Jak zmniejszyć i jednocześnie utrzymać społeczny dystans
Politycy skupiają się na luzowaniu gospodarki, ale nie pomogą nam podjąć decyzji o tym, kiedy można spotkać się z najbliższą rodziną
„Otwieramy gospodarkę, ale ani o centymetr nie luzujemy reguł dystansowania społecznego. One są może nawet ważniejsze niż wcześniej, bo dziś niektórzy pozwalają sobie na trochę więcej swobody. Pamiętajmy, z domu wychodzimy: do pracy, po zakupy i w życiowo koniecznych sprawach” – tak mówił ostatnio premier Mateusz Morawiecki, zapowiadając odmrożenie handlu w galeriach, hoteli i przedszkoli oraz żłobków. Zatem w relacjach społecznych rządzący wciąż zalecają rygor, a my mamy z tym coraz większy problem i obawiamy się, jak długo ta sytuacja może jeszcze potrwać.
– Mama, 65 lat, zaprosiła na obiad mnie i brata z dziewczyną. Zaczęła od obwieszczenia, że właśnie kończy siedzenie w domu, niezależnie co o tym sądzimy – relacjonuje Sylwia z Warszawy. Inny czytelnik: – Od tygodnia zastanawiamy się, co zrobić z dziadkami. Do początku lockdownu to oni opiekowali się naszymi córkami. Od półtora miesiąca kontakt jest tylko telefoniczny. Żona nie może wrócić do pracy, bo nie ma kto zostać z maluchami. Nie wiemy, czy to w ogóle legalne, żeby się teraz spotykać.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.