Urzędnik za popełnione przez siebie błędy może stracić roczne wynagrodzenie, a nawet trafić do więzienia
Pracujący w administracji rządowej muszą pamiętać o tym, że działają w imieniu państwa. To z kolei rodzi szczególne zasady ich odpowiedzialności zarówno finansowe, jak i karne
Reguły te dotyczą funkcjonariuszy publicznych, a wśród pracowników administracji rządowej to oni stanowią zdecydowaną większość. Zgodnie bowiem z art. 115 ustawy z 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny (Dz. U. z 1997 r., nr 88, poz. 553 z późn. zm.) funkcjonariuszami są właśnie osoby będące pracownikami organów administracji rządowej, innych organów państwowych, organów kontroli państwowej, a także inne osoby w zakresie, w którym są uprawnione do wydawania decyzji administracyjnych.
Do więzienia za nieprawidłowości
Ogólną regułę odpowiedzialności wyznacza już podstawowy dla funkcjonowania administracji akt prawny. W ustawie z 14 czerwca 1960 r. - Kodeks postępowania administracyjnego (Dz. U. z 2000 r., nr 98, poz. 1071) czytamy, że pracownik organu administracji publicznej, który z nieuzasadnionych przyczyn nie załatwił sprawy w terminie, podlega odpowiedzialności dyscyplinarnej lub porządkowej przewidzianej prawem.
Najsurowsze kary dla funkcjonariuszy publicznych zostały ujęte w ustawie z 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny (Dz. U. z 1997 r., nr 88, poz. 553). Art. 231 tego aktu przewiduje, że funkcjonariusz, który przekracza swoje uprawnienia lub nie dopełnia obowiązków albo działa na szkodę interesu publicznego i prywatnego, podlega pozbawieniu wolności do lat trzech. Kara więzienia wydłuża się do lat dziesięciu, jeśli osoba naruszyła przepisy w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej.
W takiej sytuacji funkcjonariusza nie ratuje nawet to, iż działał nieumyślnie. Jedyne na co może w takiej sytuacji liczyć, to zmniejszenie wymiaru kary więzienia do dwóch lat, bądź zamiana na karę ograniczenia wolności.
Dbałość o finanse
Specjalnym rodzajem odpowiedzialności jest ta, która wynika z ustawy z 17 grudnia 2004 r. o odpowiedzialności za naruszenie dyscypliny finansów publicznych (Dz. U. z 2005 r. nr 14, poz. 114 z późn. zm.). Zakresem podmiotowym tych przepisów objęte są osoby, które działają w obrębie finansów publicznych i nimi gospodarują.
Obszerny katalog zachowań noszący znamiona naruszenia wymienia art. 13 - 18c wspomnianej ustawy. Chodzi przede wszystkim o przekroczenie określonych odrębnymi przepisami terminów przewidzianych na załatwienie danych spraw, nieprawidłowości w prowadzeniu zamówień publicznych czy też zaciągnięcie zobowiązania bez posiadania upoważnienia wynikającego z ustawy lub uchwały budżetowej oraz planu finansowego. Wśród uchybień wymienia się również nieopłacenie w terminie przez jednostkę sektora finansów publicznych składek na ubezpieczenie społeczne, zdrowotne czy Fundusz Pracy. Na karę narażone są osoby, które są w danej jednostce administracji odpowiedzialne za załatwianie wymienionych kwestii, chyba że stopień szkodliwości ich działania jest dla finansów publicznych znikomy. Przy ocenie tego stopnia bierze się pod uwagę m.in. rodzaj naruszonych obowiązków, sposób i okoliczności dopuszczenia się uchybień oraz ich skutki, w tym wysokość uszczuplonych środków publicznych.
Warto pamiętać, że pracownik, który dopuścił się naruszenia, może uniknąć odpowiedzialności, jeśli działał na polecenie przełożonego. Powinien jednak pamiętać, że jeśli uważa, że dane postępowanie może naruszyć przepisy ustawy, to musi na piśmie zgłosić swoje zastrzeżenia przed wykonaniem polecenia.
Wachlarz kar jest szeroki. Od upomnienia, przez naganę i sankcję pieniężną, aż do dotkliwego zakazu pełnienia funkcji związanych z dysponowaniem środkami publicznymi do pięciu lat. Karę wymierza specjalnie do tego powołany organ orzekający.
Co ciekawe, odpowiedzialność za naruszenie dyscypliny finansów publicznych jest niezależna od odpowiedzialności określonej innymi przepisami prawa.
Więcej dyscypliny
Stosunkowo nowy, więc jeszcze niewypróbowany w praktyce rodzaj odpowiedzialności przewiduje ustawa z 20 stycznia 2011 r. o odpowiedzialności majątkowej funkcjonariuszy publicznych za rażące naruszenie prawa (Dz. U. z 2011 r., nr 34, poz. 173).
Od maja 2011 r. każdy urzędnik może ponieść dotkliwą karę finansową, jeśli jego służbowe błędne działalnie bądź zaniechanie stanie się przyczyną wypłaty poszkodowanemu odszkodowania przez Skarb Państwa. Postępowanie musi nosić znamiona rażącego naruszenia prawa, a maksymalna kara nie może przekroczyć równowartości rocznego wynagrodzenia danego funkcjonariusza. Ideą wprowadzenia tej regulacji była chęć zdyscyplinowania urzędników i ograniczenia sytuacji, w której za błędy swoich funkcjonariuszy słono płacił budżet państwa.
W związku z wysoką karą procedura pociągnięcia urzędnika do odpowiedzialności w tym zakresie jest dosyć skomplikowana. Najpierw poszkodowany musi udowodnić, że poniósł szkodę w związku z rażącym naruszeniem prawa przez funkcjonariusza. Następnie taka osoba na mocy prawomocnego wyroku sądowego lub ugody administracyjnej powinna uzyskać odszkodowanie od podmiotu, którego pracownikiem jest dany funkcjonariusz. Dopiero wówczas kierownik urzędu zgłasza sprawę do właściwej terytorialnie prokuratury okręgowej. To ona, jeśli uzna to za zasadne, kieruje do sądu pozew przeciwko urzędnikowi o zwrot wypłaconej kwoty odszkodowania. A to oznacza, że funkcjonariusz może słono zapłacić za popełnione przez siebie w pracy błędy.
Jak wynika z danych prokuratur w całym kraju, na razie przepisów nie zastosowano ani razu, ale eksperci wskazują, że ich wprowadzenie przyniosło rezultaty. - Ustawa wywołała tzw. efekt chłodzący. Przypomina urzędnikom o konieczności zachowania staranności w swoich działaniach, by nie narazić się na negatywne konsekwencje. Tego typu regulacje pozwalają podnieść jakość funkcjonowania administracji - uważa dr Łukasz Chojniak, karnista z Uniwersytetu Warszawskiego. Jednocześnie nasz rozmówca dodaje, że przepisy zostały skonstruowane w ten sposób, by funkcjonariusze publiczni, którzy podejmują nieszablonowe, ale zgodne z prawem działanie, nie musieli się niczego obawiać. Co ważne przepisy omawianej ustawy nie obejmują sytuacji, gdy organ wyższego stopnia uchyli decyzję wydaną przez urzędnika niższego szczebla. - Te unormowania nie są częścią polowania na urzędników, nie mają uderzać we wszystkich - zapewnia dr Chojniak.
Co ciekawe, w internecie pojawiły się oferty ubezpieczycieli dedykowane urzędnikom w związku ze wspomnianą ustawą. Mogą oni wykupić pakiet, dzięki któremu nałożona na nich kara będzie pokryta nie z ich wynagrodzenia, ale właśnie środków ubezpieczyciela.
Piotr Pieńkosz
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu