Opłaty za korepetycje z matematyki trzeba wpisać do umowy zawieranej ze studentem
Szkolnictwo wyższe
Uczelnia może oferować studentom płatne zajęcia wyrównawcze z przedmiotów ścisłych, ale musi uregulować zasady pobierania za to pieniędzy.
Coraz więcej politechnik i innych uczelni kształcących przyszłych inżynierów oferuje im na początku intensywne kursy wyrównawcze z przedmiotów ścisłych. Taką praktykę zapoczątkowały szkoły wyższe, które realizują za unijne pieniądze tzw. kierunki zamawiane, czyli finansowane ze środków unijnych.
- Poziom wiedzy z matematyki osób, które rozpoczynają u nas studia, jest tak niski, że przez pół roku oferujemy im zajęcia wyrównujące ich braki z liceum. Dopiero w drugim semestrze zaczynamy realizować normalny program studiów - tłumaczy Lesław Piecuch z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie.
Takie zajęcia uczelnie, które pozyskały unijną dotację, oferują studentom bezpłatnie. Ich koszt jest pokrywany właśnie z pieniędzy Unii. Duże zainteresowanie dodatkową usługą powoduje, że uczelnie chcą ją kontynuować także po wykorzystaniu unijnego dofinansowania. Oferują jednak zajęcia wyrównawcze odpłatnie.
Za 30 godzin zajęć wyrównawczych z matematyki, fizyki i chemii organizowanych w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie studenci płacą 600 zł.
- Jest to dodatkowa oferta, z której kształcący się korzysta dobrowolnie - podkreśla Barbara Januszkiewicz z biura KURS-AR SGWW w Warszawie.
Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego (MNiSW) nie widzi przeszkód w organizowaniu takich kursów i pobieraniu za nie opłat, pod warunkiem że zasady odpłatności zostaną opisane w umowie ze studentem. Uczelnie mają obowiązek ich zawierania na podstawie art. 160 ustawy z 27 lipca 2005 r. - Prawo o szkolnictwie wyższym (t.j. Dz.U. 2012, poz. 572).
- Jeśli takie dodatkowe opłaty zostały przewidziane w umowie i tam zapisane, to są uprawnione - tłumaczy Bartosz Loba, rzecznik prasowy MNiSW.
Takie kursy można bowiem uznać zgodnie z art. 99 ust. 1 pkt 4 wyżej wymienionej ustawy za zajęcia nieobjęte planem studiów. Potwierdza to Marcin Chałupka, ekspert ds. szkolnictwa wyższego. Jego zdaniem, jeśli takie kursy mieszczą się w katalogu usług nieobjętych programem studiów, to warunki odpłatności za nie powinna określać pisemna umowa ze studentem.
600 zł może wynieść koszt dokształcania
Beata Lisowska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu