Uchwała NSA powinna wpłynąć na zmianę praktyki w urzędach
Anna Mazurczak: Skoro nie ma możliwości uzyskania polskiego aktu urodzenia dla dzieci rodziców tej samej płci, to ich prawo do dokumentu tożsamości musi być zagwarantowane w inny sposób
fot. Filip Springer/Materialy prasowe
Anna Mazurczak, adwokatka, kancelaria Knut Mazurczak Adwokaci
Reprezentowała pani dwie kobiety, które starały się o wydanie dowodu osobistego dla swojej córki Azary, urodzonej za granicą. W końcu udało się go uzyskać. Na czym polegał problem?
Obie moje klientki są Polkami, ale dziecko urodziło się na Majorce. W hiszpańskim akcie urodzenia jako rodziców wskazano dwie mamy, natomiast w wielojęzycznym akcie urodzenia jedna z nich była wskazana jako matka, druga jako ojciec. Z tym aktem urodzenia panie udały się do Urzędu Stanu Cywilnego we Wrocławiu, który odmówił transkrypcji. To było wiosną zeszłego roku, kiedy Naczelny Sąd Administracyjny jeszcze dopuszczał taką możliwość. Ale mimo tego nie udało się uzyskać transkrypcji. Później zapadła głośna uchwała siedmiu sędziów, w której NSA ostatecznie doszedł do wniosku, że nie ma możliwości dokonywania transkrypcji zagranicznych aktów urodzenia, w których jako rodziców wpisano dwie osoby tej samej płci. Na podstawie tej uchwały (sygn. akt II OPS 1/19) próbowałyśmy uzyskać dowód we Wrocławiu bez transkrypcji, bez polskiego aktu urodzenia, ale znów się to nie udało. Postępowań było kilka – dotyczyły nie tylko transkrypcji aktu urodzenia, lecz także wydania dowodu osobistego czy numeru PESEL. Żadne z nich nie zakończyło się pozytywnie, choć to o wydanie dowodu zostało umorzone dlatego, że wniosek złożyła „matka niebiologiczna”. To zupełny absurd, moim zdaniem tylko pretekst do odmowy.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.