Niebezpieczne delegacje
Czy minister sprawiedliwości może w sposób całkowicie arbitralny wskazywać czas, na jaki deleguje sędziego do sądu? Zdaniem ekspertów i Sądu Najwyższego nie ma do tego prawa
Rafał Puchalski, sędzia Sądu Rejonowego w Jarosławiu, został delegowany przez ministra sprawiedliwości do Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie „na czas pełnienia funkcji prezesa Sądu Okręgowego w Rzeszowie”. Zdaniem Sądu Najwyższego delegacja taka jest od początku nieskuteczna, gdyż nie została oparta na przepisach prawa. A to oznacza, że wyrok, w wydaniu którego brała udział osoba tak delegowana, musi zostać uchylony.
- Ze strony Ministerstwa Sprawiedliwości zabrakło wymaganej w takich przypadkach staranności, a płacić za to będą strony procesu, które na ostateczne rozstrzygnięcie ich sprawy będą musiały czekać kolejne miesiące - uważa prof. dr hab. Jarosław Majewski, adwokat z kancelarii DMS DeBenedetti Majewski Szcześniak.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.