Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Oczekujemy większego rozsądku w sprawach wodociągowych regulacji

12 czerwca 2013

Rozmowa z Tadeuszem Rzepeckim, prezesem Izby Gospodarczej "Wodociągi Polskie"

Są obecnie przygotowywane trzy projekty dotyczące, ogólnie mówiąc, zmiany prawa budowlanego - prezydencki, resortowy i przygotowywany przez komisję kodyfikacyjną nowy kodeks budowlany. Największe nadzieje łączą państwo właśnie z kodeksem. Dlaczego?

Zdaniem Izby Gospodarczej "Wodociągi Polskie" kodeks budowlany idzie najdalej, to w nim widzimy możliwość najbardziej nowoczesnego sposobu ujęcia spraw wodociągowych. Podoba nam się propozycja zespołu pracującego pod kierunkiem prof. Zygmunta Niewiadomskiego.

Kodeks ma być zbiorem ogólnych praw, natomiast szczegółowe regulacje, m.in. w zakresie sieci wodociągowych, znalazłyby się w przepisach branżowych - w postaci standardów. Izba Gospodarcza Wodociągi Polskie jest w stanie je określić tak, by można je było prawidłowo stosować.

Czy nie dałoby się tych norm określić rozporządzeniem?

Minister do spraw budownictwa nie wydał do tej pory odpowiedniego rozporządzenia, choć ma takie prawo. Inne branże tzw. sieciowe, np. energetyczna czy gazowa, doczekały się warunków technicznych budowy urządzeń w formie rozporządzeń już dawno.

Obowiązujące obecnie prawo budowlane nie zauważa specyfiki naszej branży, która operuje w drogach, często w terenie gęsto zabudowanym, a przekroje rur składających się na sieć są duże w porównaniu z innymi branżami dosyłowymi. Nie wiemy, dlaczego do tej pory nie ma warunków technicznych dla wodociągów i kanalizacji.

Czy nie obawia się pan, że na kodeks trzeba będzie poczekać dłużej niż na resortową regulację samego prawa budowlanego, a zmiany są pilne?

Obawiamy się, że przygotowanie kodeksu może trwać długo. Oczywiście bierzemy udział w konsultacjach i jeśli uda się coś wcześniej sensownie zmienić, to będzie dobrze. Uważam jednak, że lepiej poczekać jeszcze trochę i w tym czasie przygotować dobre standardy, niż za szybko wprowadzać nie do końca przemyślane zmiany. Zwłaszcza że dopiero kodeks pozwoli wszystko kompleksowo uregulować. Zawierać będzie bowiem nie tylko przepisy budowlane, lecz także elementy planowania przestrzennego.

Poza tym w Europie to normy branżowe, a nie regulacje prawne, ustalają warunki techniczne budowy sieci. Tak jest np. w Niemczech i tam funkcjonuje to bardzo dobrze.

Najwięcej problemów przysparza zarówno firmom, jak i inwestorom kwestia przyłącza wodociągowego. Czy jest szansa na uregulowanie tego w którymś z wymienionych projektów?

Przyłącze jest definiowane jednoznacznie od dawna. Jest to odgałęzienie od sieci do jednej nieruchomości, niezależnie od tego, jaką ma długość. W ostatnich latach przez wadliwy zapis ustawy z 7 czerwca 2001 r. o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzaniu ścieków (Dz.U. z 2006 r. nr 123, poz. 858 z późn. zm.) - chodzi konkretnie o art. 2 pkt 6 - wywrócono to do góry nogami. Do tego dodatkowo przyczyniły się niewłaściwe naszym zdaniem interpretacje sądów.

Nowy kodeks budowlany powinien jasno określić nie tylko samą definicję, lecz także to, czy warunki techniczne przyłącza mają charakter negocjowalny, czy też powinny być jednostronnie określane przez przedsiębiorstwo wodociągowo-kanalizacyjne. Jednoznaczne stanowisko ustawodawcy, że to przedsiębiorstwo wodociągowo-kanalizacyjne decyduje o tym, czy powstanie sieć, czy przyłącze, powinno pozwolić na uniknięcie procesów cywilnych.

Obecnie źródłem problemów jest samowolne budowanie przez przyszłych odbiorców usług (najczęściej deweloperów) odcinków rurociągów, które nazywają sieciami. Następnie na podstawie art. 49 par. 2 kodeksu cywilnego zgłaszają roszczenia o zwrot poniesionych kosztów. W przepisach budowlanych powinien znaleźć się także zakaz wykonywania budowy sieci przez osobę trzecią, bez zgody i wiedzy przedsiębiorstwa wodociągowo-kanalizacyjnego. Natomiast kwestie odpłatności za poszczególne odcinki przyłączy powinny zostać uregulowane w ustawie o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę.

Drugi duży problem zdarza się przy budowie kanalizacji - to konieczność uzyskania nowego pozwolenia budowlanego, gdy studzienkę kanalizacyjną z różnych powodów trzeba przesunąć o metr lub dwa. Ile to zajmuje czasu? Czy zwiększa koszty?

Obowiązujące obecnie prawo budowlane nie zauważa specyfiki branży wodociągowo-kanalizacyjnej, szczególnie w przypadku realizacji inwestycji lub remontów w miastach, w których istnieje już gęsta sieć podziemna różnych mediów. To wyjątkowo trudna sytuacja. Nie wiadomo do końca, co jest pod ziemią, zdarza się bowiem, że zwłaszcza starsze media nie zostały w ogóle zinwentaryzowane lub inwentaryzacji dokonano już po zasypaniu ziemią i nieścisłości sięgają nawet kilku metrów.

Przeszkodą trudną do oszacowania na etapie projektu może się też okazać np. wysoki poziom wód gruntowych. A już niewielkie przesunięcie studzienki powoduje, że inwestycja winna przejść procedurę udzielenia zamiennego pozwolenia na budowę. Z technicznego punktu widzenia przesunięcie takie ma znaczenie marginalne - na kanale grawitacyjnym można przesunąć studzienkę o 10-20 metrów bez szkody dla pracy sieci. Dlatego uważam, że powinno nam być wolno w obrębie jednej nieruchomości przesunąć studzienkę bez uzyskiwania pozwolenia zamiennego, jeśli byłaby na to zgoda właściciela nieruchomości. Analogiczna sytuacja jest z przesunięciami innych elementów uzbrojenia lub zmianą trasy kanału.

Chyba jeszcze większe zatory mogą powstać przy budowie sieci w drogach. Tam zmiana pozwolenia od starosty nie wystarczy.

Poważnym utrudnieniem dla branży jest obowiązująca procedura wydawania zgód na odstępstwa od przepisów techniczno-budowlanych dotyczących lokalizacji sieci w drogach. Aby taką uzyskać, konieczna jest zgoda na szczeblu ministerialnym. Izba Gospodarcza "Wodociągi Polskie" postuluje, aby wyłączne kompetencje do wydawania decyzji w przedmiocie odstępstw od przepisów techniczno-budowlanych, dotyczących sieci lokalizowanych w drogach, mieli zarządcy dróg. Należałoby przynajmniej - tak jak w przypadku innych dziedzin - rozważyć przeniesienie uprawnień ze szczebla ministerialnego do wojewódzkich lub powiatowych inspektoratów nadzoru budowlanego.

Co dałaby zmiana przepisów?

Przywrócenie projektantowi możliwości wyznaczenia innej trasy i podejmowania decyzji w sprawie zmiany usytuowania elementów uzbrojenia sieci bez konieczności przeprowadzania powtórnej procedury pozwolenia na budowę (a więc odrębne określenie zmian nieistotnych dla podziemnych sieci wodno-kanalizacyjnych) pozwoliłoby na uproszczenie dokumentacji, a tym samym obniżenie jej kosztu. Także na skrócenie czasu realizacji, a więc i zmniejszenie uciążliwości społecznej tych inwestycji.

To bardzo ważne, bo w ciągu dwóch lat powinniśmy, zgodnie z wymaganiami Unii Europejskiej podłączyć do sieci bardzo wiele posesji. A natrafiamy na bariery, także dotyczące możliwych do zaakceptowania przez mieszkańców kosztów.

@RY1@i02/2013/112/i02.2013.112.08800020a.803.jpg@RY2@

Materiały prasowe

Tadeusz Rzepecki prezes Izby Gospodarczej "Wodociągi Polskie"

Obowiązujące obecnie prawo budowlane nie zauważa specyfiki branży wodociągowo-kanalizacyjnej, szczególnie w przypadku realizacji inwestycji lub remontów w miastach

Rozmawiała Zofia Jóźwiak

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.