Urząd Patentowy przyzna ochronę nazwie o fantazyjnym charakterze
Przy udzielaniu prawa ochronnego na znak towarowy liczy się to, jakie skojarzenia będzie on wywoływał u przeciętnego odbiorcy - orzekł Naczelny Sąd Administracyjny
Urząd Patentowy udzielił firmie świadczącej usługi turystyczne prawo ochronne na słowno-graficzny znak towarowy BIEN DONG. Inna firma złożyła sprzeciw. Podnosiła, że znak jest opisowy, ponieważ w tłumaczeniu na język polski z języka wietnamskiego oznacza nazwę geograficzną - Morze Południowo-Chińskie.
Jest ona zaś urzędowym oznaczeniem obszaru geograficznego, stosowanym w państwie wietnamskim i powinna pozostać w wolnym obrocie. Firma wskazała na naruszenie w ten sposób art. 129 oraz art. 131 ustawy - Prawo własności przemysłowej (Dz.U. z 2003 r. nr 119, poz. 1117 z późn. zm., dalej: p.w.p.). Zgodnie z nimi nie udziela się praw ochronnych na oznaczenia, które nie mogą być znakiem towarowym oraz nie mają dostatecznych znamion odróżniających. Ponadto nie dostaną ochrony znaki, które mogą wprowadzać odbiorców w błąd, w szczególności co do charakteru, właściwości lub pochodzenia geograficznego towaru.
Morze czy turystyka
Zdaniem firmy wnoszącej sprzeciw sporny znak właśnie wprowadza odbiorców w błąd (w szczególności osoby narodowości wietnamskiej) co do charakteru usług świadczonych przez uprawnionego, ponieważ oznaczenie odnosi się do obszaru morskiego, co kojarzy się z transportem morskim, nie zaś z usługami turystycznymi.
Urząd Patentowy oddalił jednak sprzeciw. Wyjaśnił, że sporny znak jest oznaczeniem fantazyjnym względem świadczonych przez firmę usług. Jego postrzeganie na rynku istotne jest z punktu widzenia przeciętnego uczestnika rynku, który nie będzie kojarzyć tego znaku jako wietnamskiej nazwy geograficznej oznaczającej Morze Południowo-Chińskie.
Firma wniosła skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, jednak została ona oddalona. Według sądu przepisy p.w.p. - co do zasady - nie stoją na przeszkodzie rejestracji w Polsce jako znaku towarowego wyrazu zapożyczonego z języka innego państwa, w którym jest on pozbawiony charakteru odróżniającego lub jest opisowy, chyba że zainteresowani odbiorcy w państwie, w którym wniesiono o rejestrację, byliby w stanie odczytać znaczenie tego słowa. Tymi są zaś uczestnicy polskiego rynku. Dla nich oznaczenie BIEN DONG ma charakter fantazyjny.
Przedsiębiorca nie zgodził się z taką interpretacją i wniósł skargę kasacyjną.
Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargę.
Przeciętny odbiorca
NSA wyjaśnił, że połączenie dwóch nieznanych w języku polskim słów BIEN i DONG sprawia, że mamy tu do czynienia z wyrażeniem o charakterze fantazyjnym zarówno pod względem fonetycznym (specyficzna wymowa), znaczeniowym (brak znaczenia w języku polskim) czy wizualnym (pisownia zawierająca specyficzne znaczki charakterystyczne dla języków wschodnich). W konsekwencji znak towarowy zawierający w języku obcym treści informacyjne związane z towarem bądź usługą posiada zdolność rejestracyjną, jeżeli dla znaczącej części krajowych nabywców, nieznających w dostatecznie dobrym stopniu tego języka, pełni funkcję odróżniającą co do pochodzenia towaru.
Ewa Maria Radlińska
ORZECZNICTWO
Wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z 11 grudnia 2013 r., sygn. akt II GSK 1406/12.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu