Raporty OLAF powodują bankructwa firm
Celnicy nakładają cła antydumpingowe, choć nie mają dowodów, że towar pochodzi z Chin
Polski przedsiębiorca od wielu lat zajmuje się importem towarów z Tajwanu. Pomimo że nigdy nie miał kłopotów z odprawą na granicy, funkcjonariusze celni, powołując się na raport Europejskiego Urzędu ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych (OLAF), orzekli, że sprowadzane towary nie pochodzą z Tajwanu, tylko z Chin. W konsekwencji zażądali, aby importer zapłacił 45-proc. cło antydumpingowe wraz z karnymi odsetkami. Dla wielu przedsiębiorców takie decyzje oznaczają bankructwo.
To, jakie cło jest nakładane, w wielu przypadkach zależy od kraju, z jakiego pochodzi dany towar. Na wiele produktów pochodzących z Chin obowiązują bardzo wysokie cła antydumpingowe. Kontrolą przestrzegania przepisów w zakresie prawidłowości nakładania ceł zajmuje się Europejski Urząd ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych. Po przeprowadzeniu kontroli w kraju trzecim (czyli nie- należącym do UE) unijni urzędnicy z OLAF odpowiedzialni za te kontrole przesyłają raporty do państw członkowskich. Do raportów załączane są zalecenia, czyli uwagi dla administracji celnej państw UE, których obywatele dopuścili się nadużyć lub oszustw. Zgodnie z prawem UE raporty te nie wiążą administracji celnej poszczególnych państw członkowskich, lecz mają być wskazówką, w jakich obszarach powinna być przeprowadzona kontrola.
- W przypadku ceł antydumpingowych z reguły kontrola OLAF kończy się raportem wskazującym na naruszenia przepisów. Przykładowo z uwagi na to, że towar nie pochodził np. z Tajwanu, który takim cłem nie jest objęty, ale z Chin - tłumaczy Ryszard Sowa, adwokat z kancelarii Olszewski, Tokarski i Wspólnicy.
Jeżeli importerem był polski podmiot, to raport trafia do Ministerstwa Finansów, które przesyła go do poszczególnych urzędów celnych. Po otrzymaniu raportu polscy celnicy wszczynają postępowanie i zobowiązują wszystkich przedsiębiorców, którzy importowali wskazane w raporcie towary, do zapłaty wyższego cła.
Funkcjonariusze celni kwestionują kraj pochodzenia towaru tylko na podstawie ustaleń zawartych w raporcie, nie mając żadnych innych dowodów. Służba celna nie przeprowadza w tym zakresie rzetelnego postępowania i bazuje wyłącznie na danych przekazanych przez OLAF.
- W dodatku celnicy nie biorą pod uwagę dowodów przedstawionych przez importera, takich jak wyniki badań laboratoryjnych czy prywatnych ekspertyz, które mogą wskazywać na pochodzenie towarów - dodaje Ryszard Sowa.
Kwestionowanie ustaleń zawartych w raporcie czy powoływanie dowodów w praktyce do niczego nie prowadzi, bo organy nie odstępują od twierdzeń raportu, chociażby inne dowody wskazywały, że są one błędne lub niewystarczające do wydania decyzji. W takiej sytuacji importer może liczyć jedynie na sądy administracyjne, podnosząc w skardze uchybienia postępowania, w szczególności niewystarczające do wydania decyzji ustalenia faktyczne.
Warto jednak pamiętać o tym, że postępowanie sądowe wiąże się z dodatkowymi kosztami. W dodatku jeżeli urząd celny opatrzy decyzję wymiarową klauzulą natychmiastowej wykonalności, dana firma może po prostu nie doczekać wniesienia sprawy na wokandę.
Ważne
Importer nie ma prawa wnioskowania o czynności kontrolne OLAF i uczestniczenia w nich, a jest jego ustaleniami związany
Paulina Bąk
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu