Wojewódzkiego Inspektoratu Farmaceutycznego w Opolu informacja o tańszych odpowiednikach leków narusza zakaz reklamy. Mimo że art. 44 ustawy o refundacji leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego i środków medycznych (Dz. U. z 2011 r. nr 122, poz. 696 ze zm.) nakłada na farmaceutów obowiązek informowania o tańszych zamiennikach.
W czym więc problem? WIF stwierdził, że z tego przepisu wynika wprost, iż magister farmacji lub technik farmaceutyczny zatrudniony w aptece czy punkcie aptecznym, wydający leki ma obowiązek poinformować pacjenta o możliwości nabycia innego leku niż przepisany na recepcie. "W związku z powyższym wszelkie »banery«, »potykacze«, plakaty i inne druki zawierające zmodyfikowany, przeredagowany i odpowiednio wyeksponowany graficznie zapis tego artykułu, umieszczane przez przedsiębiorców prowadzących apteki lub punkty apteczne w ich lokalach lub okolicy naruszają zakaz reklamy aptek, punktów aptecznych i ich działalności zawarty w art. 94a prawa farmaceutycznego" - czytamy w piśmie przesłanym właścicielom aptek.
Błędna wykładnia...
Przepis stanowi, że reklama aptek i punktów aptecznych jest zabroniona. W drugim zdaniu ustawodawca dodał, że nie stanowi reklamy informacja o lokalizacji i godzinach pracy takiego punktu.
- W odniesieniu do przepisów o charakterze karno-administracyjnym nie powinno się stosować wykładni rozszerzającej. Niestety, w praktyce za reklamę uznawane jest wszystko, co nie jest informacją o godzinach otwarcia i lokalizacji danej apteki - mówi prof. Sławomir Dudzik z kancelarii prawnej SPCG.
- Każda informacja, każdy sposób komunikowania się apteki na zewnątrz, nawet jeśli tam nie ma elementów zachęcających do zakupów, czy elementów wartościujących ofertę danej apteki, jest traktowany przez inspektorów farmaceutycznych jako reklama - dodaje.
Postępowania wszczynane są więc nie tylko za kolportowanie gazetek reklamowych czy ulotek, ale np. za wywieszenie informacji o tym, że dana apteka akceptuje płatność kartami płatniczymi, realizuje bony towarowe czy należy do jakiegoś programu lojalnościowego.
Sami inspektorzy przyznają, że wiele postępowań prowadzonych jest na podstawie skarg od samych aptekarzy.
- Donosicielstwo kwitnie, a polityka karania, zarówno w stosunku do określenia tego, czym jest reklama, jak i wysokości kar, jest niejednorodna - przyznaje Marcin Piskorski, prezes Związku Pracodawców Aptecznych PharmaNET.
- Na podstawie zebranych doświadczeń z całej Polski można wysnuć wniosek, że reklamą apteki jest każde działanie, prowadzone w kontrolowanej aptece, które nie jest prowadzone w innej - dodaje Piskorski.
Jak informuje główny inspektor farmaceutyczny, do tej pory przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym w Warszawie odbyło się 50 spraw tego typu i w każdej sąd oddalał skargę na decyzję GIF. - Najnowsze orzecznictwo sądowoadministracyjne dostarcza definicji reklamy apteki i jej działalności - wyjaśnia Zofia Ulz, główny inspektor farmaceutyczny, i cytuje fragment z wyroku w jednej z takich spraw: "Posiłkując się definicjami reklamy zawartymi w publikacjach słownikowych, wskazać trzeba, że za reklamę uważa się każde działanie, mające na celu zachęcenie potencjalnych klientów do zakupu konkretnych towarów lub do skorzystania z określonych usług". Taka definicja znalazła się w uzasadnieniach kilku wyroków WSA w Warszawie.
... fatalna legislacja
Kurczowe trzymanie się tylko wykładni językowej i wnioskowania a contrario przez GIF czy sądy administracyjne nie jest jedynym problemem. Prawnicy źródła kłopotów upatrują również w fatalnej legislacji.
- Konstrukcja przepisu, w której nie da się postawić granic tego, co obejmuje zakaz reklamy, jest fatalna. To bubel prawny - zwraca uwagę mec. Jerzy Leszczyński, radca prawny reprezentujący interesy wielu aptek.
- W końcu dziś za reklamę uznajemy informacje o lekach refundowanych, jutro będzie nią stanowiło nieszablonowe podświetlenie witryny, a pojutrze atrakcyjny personel - tłumaczy prawnik.
Z tego powodu prof. Elżbieta Traple z Uniwersytetu Jagiellońskiego winę za ten stan rzeczy upatruje w braku definicji reklamy. - Tam gdzie mamy do czynienia z zakazami reklamowania tzw. produktów sensytywnych, jak tytoń, produkty lecznicze czy alkohol, brak granic i odwoływanie się do definicji ogólnych wprowadza dużą niepewność prawną - wyjaśnia prof. Traple.
- Dlatego w stosunku do takich produktów prawidłową praktyką legislacyjną jest podawanie na użytek danego aktu definicji reklamy. W tej chwili problem polega na rozróżnieniu reklamy i komunikatu, informacji jako takiej. Nie można każdego działania, każdego komunikatu traktować jako reklamy. Rozwiązania, które w tej chwili funkcjonują w praktyce, są absurdalne - puentuje prawniczka.
@RY1@i02/2013/217/i02.2013.217.18300040a.802.jpg@RY2@
Sankcje za złamanie zakazu reklamy aptek
Piotr Szymaniak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu