Agencja przegrywa w sądach z rolnikami
Przez złe decyzje urzędników i zaniechania prawników publiczne pieniądze idą na odszkodowania oraz pokrycie kosztów przegranych procesów
Co roku do sądów trafia ponad tysiąc spraw przeciwko Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa (ARiMR). Jeszcze trzy lata temu rolnicy w postępowaniach sądowo administracyjnych wygrywali tylko w co szóstej z nich. Dwa lata temu korzystne dla nich było co czwarte rozstrzygnięcie. A w ubiegłym - już co trzecie. W 2010 r. urzędnicy przegrali w 253 sporach w sądach administracyjnych, a w ubiegłym roku już w 383.
ARiMR boryka się też ze sprawami cywilnymi, których liczba w ostatnich dwóch latach także się podwoiła.
Na niekorzystne rozstrzygnięcia urząd sam sobie zapracował w niewłaściwy sposób, przeprowadzając kontrole oraz nie wypłacając rolnikom pieniędzy z UE. Jak ustalił DGP, do przegranych w sądach przyczyniają się też zatrudniani przez agencję prawnicy. Ci ostatni nie radzą sobie w sądowych bojach z radcami z najlepszych kancelarii prawnych, z których usług coraz częściej korzystają rolnicy.
Nie znamy kosztów
- Prawnicy nie stawiają się na rozprawy lub chodzą na nie nieprzygotowani. A rolnicy w ich trakcie kwestionują przeprowadzane przez nas kontrole. W efekcie jest tak, że coraz więcej rozstrzygnięć jest na naszą niekorzyść - mówi jeden z wysokich rangą urzędników ARiMR, proszący o anonimowość.
Dodaje, że wygrana rolnika nie niesie z sobą żadnych konsekwencji dla urzędu, więc nikt się nią zbytnio nie przejmuje. Problem w tym, że koszty obsługi procesów oraz odszkodowań, o które po wygranym procesie występują producenci rolni, są pokrywane z publicznej kasy.
Zarzuty odrzuca centrala ARiMR. W przesłanej do redakcji odpowiedzi wskazuje, że pełnomocnicy zatrudnieni przez jej departament prawny uczestniczą we wszystkich rozprawach, w których stroną jest agencja lub jej prezes.
- Przyparliśmy do muru nasz departament, który potwierdził, że prawnicy zawsze uczestniczą w postępowaniach sądowych - zapewnia DGP Marek Kassa, rzecznik ARiMR.
Z kolei DGP posiada udokumentowane co najmniej dwa przypadki, kiedy na rozprawę w sądzie radca prawny ARiMR w ogóle się nie stawił.
Marek Kassa przyznaje jednak, że nie zna sytuacji w poszczególnych oddziałach wojewódzkich, bo tam za obsługę prawną odpowiadają ich dyrektorzy.
DGP sprawdził, że liczba radców prawnych zatrudnianych przez nich jest niewystarczająca. W Opolu ARiMR ma do dyspozycji tylko czterech prawników, w Gdańsku pięciu, ale nie wszyscy pracują na pełnych etatach. Na brak wsparcia prawnego narzekają też urzędnicy w Poznaniu i Szczecinie. Wszędzie odsyłano DGP do centrali ARiMR jako odpowiedzialnej za politykę kadrową oddziałów wojewódzkich.
Gdy wyjaśnienia zawodzą
Rolnicy, którzy decydują się na postępowanie sądowe, zanim to zrobią, próbują wcześniej wyjaśnić zastrzeżenia bezpośrednio w oddziałach agencji. Dopiero jeśli taka droga zawodzi, udają się do sądu.
- Sprawy, które kierowane są przez beneficjentów na drogę sądową, dotyczą z reguły odzyskiwania naszych środków. Może się okazać, że np. wypłaciliśmy mniej pieniędzy, niż ujęto we wniosku. Są również związane z prowadzoną przez nas windykacją - wyjaśnia Marek Wróbel, zastępca dyrektora Opolskiego Oddziału Regionalnego ARiMR.
Dodaje, że w sądach kończą się najczęściej spory związane z żądaniem zwrotu dotacji, np. w sytuacji gdy rolnik przeznaczył ją na inny wydatek niż ten, który wskazywał we wniosku lub gdy nie spełniał kryteriów przyznania pomocy, np. nie był ubezpieczony w KRUS.
Procesy sądowe to dodatkowe wydatki dla ARiMR. Tych agencja jednak na bieżąco nie monitoruje.
- Nie znam kosztów tych postępowań. Trzeba byłoby to liczyć - kwituje Marek Kassa.
Skontrolować urzędników
Zdaniem ekspertów rosnąca liczba przegranych spraw po stronie ARiMR jest niepokojąca.
- Świadczy to o tym, że agencja źle funkcjonuje i powinna podlegać kontroli w trybie wewnątrzrządowym, bo to jest jedyna właściwa droga - potwierdza prof. Krzysztof Rączka, dziekan Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego.
Dodaje, że świadczyć może to też o niekompetencji urzędników, a także o braku profesjonalnej obsługi prawnej.
Innego zadania są szefowie niektórych oddziałów agencji.
- Nie mamy większego wpływu na rozstrzygnięcia sądowe. W ostatnim czasie jednak obserwujemy, że sądy w coraz większym stopniu przychylają się do stanowiska naszych beneficjentów, czyli rolników - potwierdza Marek Wróbel.
Dodaje, że zanim zaskarżona decyzja trafi na wokandę, musi w trybie administracyjnym przejść przez dwie instancje.
- W niektórych sprawach drugą instancją jest właśnie centrala - podkreśla Marek Wróbel.
Sami rolnicy coraz chętniej korzystają z profesjonalnej obsługi prawnej, a to zwiększa ich szanse na odzyskanie pieniędzy.
- Nie narzekamy na brak pracy. Mamy bardzo dużo zleceń od beneficjentów. W sporach z agencją średnio wygrywamy mniej więcej cztery na pięć prowadzonych przez nas spraw - mówi Jacek Szaban, prawnik z kancelarii doradczej Greenconsult w Warszawie.
Wskazuje, że sprawy administracyjne w agencji prowadzą często młode niedoświadczone osoby, które nie są radcami prawnymi, lecz zwykłymi urzędnikami.
- Często jest też tak, że pracownicy agencji już na etapie przygotowywania decyzji administracyjnej popełniają rażące błędy. Wtedy prawnicy urzędu w sądzie muszą bronić stanowiska, które radcy prawnemu znającemu się na szczegółowych zasadach danego postępowania bardzo łatwo podważyć - podkreśla Jacek Szaban.
@RY1@i02/2013/194/i02.2013.194.18300080c.803.jpg@RY2@
Wykorzystanie środków unijnych z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich w latach 2007-2013
Artur Radwan
Beata Lisowska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu