Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo administracyjne

Zakaz handlu lekami w sieci jest zbędny

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

EWA RUTKOWSKA - Doświadczenie innych państw, w których funkcjonuje sprzedaż internetowa leków na receptę, pokazuje, że taki zakaz nie jest uzasadniony ani proporcjonalny. Problem można byłoby rozwiązać, wprowadzając właściwe przepisy

Prawo pozwala aptekom i punktom aptecznym na sprzedaż wysyłkową leków bez recepty, ale już nie leków na receptę. Brak jest definicji sprzedaży wysyłkowej w prawie farmaceutycznym. Moim zdaniem główny problem to chęć walki z inną formą sprzedaży leków, zwaną potocznie sprzedażą pełnomocniczą, której organy nadzoru nie odróżniają od sprzedaży wysyłkowej. Taką formę zakupu umożliwiają pacjentom niektóre apteki z wykorzystaniem witryny internetowej. Jeśli ktoś kupuje w aptece lek w imieniu pacjenta, to nie jest to sprzedaż wysyłkowa, bo to nie apteka wysyła lek pacjentowi, ale wydaje go osobie, która zawiera w imieniu pacjenta umowę sprzedaży i odbiera lek.

Definicja na pewno jest potrzebna. Jej brak wprowadza sporą niepewność prawną i prowadzi do chaotycznych działań organów nadzoru, które uznają za niezgodne z prawem modele niemieszczące się w pojęciu sprzedaży wysyłkowej, co potwierdził w jednym z wyroków sąd administracyjny. Proponowana obecnie przez MZ definicja miesza jednak sposób wykonania umowy, czyli dostawy leku poprzez wysyłkę, o czym mowa w nazwie definiowanego pojęcia, ze sposobem zawarcia umowy sprzedaży, odwołując się do wykorzystania środków komunikacji elektronicznej.

Doświadczenie innych państw, gdzie funkcjonuje sprzedaż internetowa leków na receptę, pokazuje, że taki zakaz nie jest uzasadniony ani proporcjonalny. Wiele państw w Europie, w tym bliskie nam Niemcy, taką sprzedaż dopuściło. Dopuszczenie wiązało się oczywiście z wprowadzeniem wielu przepisów zabezpieczających sytuację pacjenta.

Często argumentuje się, że sprzedaż leku przez internet jest niebezpieczna. Tymczasem ten problem można byłoby rozwiązać wprowadzając właściwe przepisy regulujące na przykład postępowanie z produktami sfałszowanymi. Poza tym należy widzieć to zagadnienie w kontekście zasad obowiązujących w obrocie konwencjonalnym. W aptece stacjonarnej nie ma obowiązku sprawdzania tożsamości osoby przedstawiającej receptę do realizacji i można tam kupić lek w imieniu innej osoby, dla której została wystawiona recepta. Stąd dopuszczalna jest całkowicie sytuacja, w której wnuczek kupuje leki dla babci, w tym także leki na receptę.

Należy zwrócić uwagę, że wbrew temu, co podaje się w uzasadnieniu projektu nowelizacji, ETS w wyroku C-322/01 (tzw. Sprawa DocMorris) nie uznał sprzedaży wysyłkowej leków na receptę za sprzeczną z prawem wspólnotowym.

@RY1@i02/2010/184/i02.2010.184.183.011a.001.jpg@RY2@

Fot. Arch.

Ewa Rutkowska, partner w kancelarii Baker & McKenzie

Rozmawiał Łukasz Kuligowski

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.