Pracodawca nie wnosi opłat, szofer płaci grzywnę
Uprawnienia
Kierowcy zawodowi są karani za nienależyte wykonanie obowiązków przez pracodawców z branży transportowej.
Związkowcy chcą zmiany zasad nakładania sankcji za jazdę płatnymi drogami bez uiszczenia wymaganych opłat. Zgodnie z ustawą z 21 marca 1985 r. o drogach publicznych (t.j. Dz.U. z 2007 r. nr 19, poz. 115 z późn. zm), to kierowca, a nie pracodawca (przewoźnik drogowy) ponosi karę za nieregulowanie opłaty drogowej. Brak należności to najczęściej nie wynik złej woli firmy, tylko drobnych zaniedbań i opóźnień.
- Państwo ściga kierowców, mimo iż nie mają oni żadnego wpływu na zawarcie umowy na korzystanie z urządzeń do pobierania opłat. Mało tego nie mają prawa ich wnosić, gdyż obowiązek ich uiszczania ma przewoźnik - twierdzi Tadeusz Kucharski, przewodniczący sekcji Transportu Drogowego NSZZ "Solidarność".
Zgodnie z przepisami kierującemu autem, który narusza obowiązek włączenia urządzenia podczas przejazdu po drodze płatnej, wymierza się karę pieniężną w wysokości 3 tys. zł, a za niewprowadzenie do urządzenia prawidłowych danych o rodzaju pojazdu - 1, 5 tys. zł. Postępowanie w sprawie zarówno nieuiszczenia opłaty elektronicznej, jak i braku urządzenia jest prowadzone na podstawie kodeksu postępowania administracyjnego.
- Grzywna może łącznie sięgnąć dziesiątek tysięcy złotych, bo jest naliczana za przejechanie każdej bramki osobno. Dochodzi więc do kumulacji sankcji - wyjaśnia Magdalena Aksamitowska-Kobos, prezes Stowarzyszenia na rzecz Wiedzy i Informacji Transportu Drogowego.
Dodaje, że stowarzyszenie pomaga ukaranym kierowcom w dochodzeniu roszczeń. Jednak postępowanie jest długie i trwa nawet kilkanaście miesięcy.
Dla państwa pobieranie grzywny to czysty zysk. Z informacji przekazanych przez Główny Inspektorat Transportu Drogowego (GITD) wynika, że wysokość kar administracyjnych nałożonych w pierwszej instancji w całym 2011 roku za naruszenia w systemie elektronicznego poboru opłat wyniosła 11,6 mln zł, a od stycznia do końca października 2012 r. - ponad 12,6 mln zł.
Zdaniem związkowców należy wrócić do poprzednich zasad karania, bo kierowcy nie są zainteresowani jazdą bez opłat. To przewoźnicy w walce o ceny transportu szukają oszczędności, za które muszą płacić zatrudniani przez nich kierowcy.
W ocenie Magdaleny Aksamitowskiej-Kobos problem kar rozwiązałaby możliwość uregulowania zaległości po przejechaniu drogi płatnej, co jest standardem w Europie i wiąże się z wniesieniem opłaty manipulacyjnej w wysokości 30-50 euro, a nie nakładaniem kar. Teoretycznie art. 13k ust. 3 ustawy o drogach publicznych przewiduje uiszczenia "zaległej" opłaty, co uchroni kierowcę od konieczności ponoszenia sankcji.
Tomasz Zalewski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu