Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Jest ewolucja zamiast rewolucji

28 czerwca 2018

Ustawa była potrzebna, bo rozpoczęcie poszukiwań łupków na szeroką skalę zaczęło zmieniać krajobraz w branży wydobywczej. Nowe prawo jest krokiem w dobrym kierunku, ale nie rozwiązuje wszystkich problemów

1 stycznia 2012 r. zaczęła obowiązywać nowa ustawa - Prawo geologiczne i górnicze, która wprowadziła zasadnicze zmiany w przepisach regulujących działalność, poszukiwanie, rozpoznanie i pozyskiwanie kopalin. Przede wszystkim jednak dostosowała polskie prawo do unijnych regulacji.

Z dniem wejścia w życie nowego prawa stracił ważność podział na obszary bezprzetargowe oraz obszary, na których wymagany był przetarg na ustanowienie użytkowania górniczego.

- Nowa ustawa, zgodnie z wymogami dyrektywy węglowodorowej, wprowadza obowiązkową procedurę przetargu na koncesje na poszukiwanie i rozpoznawanie węglowodorów oraz wydobywanie węglowodorów, zamiast dotychczasowej procedury przetargowej w odniesieniu do ustanowienia użytkowania górniczego - poinformował wiceminister środowiska Piotr Woźniak w piśmie skierowanym do spółek prowadzących poszukiwania ropy i gazu w Polsce.

Po co ta zmiana

Głównym celem nowej ustawy jest usunięcie barier utrudniających podejmowanie i wykonywanie działalności w zakresie geologii i górnictwa, z uwzględnieniem ochrony i racjonalnego gospodarowania złożami kopalin w ramach zrównoważonego rozwoju. Eksperci są zgodni, że nowe prawo wyważa interesy Skarbu Państwa, gmin, przedsiębiorców i obywateli.

Ustawa weszła w życie z początkiem stycznia, ale jak dotąd została opublikowana dopiero część aktów prawnych. Komplet aktów wykonawczych do ustawy geologicznej i górniczej powinien zostać opublikowany do końca tego miesiąca. Z 14 aktów będących w kompetencji Ministerstwa Środowiska większość została już skierowana do publikacji, kilka zostało już opublikowanych, a trzy są na finalnym etapie procedowania. Jak zapewnia Kinga Wojtczak, zastępca dyrektora departamentu geologii i koncesji geologicznych Ministerstwa Środowiska, resort upora się ze wszystkimi przed końcem stycznia. Przedsiębiorcy nie powinni odczuć tej zwłoki, bo do czasu opublikowania nowych aktów prawnych obowiązują stare.

Filip Elżanowski z kancelarii Elżanowski, Cherka i Wspólnicy uważa, że - tak jak przy każdej innej nowej regulacji prawnej - w miarę upływu czasu będzie się pojawiać coraz więcej pytań i wątpliwości.

- Cel opracowania ustawy był jasny: ułatwić i nadać dynamikę branży wydobywczej, bo według starych przepisów nie było to już możliwe - mówi Filip Elżanowski. - To nie oznacza, że nie pojawią się problemy i zagadnienia sporne. Zwłaszcza gdy światło ujrzą wszystkie akty wykonawcze.

Co powie Komisja

Chociaż głównym zadaniem nowej ustawy było dostosowanie polskiego prawa do dyrektywy węglowodorowej, nie zażegnuje ona trwającego od 2007 r. konfliktu z Komisją Europejską. Dlaczego? Ustawa utrzymała tzw. dualizm przetargów, tj. koncesję na poszukiwanie i rozpoznawanie oraz koncesję wydobywczą. W wyścigu po tę ostatnią ustawa daje pierwszeństwo temu, który rozpoznał złoża. To nie podoba się Komisji Europejskiej, która chce równego dostępu wszystkich firm chcących wydobywać polski gaz z łupków, ale niezainteresowanych ryzykownymi i kosztownymi poszukiwaniami.

Ustawa stabilizuje opłaty ale nie rozstrzyga kwestii podziału zysków z łupków.

Ten temat poróżnił polityków, ale i ekspertów. Część domaga się zdecydowanej ingerencji i skierowania strumienia potencjalnych zysków do budżetu państwa, nie patrząc na biznesowe konsekwencje takiego posunięcia. Druga strona ostrożnie stawia pytanie, czy zmiana stanu prawnego i obowiązków w stosunku do podmiotów, które uzyskały już koncesje na poszukiwanie i są uprzywilejowane w drodze po zgody na wydobycie, w ogóle może mieć miejsce. A jeśli tak, to w jaki sposób zmusić obecnych już na rynku graczy do zaakceptowania proponowanych rozwiązań?

Sposób zdaje się być jeden i są nim rozmowy urzędników i przedsiębiorstw. Na ewentualną batalię o podatek łupkowy rząd ma jeszcze dwa lata. Na razie firmy, w tym kontrolowane przez państwo PGNiG i Orlen oraz zależne od zagranicznych koncernów, prowadzą prace poszukiwawcze i zapłaciły tylko za przydział koncesji.

Co cieszy rynek

Niektóre regulacje są szczególnie pozytywnie odbierane zarówno przez przedsiębiorców, jak i innych uczestników rynku, w tym poszkodowanych. Ta ostatnia grupa szczególnie entuzjastycznie powitała wydłużenie terminu możliwości roszczeń do pięciu lat. Zdaniem ekspertów umożliwia to dochodzenie roszczeń w rzeczywistej wysokości.

Zadowoleni mogą być również właściciele nieruchomości z zasobami piasku i żwiru, bo od początku roku nie muszą się ubiegać o koncesję, jeśli chcą wykorzystywać kopaliny na własne potrzeby. Pod warunkiem jednak, że nie wydobędą więcej niż 10 m sześc. materiałów.

@RY1@i02/2012/010/i02.2012.010.050000100.803.jpg@RY2@

Zmiany w prawie górniczym i geologicznym

Ważne

Ustawa utrzymała tzw. dualizm przetargów, tj. koncesję na poszukiwanie i rozpoznawanie oraz koncesję wydobywczą. W wyścigu po tę ostatnią ustawa daje pierwszeństwo temu, który rozpoznał złoża. To nie podoba się Komisji Europejskiej

Maciej Szczepaniuk

maciej.szczepaniuk@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.