Dziennik Gazeta Prawana logo

Urzędnicy nie unikną redukcji zatrudnienia

3 lipca 2018

Marek Kuciński - Ustawa o racjonalizacji w zatrudnieniu powinna obejmować całą administrację publiczną, w tym samorządy. Wtedy łatwiej byłoby obronić sens jej powstania przed Trybunałem Konstytucyjnym

Z jednej strony kryteria zwolnień wskazane bezpośrednio w ustawie byłyby jasne, oczywiste i zrozumiałe dla wszystkich. Z drugiej nie uwzględniałyby specyfiki pracy poszczególnych urzędów. W efekcie wprowadzenie kryteriów zwolnień do ustawy całkowicie usztywniłoby ten proces. Skoro jednak ustawodawca ich nie przewidział, szefowie poszczególnych urzędów muszą je sami opracować. Nie może to jednak być kryterium wieku czy stażu. O zwolnieniu powinna decydować niska jakość pracy.

Sąd powinien badać zgodność przeprowadzonego procesu racjonalizacji z przepisami ustawy i ustanowionymi przez dyrektorów generalnych kryteriami.

Uważam, że tak. Przecież z takiego wyłączenia korzysta inna liczna grupa. Są to m.in. osoby w wieku przedemerytalnym. Ustawa o racjonalizacji miała na celu ułatwić urzędom restrukturyzację zatrudnienia m.in. przez zwalnianie w uproszczonym trybie.

Jeżeli miałaby dotyczyć wszystkich, to tak. Przewiduje jednak wiele wyjątków. Na podstawie ustawy nie mogą być zwolnieni np. działacze związkowi, społeczni inspektorzy pracy czy osoby podlegające ochronie przedemerytalnej.

Objęcia redukcją całej administracji publicznej, w tym samorządów, kancelarii Sejmu czy Senatu. Administracje trzeba traktować jako całość - bez wyjątków. Wtedy łatwiej można byłoby obronić przed sędziami trybunału zasadność i celowości uchwalenia ustawy.

Ustawodawca, znosząc przed dwoma laty limit zatrudnienia w korpusie służby cywilnej, doszedł do wniosku, że nie ma znaczenia, ile osób wykonuje określone zadania. O tym decyduje dyrektor generalny, kierując się funduszem płac. A więc od niego zależy, czy stworzy dodatkowe etaty, czy też przeznaczy więcej pieniędzy na podwyżki. Dlatego najlepszym rozwiązaniem byłoby przeprowadzenie audytu, który pokazałby, ilu rzeczywiście pracowników jest potrzebnych do wykonywania określonych zadań.

Jeśli np. ustawa o racjonalizacji zatrudnienia będzie uznana przez sędziów trybunału za niezgodną z konstytucją, to przy redukcji skorzystamy z ogólnych przepisów. Trzeba jednak zaznaczyć, że nie jest tak łatwo zwolnić urzędnika. Na przykład znany jest przypadek, gdy zwolniony dyscyplinarnie pracownik kuratorium oświaty za nadużywanie alkoholu został przywrócony do pracy, bo sąd uznał, że nie można rozwiązać stosunku pracy, jeśli nie zostanie wcześniej przeprowadzone postępowanie dyscyplinarne.

Na jej wyniki nie mają wpływu dyrektorzy generalni. Pracownicy są oceniani przez bezpośrednich przełożonych. A ci często nie przyznają negatywnych ocen swoim podwładnym, bo to już wymaga odpowiedniego uzasadnienia na piśmie.

Poproszę o kolejne pytanie.

Brak podwyżek i stabilizacji sprzyja takim sytuacjom. Administracja nigdy nie będzie w stanie konkurować z rynkiem prywatnym, ale zbyt duże dysproporcje płacowe mogą przyczynić się do tego, że z urzędów będą odchodzić najlepsi. Wtedy sama miłość do administracji i waga zadań publicznych mogą nie wystarczyć. Dlatego trzeba zadbać o to, aby najlepsi pracownicy byli przyzwoicie wynagradzani. Staramy się iść w tym kierunku, także w nagradzaniu za wykonywanie zadań.

@RY1@i02/2011/095/i02.2011.095.183.008b.001.jpg@RY2@

Fot. Wojciech Górski

Marek Kuciński, dyrektor generalny Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. W administracji pracuje 20 lat

ROZMAWIAŁ ARTUR RADWAN

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.