Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Dyrektywa wymusza rzetelną ochronę wód

4 grudnia 2013

Rozmowa z dr. Piotrem Otawskim, zastępcą generalnego dyrektora ochrony środowiska

Kilka lat temu, gdy wchodziła w życie ustawa z 3 października 2008 r. o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie, udziale społeczeństwa w ochronie środowiska oraz o ocenach oddziaływania na środowisko (Dz.U. nr 199, poz. 1227 z późn. zm.), uzyskanie decyzji środowiskowej graniczyło wręcz z cudem albo trwało bardzo długo. Dzisiaj na ten temat niewiele się mówi. Czy to znaczy, że udało się wypracować właściwe metody działania w tym zakresie?

Często jest tak, że jeśli coś działa prawidłowo, to nikt tego nie zauważa. Tak jest obecnie z procedurami uzyskiwania decyzji środowiskowych. Te, zgadzam się, niełatwe przepisy udało się wprowadzić w życie. Świadczą o tym przede wszystkim bardzo dobrze wykorzystane środki unijne z polityki spójności. Przecież 70 proc. przedsięwzięć wykonywanych w tym obszarze wymaga oceny oddziaływania na środowisko i decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach.

Kto wydaje te decyzje częściej: Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska (GDOŚ) i regionalne dyrekcje (RDOŚ) czy samorządy?

Jeśli chodzi o duże przedsięwzięcia wykonywane z udziałem funduszy unijnych, takie jak drogi czy lotniska, to decyzje wydaje RDOŚ lub GDOŚ. Z kolei jeżeli chodzi o liczbę wydawanych decyzji, to najwięcej wydają samorządy, oczywiście po uzgodnieniu z RDOŚ.

Jaka jest jakość tych rozstrzygnięć? Czy zauważają państwo jakieś powtarzające się nieprawidłowości?

Początki były trudne. Często zdarzały się błędy, których nie dało się poprawić, i wiele decyzji trzeba było uchylić. Słaba była też jakość wielu raportów. Było dużo protestów ze strony zarówno mieszkańców, jak i organizacji ekologicznych. Obecnie jakość prowadzonych postępowań, a także dokumentacji przygotowywanej przez inwestorów znacząco się poprawiła.

Jeśli chodzi o nieprawidłowości, to zdarzają się one stosunkowo często w najmniejszych gminach. Trudno nabrać fachowości, gdy takie postępowania prowadzi się sporadycznie.

Jakie braki merytoryczne przy ocenach i postępowaniach zauważają państwo najczęściej?

Często słabą jakość mają fragmenty raportów dotyczące oddziaływania inwestycji na wody.

Zgodnie z ramową dyrektywą wodną każda jednolita część wód (jezioro, rzeka, bądź fragment większej rzeki) musi do 2015 roku osiągnąć dobry stan ekologiczny. Dlatego konieczne jest, by w trakcie przygotowywania oceny oddziaływania na środowisko sprawdzić, czy dana inwestycja nie uniemożliwi w przyszłości uzyskania dobrego stanu ekologicznego. O ile dla inwestorów jest to oczywiste przy przygotowywaniu dokumentacji dla przedsięwzięć stricte związanych z wodą - np. zapora, o tyle przestaje być oczywiste przy inwestycjach, które nie ingerują bezpośrednio w koryto rzeki. Mówię tu o wielu inwestycjach infrastrukturalnych, które, choć bezpośrednio nie ingerują w zbiorniki wodne, poprzez swoje późniejsze funkcjonowanie mogą mieć na nie wpływ. Konieczne jest zatem, by również przy przygotowywaniu takich inwestycji w trakcie oceny oddziaływania przedsięwzięcia na środowisko zbadać, czy nie będzie ono powodowało braku możliwości uzyskania dobrego stanu ekologicznego np. rzeki.

A jakie są inne problemy?

Niekompletna inwentaryzacja przyrodnicza - to także częsty problem. Na przykład zdarzają się raporty, które świetnie omawiają wpływ planowanej inwestycji na występujące tam rośliny, a całkiem pomijają jej wpływ na występujące zwierzęta. Słowem, autor raportu nie uwzględnił w trakcie swojej analizy wszystkich cennych przyrodniczo roślin, zwierząt czy siedlisk występujących w miejscu, gdzie planowane jest przedsięwzięcie, lub inwentaryzacja przyrodnicza jest skąpa i niekompletna. W takich przypadkach wzywamy inwestorów do uzupełnienia dokumentacji, to powoduje wydłużenie czasu prowadzonego postępowania.

Czy w nowej perspektywie unijnej należy się liczyć również z nowymi wymaganiami w zakresie pozwoleń środowiskowych?

Tak, najogólniej rzecz ujmując - warunki, które trzeba będzie spełnić, by sięgnąć po wspólnotowe środki, będą surowsze niż dotychczas. Unia Europejska oczekuje od nas nie tylko wysokich standardów w zakresie samych postępowań, lecz także stworzenia systemu podnoszenia kompetencji i szkolenia podmiotów biorących udział w postępowaniach. W najbliższej perspektywie unijnej zmienią się zatem przepisy dotyczące pozwoleń środowiskowych. Zgodnie z projektem rozporządzenia ogólnego dla funduszy objętych Wspólnymi Ramami Strategicznymi 2014-2020 ich uruchomienie będzie uzależnione od spełnienia wymogów warunkowości ex-ante, czyli zapewnienia określonych warunków wyjściowych umożliwiających efektywną realizację programów współfinansowanych ze środków europejskich. Warunkiem uzyskania i wydatkowania środków wspólnotowych będzie też wdrożone w całości prawo dotyczące ocen oddziaływania na środowisko.

Kończą się również prace nad zmianą dyrektywy 2011/92/UE z 13 grudnia 2011 r. w sprawie oceny skutków wywieranych przez niektóre przedsięwzięcia publiczne i prywatne na środowisko. W związku z tym wszystkie kraje unijne będą m.in. zobowiązane wprowadzić jednolite karty informacyjne przedsięwzięcia. Przypominam, że u nas takie już obowiązują. Będą też modyfikacje dotyczące udostępnienia społeczeństwu całości dokumentacji środowiskowej przez internet. Powstać ma baza danych o ocenach oddziaływania na środowisko i jedno okienko środowiskowe. Zakładając, że dyrektywa zostanie przyjęta w 2014 roku, zacznie obowiązywać z dwuletnim vacatio legis w 2016 roku.

@RY1@i02/2013/234/i02.2013.234.08800070b.802.jpg@RY2@

materiały prasowe

dr Piotr Otawski zastępca generalnego dyrektora ochrony środowiska

Rozmawiała Zofia Jóźwiak

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.