Z paszportami roślin urzędnicy zapędzili się w kozi róg
Bartosz Rakoczy: Z punktu widzenia przepisów dotyczących ochrony roślin to, czy sadzonka lub nasiono zmieniło właściciela na podstawie umowy sprzedaży czy umowy zamiany, jest obojętne
fot. Materiały prasowe
prof. dr hab. Bartosz Rakoczy Katedra Prawa Ochrony Środowiska Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu
Przecież każdy sprzedawca uzyskuje korzyść, więc idąc tym tokiem rozumowania nie ma różnicy pomiędzy sprzedawcą amatorem, ćwierć amatorem a profesjonalistą. Ten kierunek interpretacji w ogóle niweczy sens wyjątku, którym ustawodawca chciał objąć hobbystów. Ten wyjątek od reguły stałby się bezprzedmiotowy. Poza tym mamy do czynienia z pogwałceniem szeregu reguł, standardów i zasad konstytucyjnych. Wszelkie obowiązki jakie mogą być nałożone na obywatela muszą mieć umocowanie w ustawie, która wyraźnie je przewiduje. Wyjątków nie można interpretować rozszerzająco. Taka wykładania w przypadku obowiązków jednostki jest niedopuszczalna. Możliwa jest tylko wykładania zwężająca zakres stosowania przepisów. Wykładnia nie może być podstawą prawną, bo to jest sposób rozumienia przepisów a nie sama norma. Poza tym trzeba pamiętać o zasadzie in dubio pro libertate mówiącej o tym, że w razie wątpliwości przepisy powinny być tłumaczone na korzyść wolności, a przeciw ograniczeniom.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.