Długi weekend nie może się znaleźć w uchwale
Fantazją popisali się radni Jeleniej Góry. Chcieli ulżyć mieszkańcom i zapewnić im bezpłatną komunikację miejską przed majówką, Wielkanocą czy też Bożym Ciałem. Wojewoda się na to nie zgodził
Radni może i mieli dobre intencje, ale nie potrafili ubrać swojego pomysłu w ramy lokalnego prawa. Rada Miejska w Jeleniej Górze postanowiła zwolnić z opłat za korzystanie z komunikacji miejskiej wszystkich użytkowników w czasie obchodów Europejskiego Dnia bez Samochodu (22 września). Niejako dodatkowo zwolnienie miało obowiązywać w pierwszym dniu każdego miesiąca oraz "przez każdym długim weekendem". Założenia były proste. W okresie przedświątecznym ruch w mieście się wzmaga, więc warto z tym zjawiskiem walczyć przez zachęcenie ludzi do przesiadania się do komunikacji publicznej. Jeśli ktoś nie musi płacić za bilet, to powinien być bardziej skłonny, by skorzystać z autobusu czy tramwaju.
Idąc na rękę mieszkańcom, lokalne władze nie mogą jednak zapominać o formalnych wymogach, jakie powinno spełniać prawo miejscowe. Organowi nadzoru nie spodobał się zapis mówiący o bezpłatnej komunikacji publicznej przed każdym długim weekendem. "Powyższy zapis jest niedookreślony i nieprecyzyjny, co może powodować trudności w ustaleniu zakresu uprawnienia do bezpłatnych przejazdów" - napisał wojewoda dolnośląski Tomasz Smolarz w jedynym z wydanych przez siebie rozstrzygnięć nadzorczych.
Bo jak zdefiniować "długi weekend"? Czy jest to ciąg kilku następujących po sobie dni ustawowo wolnych od pracy? A co z dniami wolnymi przedzielonymi dniem powszednim, jak ma to miejsce chociażby między 1 a 3 maja - czy fakt, że pomiędzy nimi jest dzień powszedni, przekreśla określenie majówki mianem długiego weekendu? W taki sposób wojewoda celnie wypunktował przepis skonstruowany przez radnych. Chcąc zdyscyplinować samorządowców, organ nadzoru przypomniał, że w aktach prawa miejscowego nie można używać potocznych sformułowań, które nie mają swojej definicji prawnej, a do takich niewątpliwie należy "długi weekend".
"Użycie tego określenia (...) może prowadzić do rozbieżności interpretacyjnych, czy dany okres jest długim weekendem w rozumieniu uchwały. Konsekwencją takiego nieostrego przepisu jest niemożność określenia przez adresata uchwały prawidłowego sposobu zachowania się, w tym przypadku ustalenia, kiedy przysługuje mu prawo do bezpłatnego przejazdu" - wskazał wojewoda Smolarz. Problematyczne okazało się również użycie w uchwale przyimka "przed" bez określenia konkretnego przedziału czasowego. Pojawiła się wątpliwość, ile dni poprzedzających długi weekend miałoby być objętych bezpłatnymi przejazdami w komunikacji miejskiej. Równie dobrze mógłby być to jeden dzień albo dwa, trzy etc. Posługując się pełnymi ogólników zapisami, lokalne władze naruszają zasadę prawidłowej legislacji, bo stworzona w ten sposób norma jest nieprecyzyjna pod względem językowym i logicznym. W konsekwencji adresat normy tak naprawdę nie wie, jak ma się zachować.
Rada miasta może więc określać, w jakich okresach korzystanie z komunikacji miejskiej jest bezpłatne, ale musi to robić poprzez precyzyjne wskazanie dni, które da się wyodrębnić z kalendarza według obiektywnych kryteriów. Przykładem jest tu Warszawa, która wprowadziła bezpłatną komunikację dla posiadaczy biletów na mecze rozgrywane na Stadionie Narodowym. Tutejsi radni wyraźnie jednak wskazali, że zwolnienie obowiązuje od godz. 6.00 w dniu, w którym zgodnie z harmonogramem odbywa się mecz do godz. 1.00 w dniu następnym.
z 20 października 2014 r., nr NK-N.4131.40.17.2014.KT3
Piotr Pieńkosz
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu