Baterie na wszystkie strzechy, czyli prawo jako impuls dla OZE
Na całym świecie od wielu lat następuje zmiana priorytetów energetycznych. Powinna zaistnieć również w Polsce, a do tego konieczne jest stworzenie właściwej regulacji prawnej w zakresie odnawialnych źródeł energii.
Niewątpliwymi korzyściami płynącymi z OZE są stabilność dostaw energii, niezależność energetyczna oraz dywersyfikacja źródeł. To szczególnie ważne w obliczu możliwości wystąpienia kryzysu energetycznego.
W Polsce branża OZE cały czas znajduje się na etapie raczkowania. Solidna regulacja prawna w tym zakresie w sposób znaczący poprawiłaby jej sytuację. Niezbędne wydaje się przede wszystkim stworzenie odpowiednich mechanizmów wsparcia, które pozwolą na obniżenie kosztów instalacji urządzeń oraz zwiększą ich sprawność przy przetwarzaniu energii.
Obecnie chcąc zrealizować inwestycję fotowoltaiczną, natrafiamy na liczne bariery prawne. Wiążą się one z brakiem przejrzystości przepisów oraz arbitralnością ich interpretacji. Problematyczne wydaje się również uzyskanie pozwolenia na budowę instalacji fotowoltaicznych, co skutecznie zniechęca wszystkich do inwestycji. Wracając na chwilę do pozwoleń - co prawda polskie prawo nie wymaga ich uzyskiwania na wykonywanie robót budowlanych polegających na montażu kolektorów słonecznych (co więcej, instalowanie urządzeń o wysokości powyżej 3 m na obiektach budowlanych wymaga jedynie zgłoszenia budowy), to jednak jest to zapis mało precyzyjny. Przede wszystkim przepis ten odnosi się bowiem do kolektorów słonecznych, a nie instalacji fotowoltaicznych. Pomimo przyjęcia, że instalacje te mieszczą się w ramach definicji kolektorów, to wymagane byłoby jednak stworzenie jednolitej definicji instalacji fotowoltaicznych.
Ponadto zgodnie z obecnie obowiązującym prawem zabronione jest prowadzenie działalności produkcyjnej tam, gdzie plan miejscowy wskazuje, że tereny przeznaczone mogą być tylko pod zabudowę mieszkalną lub usługową. Regulacja ta w sposób znaczący wpływa na samo podejście zainteresowanych - stanowi spore ograniczenie i niejako hamulec rozwoju OZE w Polsce.
Naprzeciw problemom wychodzi jednak ustawodawca. W najbliższym czasie planowana jest nowa regulacja dotycząca stricte OZE. Zgodnie z nią każdy z nas będzie mógł produkować energię elektryczną w przydomowych elektrowniach. Bez zbędnej biurokracji (w tym konieczności uzyskania pozwolenia na budowę) będzie można konstruować własne instalacje fotowoltaiczne, a następnie oddawać do sieci zbędne nadwyżki wyprodukowanej energii.
Nowe przepisy powinny dać pewien impuls w rozwoju małych i mikro instalacji, które nie tylko mogą zapewnić nowe miejsca pracy, lecz także realnie wzmocnić bezpieczeństwo energetyczne kraju.
Ustawa powinna uwzględniać specyfikę systemów fotowoltaicznych. Zwłaszcza małe instalacje nie powinny być traktowane jako działalność produkcyjna. Jaki jest bowiem tego sens? Uzyskiwanie energii słonecznej na własne potrzeby nie ma bowiem tego samego charakteru co działalność produkcyjna. Należy umożliwić montowanie instalacji na obiektach, które w miejscowych planach położone są na terenach przeznaczonych pod zabudowę mieszkaniową i usługową. Ustawodawca powinien jednoznacznie wyłączyć w przypadku budowy małych instalacji wymóg uzyskania pozwolenia. Zmiany te niewątpliwie wpłynęłyby bardzo pozytywnie na obecną sytuację energetyczną w kraju.
Wytwarzanie słonecznej energii elektrycznej wydaje się bezkonkurencyjne. Co więcej, przypada na porę dnia, kiedy zapotrzebowanie na energię jest największe. Zalety tej energii sprawiają, że już w niedalekiej przyszłości to właśnie ona może stać się poważną alternatywą dla paliw kopalnych. Należy pamiętać, że koszty produkcji energii z odnawialnych źródeł są w pełni transparentne w przeciwieństwie do paliw kopalnianych.
Na przyjęcie ustawy OZE czekamy w Polsce już kilka lat. Dziś wydaje się, że te oczekiwania powoli dobiegają końca.
W związku z brakiem pełnej implementacji dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady z 23 kwietnia 2009 r. w sprawie promowania stosowania energii ze źródeł odnawialnych Polska stanęła przed groźbą nałożenia na nią kary finansowej. Sprawą zajął się Europejski Trybunał Sprawiedliwości, a kara zaproponowana przez Komisję Europejską to ponad 130 000 euro dziennie. W takiej sytuacji wprowadzenie powyższych regulacji staje się jeszcze bardziej istotne.
Łukasz Bernatowicz
radca prawny z Kancelarii Radców Prawnych i Doradców Podatkowych Bernatowicz Komorniczak Mazur sp. p.
Krzysztof Gładych
aplikant radcowski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu