Przepisy mogą skrócić postępowanie, ale konieczne są zmiany w urzędach
starosta legionowski
Tym, co bardzo często doskwiera nam w urzędach, jest przewlekłość postępowań administracyjnych. Nic więc dziwnego, że MSWiA chce zmobilizować urzędników do efektywniejszej pracy. Służyć ma temu przygotowywana od kilku miesięcy zmiana kodeksu postępowania administracyjnego. Obecnie według k.p.a organy administracji publicznej obowiązane są załatwiać sprawy bez zbędnej zwłoki. Jednak w praktyce brak sankcji za opieszałość, w opinii ministerstwa, przyczynia się do upowszechnienia złej praktyki przeciągania spraw administracyjnych. Możliwość złożenia zażalenia do organu wyższego stopnia i groźba ukarania grzywną może skutecznie sprowokować urzędników do szybszego i bardziej systematycznego prowadzenia postępowań.
Trudno zaprzeczyć, że przepis pozbawiony sankcji rzadko bywa skuteczny. Wszyscy znamy przypadki postępowań administracyjnych, w których konieczność załatwienia sprawy - bez zbędnej zwłoki - oznacza miesiące, a nawet lata.
Zanim jednak uznamy, że sprawa jest już załatwiona, a winni zaniedbań zostaną ukarani, spróbujmy zastanowić się nad rzeczywistymi przyczynami przedłużania postępowań. Wydaje się bowiem, że skoro ogromna większość postępowań prowadzona jest przez organy wykonawcze jednostek samorządu terytorialnego - najczęściej gminy i powiaty - to lokalni politycy powinni uznawać szybkość postępowania za komponent profesjonalnej usługi administracyjnej i sposób na zjednanie potencjalnych wyborców. Ogromna większość samorządowców doskonale to rozumie. Najczęściej problemem okazują się jednak zasoby ludzkie: braki kadrowe lub po prostu niekompetencja pracowników prowadzących sprawy z upoważnienia. W tym przypadku nałożenie grzywny z tytułu przewlekłości postępowania przez organ wyższej instancji może być sygnałem alarmowym dla kierownika urzędu. Sygnałem, którego w kontekście ustawy o finansach publicznych nie sposób zignorować.
Nie za wszystko powinien jednak odpowiadać kierownik urzędu. Znaczna część postępowań jest prowadzona przez ograny pierwszej instancji w ramach zadań zleconych z zakresu administracji rządowej. Środki na te zadania przyznawane są według możliwości budżetu państwa, nieproporcjonalnie do liczby prowadzonych spraw. Brak odpowiedniej liczby etatów skutkuje przedłużaniem postępowań, a w skrajnych przypadkach rozpatrywaniem tylko tych spraw, w których wnioskodawca wykazał się dużą determinacją. Zgodnie z postulowaną przez MSWiA zmianą w k.p.a. zdarzać się będzie, że wojewoda jako organ nadrzędny nałoży grzywnę za opieszałość na starostę, który wykaże, że środki przekazane na to zadanie przez wojewodę jako dysponenta budżetu państwa nie pozwalają na załatwianie spraw w rozsądnym terminie.
Przygotowana przez ministerstwo zmiana ma już swoją forpocztę w postaci przepisu prawa budowlanego nakładającego na organ karę w wysokości 500 zł za każdy dzień zwłoki po 65 dniach od wpłynięcia wniosku o pozwolenie na budowę. Mimo że przepis obowiązuje już kilka lat, nie spowodował radykalnego skrócenia procesu przygotowania inwestycji. Nadal uzyskanie pozwolenia trwa w trudnych przypadkach wiele miesięcy, a mimo to organy wydające decyzje nie płacą ogromnych kar. Wydanie decyzji musi być bowiem poprzedzone sprawdzeniem kompletności wniosku i skutecznym powiadomieniem stron postępowania. Terminy konieczne na zrealizowanie tych wymaganych prawem warunków oczywiście nie są wliczane do 65-dniowego limitu. Tak więc o tempie postępowania decyduje nie tyle nieuchronność kary, ale stopień skomplikowania przepisów prawa. Wielu projektantów i deweloperów, nie mówiąc o inwestorach indywidualnych, ma duży problem z poruszaniem się w gąszczu przepisów. Uważny urzędnik prawie zawsze znajdzie braki w dokumentacji czy błędy formalne, na których usunięcie musi wyznaczyć dodatkowy termin. Stale rośnie też liczba instytucji, których zgoda lub opinia wymagana jest w procedurze wydania decyzji.
W praktyce najczęściej na decyzję administracyjną organu pierwszej instancji trzeba czekać od kilku tygodni do kilku miesięcy. Organ drugiej instancji (np. wojewoda czy samorządowe kolegium odwoławcze) na swoją decyzję każe czekać od pół roku do kilkunastu miesięcy. Sąd administracyjny rzadko rozpatruje skargi przed upłynięciem roku od złożenia wniosku, a zdarza się, że na rozstrzygnięcie trzeba poczekać kilka lat. Przygotowana przez MSWiA zmiana w kodeksie pozwoli być może w niektórych przypadkach przyspieszyć postępowanie w pierwszej instancji. W przypadku odwołań stron wnioskodawca chcący uzyskać prawomocną decyzję musi i tak poczekać na orzeczenie sądu. Zamiast półtora roku sprawa potrwa 18 miesięcy.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.