Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo administracyjne

Protesty bardziej referendalne niż wyborcze

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

1168 protestów wyborczych oraz 2274 protesty referendalne ma do rozpatrzenia Sąd Najwyższy po 15 października

SN zaczął już rozpatrywać protesty, choć na razie udało się rozpatrzyć jeden wyborczy i jeden referendalny. Ale od jutra mają być rozpatrywane w szybszym tempie. Do tej pory praca polegała głównie na selekcji pism i grupowaniu ich wedle zarzutów, by składy mogły je szybciej rozpatrywać.

W trakcie kampanii obie strony politycznego sporu rozbudowywały różne formy kontroli wyborów. – Zaobserwowaliśmy drobne nieprawidłowości, w związku z tym nie kierowaliśmy żadnych protestów – mówi Sławomir Nitras z PO, który odpowiadał za obywatelską kontrolę wyborów w KO. To, że gros protestów dotyczy referendum, pozwala postawić tezę, że były kierowane głównie przez sympatyków PiS. Jak wynika z informacji SN, duża część pism od obywateli dotyczy tego, że członkowie obwodowej komisji wyborczej, po sprawdzeniu tożsamości, zadawali pytanie, czy wyborca chce wziąć kartę do głosowania w referendum, względnie formułowali pytanie w rodzaju „ile kart wydać?”. O takim zachowaniu informowały media już w dzień referendum i wówczas PKW podkreślała, że to niedopuszczalne praktyki. Jak podkreśla SN, zdaniem wyborców składających protesty zachowanie członków komisji było motywowane politycznie i mogło stanowić rodzaj agitacji w lokalu wyborczym nawiązującej do medialnych wezwań do bojkotu referendum. Odnotowywano także pytania wprost wpisujące się w ten kierunek agitacji, np. „Oczywiście tylko dwie karty?” albo „Rozumiem, że bez referendum?”. Niektóre protesty wskazują na niewydanie karty referendalnej lub wydanie jej dopiero po wyraźnym zwróceniu uwagi przez wyborcę, a także wydanie karty już wypełnionej.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.