Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo administracyjne

Inwestycja, która łączy pokolenia (urzędników)

3 września 2025
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

Po 10 latach procedowania decyzji środowiskowej i 20 od stworzenia koncepcji inwestycji sprawa budowy tamy na Wiśle na wysokości Siarzewa trafiła do sądu administracyjnego. Koncepcja, w ramach której inwestycja miała powstać, pamięta czasy Gierka

Na 3 września wojewódzki sąd administracyjny wyznaczył posiedzenie w sprawie skargi Wód Polskich, które inwestycję chciałyby prowadzić pomimo odmowy określenia jej środowiskowych uwarunkowań przez generalnego dyrektora Ochrony Środowiska, Piotra Otawskiego. Decyzja GDOŚ zapadła pod koniec zeszłego roku po niemal dekadzie prowadzenia procedury administracyjnej w tej sprawie. Chociaż w Siarzewie do tej pory żadna łopata nie została wbita pod budowę tamy, to na jej przygotowanie Wody Polskie wydały już ok. 5 mln zł. Koszt samej inwestycji z biegiem lat spuchł natomiast z ok. 2 mld zł w 2016 r. do 9,5 mld w roku 2025.

9-lat-czas-jaki-uplynal-do-wydania-decyzji-srodowiskowej-38569646.jpg
9 lat. Czas, jaki upłynął do wydania decyzji środowiskowej

Kluczowym dokumentem w tej sprawie jest raport środowiskowy, który składa inwestor. To w nim przedstawia się trzy warianty inwestycji i bada ich wpływ na środowisko. Starania o uzyskanie decyzji środowiskowej zaczęły się w 2016 r., a dwa lata temu firma projektowa, która raport sporządziła, poinformowała Wody Polskie o utracie do niego praw autorskich, proponując ich zakup. Wody Polskie uznały wtedy, że informacje zawarte w raporcie są już tak nieaktualne, że koszt ich aktualizacji jest zbliżony do kosztów sporządzenia nowego raportu, tym razem opartego na obecnie obowiązujących przepisach, a nie tych sprzed dekady. Mimo to w skardze do sądu administracyjnego Wody Polskie zarzucają GDOŚ, że po pierwsze, nie przeczytał tego raportu dokładnie w trakcie wydawania decyzji (jako że liczy on sobie siedem tomów i dziewięć załączników), a po drugie, że w tej sprawie należy właśnie decydować na podstawie starych przepisów, czyli tych sprzed reformy prawa wodnego, zmian prawa środowiskowego, a nawet powstania samych Wód Polskich, nie mówiąc już o szeregu rozporządzeń wykonawczych. Sąd będzie więc musiał ocenić, czy można prowadzić inwestycję silnie ingerującą w ekosystem największej rzeki w Polsce, na podstawie danych historycznych – zarówno środowiskowych, prawnych jak i ekonomicznych.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.